Komunikacja determinuje rozwój stolicy
Warszawa to wielki plac budowy, a remonty dróg to codzienność. Gdzie warto będzie zamieszkać, a gdzie inwestować? Kilka prognoz...
Miała być druga linia metra, szybki tramwaj na Białołękę i nowe obwodnice Warszawy. Dwóch pierwszych z pewnością do 2012 roku nie będzie. Może to dobrze, że miasto zrezygnowało z łączenia planowanych remontów drogowych z organizacją piłkarskich mistrzostw. Nierealne terminy rodziły tylko frustrację. A tak jest szansa, że to, co zaplanowane, zostanie ukończone w terminie.
Ogólnie nie jest źle, bo remonty w stolicy przebiegają sprawnie.
Cele miasta i rządu
Miasto dokonało już kilku wyczynów. Remonty trakcji tramwajowych przebiegają sprawnie. Gorzej z koleją, gdzie nie wszystko zależy od miasta, a wiele od PKP. Nie wiadomo, czy uda się zrealizować połączenie kolejowe z Okęciem. Dalszy los lotniska również jest nieznany. Okęcie — wraz z liniami lotniczymi i pasażerami — czeka na decyzje dotyczące projektowanego portu lotniczego w Modlinie. Mroczne widmo zawisło również nad planowanymi mostami: Północnym i Krasińskiego.
— Warszawa potrzebuje nie dwóch, ale sześciu nowych mostów, by zlikwidować wąskie gardło dróg wyjazdowych. Dojazd do stolicy trzeba zapewnić bowiem nie tylko dla Białołęki, lecz także dla Legionowa — mówi Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Furgalski jest spokojny o inwestycje drogowe wpisane w harmonogram działań miasta. Martwi go los obwodnicy, której realizacja podlega administracji państwowej. Jego zdaniem, jeśli na jej odcinku południowym (na wysokości ul. Puławskiej) nie powstanie tunel, to każdego dnia tysiące samochodów do reszty utkną tu w korkach.
Lek na całe zło?
Czy opracowywana właśnie ustawa metropolitalna ułatwi stworzenie kolejnych połączeń między stolicą a jej najbliższymi sąsiadami? Bez tego trudno myśleć o odetkaniu zakorkowanej stolicy.
— Jeśli przepisy sprawią, że Warszawa wraz z przyległościami, będzie miała wspólny transport, wspólny bilet komunikacji miejskiej i wspólne decyzje w sprawie przebiegu dróg, to takie prawo jest faktycznie potrzebne. Jednak brak ustawy nie powinien być pretekstem do nicnierobienia. Stolicy nie potrzeba nowego prawa, ale dobrej woli decydentów — twierdzi Adrian Furgalski.
Zdaniem szefa TOR, Warszawa sporo dokłada do transportu i połączeń z sąsiadującymi gminami. Furgalski twierdzi, że dzięki tej ustawie gminy mogłyby partycypować nie tylko w korzyściach, ale też w kosztach.
Innego zdania jest Grzegorz Buczek, architekt i urbanista.
— Stolica drenuje sąsiadujące z nią gminy. Ustawa metropolitalna sprawiłaby nie tylko to, że załatane zostaną dziury w sieci połączeń drogowych między stolicą a sąsiadami, ale też to, że Warszawa rozszerzy swoje granice administracyjne na miejscowości, z których czerpie kapitał ludzki i — na przykład — weźmie na siebie koszty budowy nowych szkół — mówi Grzegorz Buczek.
Grzegorz Buczek był niedawno uczestnikiem panelu dyskusyjnego poświęconego projektowi ustawy. W jego trakcie Jarosław Maćkowiak, sekretarz stolicy, obwieścił, że Warszawie wszystko jedno, czy ustawa powstanie, czy nie...
Wiele zatem zależy od tego, czy "sypialnie Warszawy" nie prześpią swojej szansy.