Już wkrótce pierwszy polski szpital rozpocznie kampanię reklamową wśród unijnych pacjentów.
Zachodniopomorski Szpital Specjalistyczny (ZSS) w Gryficach szykuje kampanię promocyjną na terenie państw Unii Europejskiej. Ma ona ruszyć pod koniec roku. Jej celem będzie pozyskanie pacjentów spoza Narodowego Funduszu Zdrowia — z Niemiec, Danii i Szwecji.
— Obecnie wykorzystujemy 70-80 proc. naszch możlilwości — mówi Paweł Staniszewski, dyrektor ds. ekonomicznych ZSS.
Według niego, takie posunięcie jest jedyną szansą na pewne uniezależnienie się od NFZ.
Właściel się zgadza
Samorząd województwa zachodniopomorskiego, właściciel gryfickiego szpitala, pochwala te plany.
— To działanie jest bardzo pożądane, ponieważ szpital ma obowiązek wykorzystać cały potencjał. Muszę zaznaczyć, że pieniądze na kampanię reklamową idą z innych źródeł niż NFZ — mówi Anatol Królikowski, z departamentu Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie.
Dodaje, że zabiegi mające na celu pozyskanie unijnych pacjentów są także podejmowane przez inne szpitale, dlatego trzeba się spieszyć.
Pięć razy taniej
Dyrektor Staniszewski nie chce ujawniać szczegółów przedsięwzięcia. Wiadomo, że pomaga mu Agencja Reklamowa Anny Turkiewicz ze Szczecina, specjalizująca się w zarządzaniu wizerunkiem marki.
— Szczegóły są obecnie opracowywane. Mogę powiedzieć, że rozważamy powołanie naszych przedstawicieli w tych krajach — podkreśla Paweł Staniszewski.
Sławomir Krupiński z ARAT powiedział tylko, że wkrótce szpital zmieni nazwę na „Medicam” (bardziej handlową), wprowadzi nowe logo, a także zamówi „firmowe” ubrania dla personelu i pacjentów.
Zarząd szpitala nie chce mówić o kosztach całego przedsięwzięcia, póki nie zapadną ostateczne decyzje co do zakresu promocji.
— Mogę tylko powiedzieć, że to się opłaci. Koszt naszych usług to 20-60 proc. kosztów szpitali w UE. Na pewno będą chętni — twierdzi Paweł Staniszewski.
Przedstawiciel szpitala nie chce jednak podać daty, od której placówka będzie gotowa na przyjęcie pierwszych zachodnich pacjentów.
Okiem eksperta
Ambitny cel
To bardzo ciekawe, ale ryzykowne przedsięwzięcie. Znam tylko szpitale z USA i Tajlandii, którym udała się zagraniczna promocja własnych usług. Nie wiem, jak przekonać niemieckiego pacjenta, by się leczył w Polsce. Nasz kraj dla nich to nadal „dziki wschód”. Nikt też nie liczy tam kosztów leczenia, bo za wszystko płaci kasa chorych. Należy się więc zastanowić, czy pieniądze na promocje na pewno się zwrócą.
Adam Kruszewski, ekspert ds. finansowania Służby Zdrowia