Jak wykuwał się materiał o niezwykłej firmie Code

Jarosław Sroka, Andrzej Nierychło, Waldemar Tevnell
11-04-2002, 00:00

Gdy tekst, zamieszczony na stronach 8-9 dzisiejszego wydania „Pulsu Biznesu“, istniał jeszcze jedynie w wersji roboczej, prezes spółki Code zawiadomił nas, że jest szantażowany. Konkretnie chodziło o próbę wyłudzenia od Code 30 tys. zł w zamian za niedopuszczenie do ukazania się artykułu drukiem. Odpowiedzieliśmy, że powinien o tym powiadomić prokuratora. Zgodził się z tym, i liczymy, że słowa dotrzyma.

Następnie okazało się, że jedna z wersji tekstu została wykradziona z redakcyjnego komputera autora. Później wyszło na jaw, że szczegóły tego materiału doskonale zna Marek Gil, prezes Code. Warto w tym miejscu przypomnieć, że krakowska spółka była już znana z najróżniejszych, niezwyczajnych i nadzwyczajnych, zdolności i stała się bohaterem wielu publikacji prasowych związanych z aferą PZU Życie i byłego prezesa towarzystwa, Grzegorza W.

Natrafiliśmy także na poszlaki mówiące o działalności nieproszonego pośrednika, osoby występującej pod różnymi szyldami i trudniącej się zakulisowymi kontaktami w świecie mediów i biznesu (nazwisko tej osoby — na razie do wiadomości redakcji). To wystarczyło, by podjąć kilka decyzji o charakterze służbowym. Należy jednak podkreślić, że całe zamieszanie w najmniejszym nawet stopniu nie dotyczyło autora artykułu, i nie miało wpływu na dalszą jego pracę nad tekstem, ani na końcową wymowę materiału.

Wyciągamy na światło dzienne ten właśnie wątek, który pojawił się w naszych kontaktach z Code, bo do uczciwości zawodowej przywiązujemy najwyższą wagę. Wynika to z bardzo rygorystycznych zasad, jakie obowiązują w szwedzkiej korporacji medialnej rodziny Bonnier, do której mamy zaszczyt należeć. Jesteśmy także głęboko przekonani, że prasa, której jednym z głównych obowiązków jest tropienie nadużyć w życiu publicznym, sama musi pozostawać, jak żona Cezara, poza wszelkimi podejrzeniami.

„Puls Biznesu”, gazeta analizująca sukcesy i porażki wpływowych przedsiębiorców, może być narażona — częściej niż inne tytuły — na próby manipulacji. Jesteśmy na to przygotowani. Wielokrotnie zresztą otrzymywaliśmy, mniej lub bardziej bezpośrednie, prośby, groźby i sugestie, by coś się ukazało bądź — dla odmiany — nie ukazało. Zapewniamy, że w tego typu sprawach będziemy zachowywać nadzwyczajną ostrożność, a o niestandardowych zachowaniach ich bohaterów informować na bieżąco. Obiecujemy także, że tzw. reportaż śledczy będzie odtąd częstym gościem na łamach „Pulsu Biznesu”. Zapraszamy naszych Czytelników do stworzenia wspólnego frontu walki z korupcją, bodaj najgroźniejszą plagą polskiego życia gospodarczego.

Zapraszamy do lektury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Sroka, Andrzej Nierychło, Waldemar Tevnell

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jak wykuwał się materiał o niezwykłej firmie Code