Jak skutecznie walczyć z zatorami płatniczymi

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2019-03-27 22:00

Przedsiębiorcy mają do dyspozycji wiele narzędzi, które pomagają im w zabezpieczaniu swoich należności

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jak tanio zweryfikować kontrahenta
  • Kiedy warto sięgnąć po factoring
  • Jakie są atuty ubezpieczenia należności

Opóźnione płatności i ryzyko ich braku to duży problem dla małych i średnich przedsiębiorców.

IM WCZEŚNIEJ, TYM LEPIEJ:
IM WCZEŚNIEJ, TYM LEPIEJ:
Aż 78 proc. firm, które nie czekają biernie na spływ należności, odzyskuje pieniądze i zachowuje dobre relacje z kontrahentami — zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG Info Monitor.
Fot. ARC

— Zatory są naszą największą bolączką. Opóźnienia w płatnościach od kontrahentów sięgają nawet 90 dni. Zaledwie w przypadku 10 proc. partnerów udaje się sprzedawać za gotówkę, pozostałe 90 proc. to sprzedaż na termin. To jest powszechna praktyka w Polsce. Przy tym średnio 30 proc. naszych kontrahentów opóźnia się z płatnościami. Nie jest łatwo znaleźć dobre rozwiązanie tego problemu — mówi Grzegorz Niedzielski, kierownik w hurtowni wentylacyjnej Pefra.

Tanim kosztem

Zdaniem ekspertów rozwiązania są, tylko przedsiębiorcy niechętnie po nie sięgają albo robią to zbyt późno. A nie muszą one wiązać się z wysokimi kosztami. Tanio można choćby zweryfikować kontrahenta.

— Duża część narzędzi, które można w tym celu wykorzystać, jest darmowa. Warto sprawdzić choćby to, jakie opinie o firmie znajdziemy na Facebooku, w Google czy na stronach z komentarzami pracowników. Następnym, też bezpłatnym krokiem powinno być sprawdzenie w KRS, czy spółka istnieje i rzeczywiście prowadzi działalność, czy podani są tam członkowie zarządu, a kapitał opłacony — zwraca uwagę Monika Woźniak, współzałożycielka firmy faktoringowej Smeo.

Za niewielką opłatą można zweryfikować klienta w Biurze Informacji Kredytowej i wywiadowniach gospodarczych.

— Dzięki temu dowiemy się nie tylko, czy dana firma płaci na czas, ale też możemy sprawdzić, kto ją wpisał do rejestru. Jeśli uda się dotrzeć do tej osoby, można zapytać ją o doświadczenia z naszym potencjalnym partnerem — tłumaczy Monika Woźniak.

Zdaniem Sławomira Grzelczaka, prezesa BIG Infor Monitor, przedsiębiorcy przywiązują zbyt małą wagę do sprawdzania kontrahentów. Tymczasem warto to robić — i to nie tylko w przypadku nowych partnerów.

— Monitorowanie sytuacji znanych już kontrahentów zdarza się zdecydowanie rzadziej, na dodatek wraz ze stażem współpracy rośnie przekonanie o dobrych intencjach odbiorcy. Tymczasem praktyka pokazuje, że najczęściej zawodzą partnerzy biznesowi, z którymi relacje trwają ponad trzy lata. Ponadto, oprócz weryfikacji nowych i obecnych kontrahentów, warto interesować się solidnością płatniczą odbiorców naszego odbiorcy, bo jeśli jemu nie zapłacą, to wkrótce i on nie będzie mógł uregulować należności wobec nas — tłumaczy Sławomir Grzelczak.

Spokojny sen

Jeżeli problemy przedsiębiorcy wynikają tylko z długich terminów płatności, warto sięgnąć po faktoring.

— Pozwala on na otrzymanie natychmiast pieniędzy, na które firma czekałaby w optymistycznym scenariuszu do dnia płatności zgodnego z wynegocjowanym terminem. Koszty to zwykle kilka procent kwoty, która widnieje na fakturze — mówi Monika Woźniak.

Natomiast jeżeli transakcja dotyczy dużych kwot i nowych klientów, których nie jesteśmy do końca pewni, lepiej skorzystać z ubezpieczenia należności. Wielu przedsiębiorców chwali sobie to rozwiązanie — szczególnie ci, którzy mają doświadczenie z niesolidnym dłużnikiem.

— Dzięki ubezpieczeniu należności śpimy spokojnie. Mieliśmy wiele lat temu duże potknięcie — na kwotę ok. 1 mln zł. Gdyby ta transakcja była ubezpieczona, nasza firma mogłaby pochwalić się dzisiaj lepszą kondycją finansową — mówi Dariusz Chodkowski, właściciel spółki Darmet.

Adam Czerwiński, dyrektor handlowy Coface, ubezpieczyciela należności, tłumaczy, że polisa daje nie tylko ochronę przed ryzykiem braku płatności i upadłości odbiorcy.

— Ubezpieczyciel przede wszystkim stale monitoruje odbiorcę pod kątem zdolności kredytowej i weryfikuje jego moralność płatniczą na tle innych firm z branży. Natomiast w przypadku braku płatności na czas kontaktuje się bezpośrednio z odbiorcą-dłużnikiem w celu odzyskania pieniędzy, a w ostateczności taki przypadek kierowany jest na drogę sądową. W razie nieściągalności zaległości lub upadłości odbiorcy klient otrzymuje wypłatę odszkodowania za niezapłacone faktury zgodnie z warunkami umowy zawartej z ubezpieczycielem — tłumaczy Adam Czerwiński.

Dodaje, że koszty ubezpieczenia należności uzależnione są od branży, rodzaju sprzedawanego produktu lub usługi, stosowanych terminów płatności i specyfiki rynku zbytu. Mogą wahać się od 0,15 proc. do 0,7 proc. wartości całego obrotu, który ubezpieczyciel objął ochroną. Grzegorz Błachnio ze spółki Euler Hermes dodaje, że plusem korzystania z polisy należności jest to, że niemal wszystkie czynności z nią związane można wykonać online.

— Przez internet można sprawdzać informacje o kontrahentach, są one stale aktualizowane. Można też samodzielnie weryfikować ich online. Digitalizuje się też rozliczanie szkód — tłumaczy Grzegorz Błachnio.

Dla każdego coś innego

Jakub Bińkowski, sekretarz departamentu prawa i legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), zauważa, że płatność wynikającą z umowy można zabezpieczyć także choćby poprzez przewłaszczenie na zabezpieczenie lub zastaw.

— W relacjach, w których występuje dysproporcja potencjału gospodarczego stron — czyli np. w sytuacji, w której duży podmiot kontraktuje z mikroprzedsiębiorcą — zawarcie takiego zastrzeżenia może okazać się jednak niemożliwe — mówi Jakub Bińkowski.

Zdaniem Sławomira Grzelczaka aby skutecznie obniżyć ryzyko braku płatności, trzeba korzystać z różnych narzędzi. Muszą być one dostosowane do potrzeb firmy, sytuacji, w której się znalazła, i do specyfiki branży.

— Nie ma jednego narzędzia, które można zastosować za każdym razem, na każdy problem — twierdzi Sławomir Grzelczak.

I tak np. firmy transportowe albo logistyczne chętnie pobierają raporty dotyczące nowych kontrahentów i zależy im na jak największej liczbie informacji. Z kolei spółdzielnie mieszkaniowe nie mają wpływu na to, kto jest ich klientem, więc wysyłają wezwania do zapłaty i wykorzystują pieczęcie prewencyjne. Natomiast hurtownie wysyłają wezwania i wpisują dłużników do BIG-ów, ponieważ często mają do czynienia z kontrahentami, którzy przez kilka pierwszych miesięcy rozliczali się gotówkowo, a gdy dostali pierwszą fakturę z odroczonym terminem płatności, słuch po nich zaginął. Warto pamiętać, że w przypadku przekroczenia terminu płatności firmie mogą przysługiwać odsetki (11,5 proc.) i zryczałtowana opłata na poczet wydatków związanych z dochodzeniem należności (40 EUR).

— Co ciekawe, można też żądać odsetek ustawowych za długie okresy płatności. Oczywiście z tych rozwiązań nie musimy korzystać, natomiast kiedy jesteśmy już przyparci do muru, warto się nad nimi zastanowić. Często już samo wystawienie noty odsetkowej działa mobilizująco na wierzyciela — mówi Monika Woźniak.