Maciej Kossowski, Wealth Solutions
Przeciętny inwestor ma już do dyspozycji kilka sposobów zarabiania na spadkach - może sprzedawać kontrakty terminowe na akcje lub indeksy, kupić opcje put czy - teoretycznie - stosować krótką sprzedaż. Jeśli ktoś ma jednak zamiar bawić się tymi klockami, ryzyko ponosi takie samo jak obstawiając wzrosty - po prostu zamiast spaść może wzrosnąć i wtedy tracimy. Kolejna korekta (bessa?) powinna być lekcją, że swoje pieniądze trzeba - chociaż częściowo - trzymać z daleka od giełdy. Oczywiście giełda w długim terminie daje zarobić ale kto myśli "długoterminowo"? Na swoje pieniądze patrzymy w perspektywie kilku lat, a wówczas korekty mogą być bardzo bolesne. Dlatego inwestujmy część środków w rozwiązania oderwane od bieżącej sytuacji na giełdzie. Mogą to być fundusze hedge, lokaty strukturyzowane, wybrane surowce, nieruchomości - zawsze jednak sprawdzajmy na "cyferkach" czy rzeczywiście nasz nowy element portfela ma mało wspólnego z giełdą. Może się okazać, że fundusz hedge wiernie śledzi WIG, a "nieruchomości" to tak naprawdę akcje spółek z branży deweloperskiej - jak najbardziej wrażliwe na to co się dzieje na parkiecie. Zaawansowani inwestorzy mogą pytać o tzw. współczynnik korelacji między danym funduszem a indeksami giełdowymi (powinien być bliski zeru). Humaniści powinni poprosić o wykres notowań instrumentu finansowego na tle np. WIG czy S&P 500 - wtedy wszystko będzie jasne. Po zbudowanie odpowiedniego portfela nie będziemy musieli przy kolejnej korekcie czytać porad o tym jak zarabiać na spadkach.
Marek Rogalski, First International Traders DM
Przede wszystkim nie powinno inwestować się wszystkich swoich oszczędności w jeden rodzaj aktywów. Po drugie nie podejmować decyzji na podstawie emocji. Dlatego też nie sprzedawałbym wszystkich akcji, bo w naszym portfelu mogą być takie spółki, które będą zyskiwać także w okresie dekoniunktury. Warto jednak rozważyć dywersyfikację w kierunku innych aktywów, tak aby rozłożyć ryzyko inwestycji. Ciekawą ofertę stwarza rynek walutowy. Nie zna on pojęcia dekoniunktury, bo można grać zarówno na zwyżkę jednej waluty względem drugiej lub odwrotnie. Decyzja zależy wyłącznie do zarządzającego naszym portfelem. Rynek ten może jednak stwarzać wiele pułapek dla niedoświadczonych inwestorów. Warto zatem korzystać z usług sprawdzonych instytucji, posiadających licencję domu maklerskiego. Przed podjęciem decyzji warto też zapoznać się ze stosowaną strategią i jej dotychczasowymi wynikami.
Tomasz Ray-Ciemięga, Xelion. Doradcy Finansowi
Najlepszą metodą zabezpieczenia się przed ryzykiem jest odpowiednia
dywersyfikacja portfela inwestycyjnego. Należy tak konstruować portfel swoich
aktywów, aby w razie wystąpienia niekorzystnych sytuacji na rynkach finansowych
poziom aktywów nie tracił tyle co rynek. Oczywiście będzie to działało i w druga
stronę - w przypadku silnych wzrostów na giełdach, nasz portfel będzie rósł
wolniej. Jednak taka konstrukcja da inwestorowi komfort psychiczny i spokój
ducha. W przypadku spadków na giełdzie warto dokupić jako pewną część
portfela kontrakty terminowe na spadki indeksów. W momentach
dekoniunktury nie będziemy musieli zamykać portfela i zarobimy na kontrakcie co
pomniejszy nam stratę. Ponadto strategia jaką można przyjąć, aby zabezpieczyć
się przed spadkami to wybieranie spółek, których działalność nie podlega, lub
podlega w niewielkim stopniu cyklom koniunkturalnym. Mogą to być np. szeroko
pojęte spółki użyteczności publicznej. Bez względu na to, czy jest hossa czy
bessa, śmieci muszą być wywożone, ulice sprzątane,
itp.
Katarzyna Siwek, Expander
Jest kilka możliwości zabezpieczenia przed spadkami na giełdzie. Najprostszym
rozwiązaniem są oczywiście inwestycje bezpieczne typu lokaty bankowe czy
fundusze pieniężne. Problem jednak w tym, że Polacy przyzwyczaili się do
ponadprzeciętnych stóp zwrotu i w tym kontekście zyski rzędu 4-5% nie brzmią
zachęcającą. Inne rozwiązanie to fundusze nieruchomości, które mają szanse
zarabiania kilkunastu procent rocznie. Możliwości ulokowania pieniędzy w takich
funduszach (faktycznie inwestujących w lokale, a nie spółki budowlane) są
obecnie ograniczone i sprowadzają się do konieczności zakupu certyfikatów na
giełdzie. Z drugiej jednak strony, spekulacja certyfikatami może dać nawet
kilkadziesiąt procent zysku w kilka miesięcy.
Dla osób gotowych
podjąć nieco większe ryzyko dobrym pomysłem może być zakup kontaktów na złoto
czy kurs jena albo znalezienie funduszy inwestujących w takie
instrumenty. Złoto i jen zwykle drożeją w okresie niepewności na
rynkach akcji.
Dynamicznie rozwija się też rynek tzw. produktów
strukturyzowanych, które obstawiają określone scenariusze rozwoju sytuacji na
giełdzie czy rynku walutowym. Umożliwiają one osiąganie ponadprzeciętnych stóp
zwrotu, chroniąc jednocześnie przed utratą kapitału. Zyski można osiągać zarówno
na wzrostowym, jak i spadkowym rynku. Trzeba jednak pamiętać, że instrumenty te
nie są pozbawione elementu spekulacji.
Marcin R. Kiepas, X-Trade Brokers DM
Pomijając dywersyfikację portfela, która co najwyżej chroni przed niewielkimi
korektami, najprostszym sposobem obrony jest oczywiście sprzedaż akcji.
Nic tak bowiem nie cieszy czasie bessy lub silnej korekty, jak zrealizowany zysk
i gotówka w portfelu.
Gotówka to jednak dość pasywna obrona. Aktywniejszą
formę zabezpieczenia przed przeceną, ale również i możliwość zarabiania w czasie
dekoniunktury, zapewnia cały wachlarz instrumentów pochodnych dostępnych na
polski rynku. Od najbardziej popularnych notowanych na GPW kontraktów
terminowych na indeks WIG20, poprzez oferowane przez niektóre domy maklerskie
kontrakty CFD (contract for differences), aż do opcji. Oczywiście
to wymaga znajomości tych instrumentów. To się jednak podwójnie opłaca.
Inwestycja w wiedzę jest często bardziej opłacalna niż w akcje.
Łukasz Mickiewicz, Open Finance
Najprostszą metodą ograniczenia ryzyka przy spadających giełdach jest wycofanie części kapitału z akcji i ulokowanie ich w bezpieczne lokaty lub zamiana jednostek funduszy akcyjnych na jednostki funduszy mieszanych, czy stabilnego wzrostu. Oba rozwiązania są wobec siebie komplementarne, inwestor musi więc policzyć, które okaże się tańsze. Oczywiście można próbować zabezpieczać się przed spadkami wykorzystując instrumenty pochodne (kontrakty terminowe i opcje), jednak bez odpowiedniej wiedzy i sporej ilości czasu jest to zajęcie karkołomne. Lepszą alternatywą dla lokat wydają się produkty strukturyzowane. Tak zwane "struktury" są produktem inwestycyjnym umożliwiającym zarabianie na określonych trendach (takich jak osłabienie dolara, wzrosty cen surowców, czy lepsze zachowanie głównych indeksów europejskich od ich amerykańskich odpowiedników), mogą więc przynosić dodatnie stopy zwrotu - nawet gdy ceny akcji spadają. Co więcej, z reguły dają 100-proc. gwarancję kapitału. Dodatkowo -jeśli mają formę polisy ubezpieczeniowej - zysk zwolniony jest z podatku od dochodów kapitałowych.