Pracodawcy i pracownicy chcą przyspieszyć prace nad umową społeczną. Ale nie ruszą bez rządu.
Manifest społeczny, ogłoszony wczoraj przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan, to deklaracja gotowości do dialogu między przedsiębiorcami, związkami i rządem. Te dwie pierwsze grupy nawołują do szybszych prac nad umową społeczną — kompromisem, który ma stworzyć warunki do przyspieszenia wzrostu gospodarczego i zapewnić realizację najważniejszych potrzeb społecznych. Okazuje się, że jedynym maruderem wśród członków Komisji Trójstronnej jest tu rząd.
Reprezentanci strony pracodawców i pracowników wiele razy (także na łamach „PB”) dawali wyraz niezadowoleniu ze sposobu, w jaki do prac nad umową podchodzi strona rządowa. Związkowcy grozili nawet strajkiem w razie braku postępów. Kazimierz Marcinkiewicz, jeszcze jako premier, przyznał się do błędów w tej sprawie. Zapewnił, że dialog społeczny jest dla niego bardzo ważny, więc postara się, by przebiegał sprawnie.
Pracodawcy nie wiedzą, jakie stanowisko w kwestii dialogu ma nowy premier Jarosław Kaczyński. Chcieli się wczoraj z nim spotkać i przekonać, by wspomniał o umowie społecznej w exposé, ale na spotkanie się nie doczekali.
— Mamy nadzieję, że ta idea jest bliska Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo to zgodne z zapowiedziami PiS. Nie chcielibyśmy jednak, by — podobnie jak w przypadku poprzedniego premiera — skończyło się na deklaracjach — mówi Henryka Bochniarz, szefowa PKPP.
— Włoscy parlamentarzyści pracowali nad zmianami konstytucji cztery lata. Jednak Włosi w referendum je odrzucili, bo nie rozmawiano o tym z partnerami społecznymi — ostrzega Enrico Pavoni, prezes Fiat Auto Poland.