Jak wiele przedsiębiorstwo ma do stracenia

Krzysztof Moszyński
09-03-2009, 00:00

Szefowie firm często traktują ochronę, a szczególnie służbę ochrony fizycznej, wyłącznie jako obciążenie finansowe. Niewielu z nich (pomijam rzeszę "bezpieczników", jak o sobie mówią menedżerowie ds. bezpieczeństwa) zdaje sobie sprawę z tego, jak można skorzystać na efektywnym systemie bezpieczeństwa, właściwej pracy wyszkolonych i przygotowanych do służby pracowników ochrony.

Zastanówmy się jednak, czy właściwie opracowany i funkcjonujący system bezpieczeństwa firmy, którego elementem są pracownicy ochrony wraz z całą organizacją, którą reprezentują oraz złożonymi strukturami i zależnościami operacyjnymi, to faktycznie tylko forma drugiego ubezpieczenia? Potoczne rozumienie pracy "ochroniarza" jest takie, że "gość ma być, dobrze wyglądać — z budki na prawo i lewo — i ma wypełniać skrupulatnie wszystkie kwity, jakie przed nim leżą". Można i tak…

Ale rozważmy, co można osiągnąć i czego uniknąć dzięki właściwie zorganizowanej służbie ochrony, z wykwalifikowanymi i wyszkolonymi pracownikami, przy dobrze skonstruowanych zasadach operacyjnych i funkcjonalnych systemu bezpieczeństwa. Straty firmy z powodu kradzieży, dewastacji, sprzeniewierzenia czy innych działań są w pewnym stopniu akceptowalne, pod warunkiem utrzymania ciągłości jej działania. Zdarzenie, które spowoduje całkowite zaprzestanie jej funkcjonowania, jest dla niej katastrofą, nierzadko kończącą się wycofaniem firmy lub marki z lokalnego rynku. Mogą do tego doprowadzić — poza klęską żywiołową czy katastrofą techniczną — zdarzenia celowo spowodowane przez człowieka. I właśnie rolą działań systemowych i właściwie zorganizowanej służby ochrony firmy jest wsparcie klienta: stałe działania z zakresu ochrony łańcucha dostaw i logistyki, ochrony marki, współpracy z właściwymi służbami ochrony bezpieczeństwa państwa, współpracy z klientem w zapewnieniu bezpieczeństwa informacji (w tym niejawnych i wrażliwych) i kontroli lojalności pracowników, a także codzienne czynności na terenie i w najbliższym otoczeniu chronionego zakładu.

Niestety, w Polsce rzadko spotyka się właściwe zorganizowany system bezpieczeństwa, w którym pracownik ochrony nie tylko jest na posterunku, ale też wie, co i jak ma robić, jakie ma uprawnienia i jak z nich skorzystać, jest wprowadzony w ogólną politykę bezpieczeństwa chronionego obiektu i ma poparcie — w razie konfliktów z pracownikami — menedżmentu przedsiębiorstwa.

Można zasoby i potencjał osobowy wykorzystać skuteczniej i efektywniej. Ale wymaga to przewartościowania pojęcia ochrony pokutującego w naszym kraju i stworzenia kadry doskonale przygotowanej do pełnienia zawodu pracownika ochrony. Takiej, która będzie dla klienta wsparciem i pomocą w najtrudniejszych nawet sytuacjach.

Tymczasem wiedza niektórych wysoko wykwalifikowanych pracowników agencji ochrony jest często niedoceniana. A to przecież ci ludzie mogą kreować nowe rozwiązania z dziedziny bezpieczeństwa, elastycznego dopasowania usług do potrzeb klienta i wpływania na jakość tych usług. Pracownik ochrony powinien być pierwszym i najbardziej czułym sensorem ryzyka. Problem w tym, że mało kto u nas wie, jak można efektywnie wykorzystać obecność zespołu ochronnego na terenie firmy. Niedorzecznością jest omijanie wiedzy agencji ochrony, ignorowanie jej potencjału i rozwiązywanie problemów z zakresu bezpieczeństwa tylko własnymi siłami. Można i tak… ale z ochroną może to mieć niewiele wspólnego.

Krzysztof Moszyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Moszyński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jak wiele przedsiębiorstwo ma do stracenia