Jak wywołać modę na Polskę

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2023-04-07 14:00

Profesor Norman Davies szuka wsparcia polskich przedsiębiorców we wzbudzaniu zainteresowania Polską na zagranicznych uczelniach.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Polska pasja:
Polska pasja:
Norman Davies od początku związał karierę naukową z historią Europy Środkowej i Wschodniej, a zwłaszcza Polski. Pod koniec lat 60. doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na podstawie pracy doktorskiej przygotował swoją pierwszą książkę historyczną – „Białego Orła i Czerwoną Gwiazdę” traktującą o wojnie polsko-bolszewickiej.
MAREK WISNIEWSKI

Każda pliszka swój ogonek chwali, ale przyjemniej jest, gdy inna chwali nasz – albo przynajmniej zwraca na niego uwagę. Z tym na szczeblu międzynarodowym bywa różnie. Polska w ostatnich miesiącach ma dobrą prasę za granicą ze względu na skalę wsparcia udzielanego Ukrainie, jednak na co dzień traktowana jest jak kraj peryferyjny.

Zdaniem profesora Normana Daviesa, autora licznych prac poświęconych Polsce i jej historii, szczególnie widać to w środowisku akademickim.

– Dla przykładu w Akademii Brytyjskiej są tylko dwie osoby specjalizujące się w Polsce – ja i mój były doktorant prof. Robert Frost. To o wiele za mało, jeśli spojrzy się na rolę i ambicje Polski. Oczywiście nie jest dużym krajem o kluczowym znaczeniu we wszystkich dziedzinach, ale na pewno nie jest też krajem małym. Na zagranicznych uczelniach brakuje zainteresowania Polską, co ma poważne i długoterminowe konsekwencje – mówi prof. Norman Davies.

Jakie? Według historyka nie chodzi nawet o to, że środowiska naukowe i opiniotwórcze mówią o Polsce dobrze lub źle.

– Chodzi o to, że w ogóle nie mówią i nie mają o niej pojęcia, bo Polska nie istnieje w programach nauczania. Trzeba to zmienić. Wspieranie akademickiego zainteresowania Polską – w ramach historii, nauk społecznych i politycznych czy studiów biznesowych – to sposób na długoterminową budowę polskiej soft power – mówi Norman Davies.

Rusofilskie skrzywienie

Ekspercki deficyt:
Ekspercki deficyt:
Zdaniem Normana Daviesa za granicą bardzo brakuje ekspertów i naukowców, którzy znają polską historię i teraźniejszość – a to wprost przekłada się na niedocenianie kraju na szczeblu gospodarczym i politycznym.
MAREK WISNIEWSKI

Nim przejdzie się do budowania soft power, najpierw trzeba szczegółowo zdiagnozować problemy. A te są poważne.

– Podczas studiów historycznych o Polsce mówi się niemal wyłącznie w kontekście II wojny światowej jako ofierze niemieckiej agresji, pomijając często wątek agresji innego imperium zła. Natomiast studia polskie na zagranicznych uniwersytetach najczęściej sprowadzają się do polonistyki, filologii i literaturoznawstwa w ramach większych wydziałów slawistycznych. To z wielu względów bardzo niefortunne – mówi Norman Davies.

Zdaniem historyka studia polonistyczne poza Polską są na „raczej niskim poziomie”, ale nawet to nie jest największym problemem.

– Większy polega na tym, że wydziały slawistyczne zdominowane są przez specjalistów od Rosji, jej historii i kultury. Sytuacja, w której slawistyka to pięciu ekspertów od języka rosyjskiego i pięciu od Dostojewskiego to nie jest wyjątek, mniej więcej tak to wygląda np. na Uniwersytecie Stanforda – mówi Norman Davies.

Rezultat? Czołowe europejskie i amerykańskie uniwersytety kształcą studentów wyspecjalizowanych w tym, czym zajmują się ich profesorowie.

– Rusofile produkują rusofilów, tymczasem wiedza o Polsce jest fatalna – konkluduje historyk.

Praca u podstaw

Autor „Bożego igrzyska” chce poprawić sytuację i zwiększyć rolę nauk o Polsce na zagranicznych uczelniach dzięki programom grantowym. Pracują nad nimi dwie organizacje: Polska Fundacja Normana Daviesa i powiązana Polish Studies Foundation.

– Celem długoterminowym jest stworzenie infrastruktury, która będzie wspierać zainteresowanych Polską studentów i naukowców za granicą. W dłuższej pespektywie można myśleć o tworzeniu polskich katedr na znaczących uniwersytetach. Są dobre wzory – dla przykładu Ukraińcy w USA prężnie działają w ramach American Association for Ukraine Studies, a w Kanadzie na Uniwersytecie Alberta funkcjonuje ukraiński instytut mocno wspierający badania historyczne – mówi Norman Davies.

Na razie fundacje mające budować polską soft power przygotowały program grantowy dla studentów uczelni zagranicznych, którzy w swoich pracach chcą poruszać wątki polskie. Na więcej nie pozwala budżet, choć długoterminowe plany są ambitne.

– Chcemy, zaczynając od programów grantowych, stworzyć cały ekosystem młodych ludzi zainteresowanych Polską. To jest praca rozpisana na lata, do grantów muszą dołączyć nagrody, a potem także instytuty i katedry polskie, co będzie wiązało się z kosztami idącymi w miliony – zapowiada Norman Davies.

Zbieranie pieniędzy

Biznesowa inicjatywa:
Biznesowa inicjatywa:
Normanowi Daviesowi w organizacji Polish Studies Foundation i pozyskiwaniu finansowania na programy grantowe i promocję Polski na zagranicznych uczelniach pomaga Jacek Chwedoruk, partner w Rothschild & Co i członek Polskiej Rady Biznesu.
MAREK WISNIEWSKI

Pierwsze finansowanie już zdobyto.

– Na start mamy około 100–200 tys. GBP, co pozwala realizować program mikrograntów. Pracujemy teraz nad pozyskaniem większych pieniędzy, odbyliśmy już pierwsze spotkania z członkami Polskiej Rady Biznesu – mówi Jacek Chwedoruk, partner w Rothschild & Co, zarządzający polskim biurem firmy, który wspiera inicjatywę prof. Normana Daviesa.

Nadzieje na sukces projektu wiążą się właśnie ze wsparciem przez polskich przedsiębiorców.

– Wszyscy, którzy inwestują za granicą, wiedzą doskonale, jak postrzegana jest w innych krajach Polska, jaki jest jej wizerunek – i jak utrudnia to prowadzenie biznesu czy pozyskiwanie inwestorów. Teraz to dodatkowo ważne, bo o ile przez lata po akcesji do UE Polska była traktowana jako perspektywiczny, rozwijający się rynek, o tyle teraz znowu, jak przed 2004 r., musimy tłumaczyć zagranicznym firmom, że u nas jest bezpiecznie – mówi Jacek Chwedoruk.

A co z polskim państwem, które powinno być zainteresowane budowaniem własnej soft power?

– Na pewno będziemy szukali też wsparcia polskich instytucji publicznych. Choć w ostatnich latach bywało z tym różnie i rozmowy, które prowadziłem, nie przynosiły większych rezultatów, wierzę, że uda się polskie władze zainteresować takimi inicjatywami – kończy Norman Davies.