Spółki budowlane poprawiały wyniki w drugim kwartale, trzeci też może być niezły. Ale pojawiły się już sygnały ostrzegawcze. Hamujący wzrost produkcji przemysłowej może ograniczyć inwestycje.
GUS śle ostrzeżenia
GUS podał wyraźnie słabsze od prognozowanych dane o produkcji przemysłowej z lipca. W ujęciu rocznym wzrosła ona o 5,6 proc. (prognozy zakładały 7,5 proc.), a w miesięcznym spadła o 3,4 proc. (prognozowano -1,9 proc.). Słabsze dane o produkcji (od 3 miesięcy nie spełniają one oczekiwań rynkowych) mogą obniżyć tempo wzrostu produkcji budowlanej.
— Spadek koniunktury w przemyśle ograniczy inwestycje firm produkcyjnych. Oczywiście przemysł to tylko część klientów spółek budowlanych. Poza tym nie wszystkie sektory przemysłu będą ograniczały inwestycje. Wciąż liczymy na spore kontrakty w branży chemicznej i petrochemicznej oraz w energetyce — mówi Marcin Sztabler, analityk DM PKO BP.
Podobnie wypowiadają się inni. Ich zdaniem, na baczności powinny mieć się spółki działające w budownictwie przemysłowym.
— Spowolnienie w przemyśle może odbić się na koniunkturze w budownictwie przemysłowym. Firmy, w razie braku popytu i zagrożenia rentowności, jako jedne z pierwszych kosztów zaczną ciąć wydatki na budowę nowych obiektów. Zagrożenie to nie dotyczy firm chemicznych i energetycznych, a także innych wybranych branż, np. kopalń — dodaje Maciej Stokłosa, analityk DI BRE Banku.
Firmy nie panikują
Większy dystans do ostatnich danych mają sami zainteresowani, czyli przedstawiciele firm budowlanych. Uspokajają, że koniunktura w branży nie skończy się z dnia na dzień.
— Do ostatnich danych mówiących o gorszej, niż się spodziewano, produkcji przemysłowej podchodzę bardzo spokojnie. Gdyby rzeczywiście nastąpiło trwalsze wyhamowanie w produkcji, choć wcale nie musi tak być, to nie od razu przełoży się na wyniki branży budowlanej. To proces rozłożony na lata. Na razie branża ma się dobrze i tak powinno być w kolejnych kwartałach, przynajmniej w naszej spółce — uważa Jacek Faltynowicz, prezes Elektrobudowy.
Wyniki firm giełdowych potwierdzają, że koniunktura jest. Jednak nawet niewielkie spowolnienie gospodarcze może okazać się groźne zwłaszcza dla sektora mieszkaniowego.
— Większość branży budowlanej nie odczuje niewielkiego pogorszenia koniunktury. Jednym z niewielu sektorów, który może mieć problemy, jest budownictwo mieszkaniowe — przyznaje Piotr Bieżuński, szef działu korporacyjnego firmy Pol-Aqua.
Spółki już dziś koncentrują się na sektorach, w których koniunktura może się utrzymać.
— Stawiamy na sektory, które mają dobre perspektywy. To budownictwo inżynieryjne, paliwowe i kubaturowe w zakresie obiektów komercyjnych. Inwestujemy w sektor produkcyjny, np. w wytwarzanie konstrukcji stalowych, eksploatację materiałów i surowców budowlanych czy produkcję ekranów dźwiękochłonnych. Między innymi dzięki temu chcemy utrzymać szybsze tempo rozwoju w porównaniu z rynkiem budowlanym — dodaje Piotr Bieżuński.
Eksportowy rykoszet
Oprócz spowolnienia produkcji przemysłowej branży budowlanej będzie szkodził silny złoty.
— Wszystko siada przez nieopłacalny eksport. Wiele branż ogranicza inwestycje w związku z mocnym złotym. Rząd powinien przyśpieszyć inwestycje infrastrukturalne, by poprawić podaż inwestycji — zauważa Henryk Chyliński, prezes Projprzemu.
Trzeba działać szybko, inwestycji zagranicznych w Polsce już jest mniej. W pierwszym półroczu 2008 r. inwestorzy zagraniczni zainwestowali 5,25 mld EUR, o blisko 10 proc. mniej niż w ubiegłym roku, ale aż 18 proc. mniej, licząc w złotych.
Więcej we wtorkowym wydaniu "Pulsu Biznesu".