Na przyszłość dziecka można oszczędzać indywidualnie lub skorzystać z planów oferowanych przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych i towarzystwa ubezpieczeniowe. Do długoterminowego oszczędzania namawiają również banki. Wpłaty są na ogół miesięczne, choć w niektórych ofertach jest dopuszczalna pewna elastyczność — ważne, żeby suma w danym roku była zgodna z zadeklarowaną.
Magiczny efekt
Elastyczność wpłat jest udogodnieniem, w przypadku gdy w danym miesiącu zdarzą się nieprzewidziane wydatki. Nie warto jednak z niej korzystać bez potrzeby. Inwestowanie mniejszych kwot, ale systematycznie i w długim terminie, jest dużo bezpieczniejsze i może przynieść lepsze efekty. Efekt cost-average, czyli średniej ceny, jest uzależniony od zmian kursów akcji. Im większa zmienność rynku, tym końcowy zysk będzie większy. Najlepsze efekty uzyska się w bardzo długim terminie, ponieważ ryzyko straty zmniejsza się wraz z upływem lat. Zdaniem specjalistów, strategię taką powinno się realizować przez co najmniej siedem lat, a jeśli to możliwe — nawet dłużej. Jest więc bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób, które planują zabezpieczyć przyszłość dziecka.
Inwestycja ze zniżką
Przy wyborze oferty warto przyjrzeć się warunkom umowy, w tym kosztom. Z analizy porównawczej „PB” wynika, że zdecydowanie najkorzystniejsza jest oferta TFI. Ich klienci oprócz standardowej oferty oszczędzania w dowolnie wybranym funduszu inwestycyjnym mogą uczestniczyć w planach systematycznego oszczędzania.
W zależności od towarzystwa występują one pod różnymi nazwami. Zachętą dla osób deklarujących wnoszenie stałych wpłat do funduszy inwestycyjnych są atrakcyjne zniżki w opłatach manipulacyjnych. Plany mają elastyczną konstrukcję, która umożliwia ich dopasowanie do indywidualnych potrzeb.
Można je powiązać z większością funduszy oferowanych w ramach jednego towarzystwa nawet wtedy, gdy składki są minimalne. W ten sposób rozkłada się ryzyko. Dodatkowym udogodnieniem jest możliwość konwersji, tzn. przenoszenia pieniędzy między funduszami o różnym stopniu ryzyka inwestycyjnego. Towarzystwa często podejmują akcje promocyjne polegające na okresowym znoszeniu bądź obniżaniu opłat manipulacyjnych. Niektóre oferują również programy rentierskie, które umożliwiają odkupywaniejednostek uczestnictwa w ustalonych odstępach czasu. Programy te sprawdzą się, gdy nasze dziecko podejmie studia i będzie musiało opłacać czesne. Ich wadą jest związanie się z jednym TFI.
Tajne prowizje
Szerszą gamę funduszy oferują firmy, takie jak Aegon i Skandia. W zamian za to wymagają jednak inwestowania przez kilkanaście lat, a warunki są takie, że zerwanie umowy jest całkowicie nieopłacalne, ponieważ grozi utratą niemal wszystkich oszczędności. W Aegonie opłata likwidacyjna przez pierwsze dwa lata wynosi 99 proc. oszczędności, dopiero w siódmym roku spada o ponad połowę, a w 10. roku do 10 proc.
Dowiedzieć się o tym nie jest jednak łatwo, ponieważ w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) o opłatach i prowizjach nie ma mowy. Po przebrnięciu przez kilkadziesiąt stron dokumentu dowiemy się, że kosztów dotyczy załącznik do OWU, załącznika na stronie internetowej jednak nie ma. Telefon do infolinii również nie pomoże. Tabelę opłat i prowizji jej pracownicy obiecują dopiero przy podpisaniu umowy. Należy więc kupić kota w worku. I to kosztownego kota.
Towarzystwo pobiera: opłatę wstępną, za zarządzanie, administracyjną, transakcyjną, likwidacyjną, od wykupu, za przewalutowanie, za ryzyko i jeszcze trzy inne. Opłata transakcyjna wynosi 15 zł od każdego transferu i zmiany alokacji — za wpłacanie miesięcznej składki, która minimalnie wynosi 300 zł, zapłacimy 11,50 zł, i to nie koniec obciążeń. Na stronach wielu innych ubezpieczycieli informacji, zwłaszcza o kosztach, także jest jak na lekarstwo. Ze strony PZU dowiemy się tylko, że można zainwestować w plan Przyszłość Dziecka na 5-8 lat.
Z OWU wynika, że nie warto umowy podpisywać za wcześnie, ponieważ dziecko będzie mogło odebrać pieniądze, dopiero kiedy skończy 18 lat. Konsultanci na infolinii niestety nie udzielą precyzyjnej odpowiedzi na pytania o koszty, ponieważ „zależą one od wielu czynników i można się o nich dowiedzieć tylko w oddziale lub przez agenta, który przeprowadzi symulację”.
Jeżeli jednak ktoś jest przekonany, że oferta łącząca ubezpieczenie z inwestycją jest dla niego dobrym wyborem (mimo że drogim), powinien poszukać takiej, która jasno określa zasady i nie ukrywa kosztów. Pod tym kątem najlepiej wygląda Program Kapitalna Przyszłość z oferty Aviva Investors. Ubezpieczyciel zamieścił na stronie www szczegółową tabelę z warunkami przystąpienia do programu i opłatami.
Nie tylko w programie
Oferta TFI jest o wiele bardziej przejrzysta i zdecydowanie tańsza, a konstrukcjaparasolowa pozwala na bezpłatne zmiany strategii. Fundusze wprawdzie też kosztują, ale znacznie mniej, większość towarzystw wprowadziło zniżki w opłatach dla klientów, którzy zadeklarują wyższe wpłaty lub dłuższy czas oszczędzania. Limity wpłat zaczynające się od 50 zł mają TFI: BPH, ING, BZ WBK, KB i Aviva. Wprawdzie im mniejsze wpłaty, tym mniejsze zyski, ale niski próg może być zaletą dla młodych rodziców, którym wydaje się, że nie stać ich jeszcze na oszczędzanie. W razie potrzeby zawsze można założyć kolejny plan albo zwiększyć wpłaty.
Niektóre towarzystwa dopuszczają dowolną częstotliwość wpłat, ważne, żeby na koniec każdego roku na koncie znajdowała się 12-krotność zadeklarowanej miesięcznej wpłaty. Warto też zwracać uwagę na koszty, np. w Programie Pierwszy Krok Aviva TFI od drugiego roku nie obowiązują opłaty administracyjne. PKO TFI przestanie pobierać opłaty manipulacyjne od wpłat do Wyspecjalizowanego Programu Inwestycyjnego Jasiek, gdy na koncie uzbiera się 5 tys. zł, ale 50 proc. zniżki wprowadza już od drugiej wpłaty. Przed wybraniem planu warto również sprawdzić, czy TFI nie pobiera opłat od umorzenia jednostek. Systematycznie można też oszczędzać samemu, zwłaszcza gdy można ominąć opłaty dystrybucyjne. Wystarczy złożyć stałe zlecenie w banku, w którym ma się konto. W ten sposób można zdywersyfikować ryzyko nie tylko między funduszami, ale również towarzystwami.