Jaki sportowiec, taki biznesmen

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2016-08-21 22:00

Po igrzyskach kibice i zawodnicy muszą się odnaleźć w szarej rzeczywistości

Za cztery lata w Tokio już mnie nie będzie — powiedział Tomasz Majewski po zajęciu szóstego miejsca w konkursie pchnięcia kulą w Rio de Janeiro. Wielki mistrz kończy olimpijską karierę jako żywa legenda polskiej lekkoatletyki. Kulomiot zdobył złote medale podczas igrzysk w Pekinie i Londynie. Rywalizację w Tokio za cztery lata będzie oglądał w innej roli.

Fotolia

Majewskiemu nie zabraknie pewnie pomysłów na to, co można robić na olimpijskiej emeryturze. Ma talent do wystąpień publicznych, co udowodnił podczas ubiegłorocznej konferencji PB SPIN organizowanej przez „Puls Biznesu”. Ujął wtedy publiczność wypowiedzią cytowaną później szeroko: „W sporcie sukces składa się w 90 proc. z ciężkiej pracy, reszta to talent — zwłaszcza talent do ciężkiej pracy — oraz ułamek szczęścia.” Igrzyska olimpijskie za nami. Po dwóch tygodniach rywalizacji, wielkich emocji — eksplozjach radości i falach smutku, czas wrócić do codzienności.

Kibice nie będą już mieli taryfy ulgowej w pracy, bo zarwali noc, oglądając biało-czerwonych, a sportowcy będą musieli wyznaczyć sobie nowe cele. Wielu wróci do codziennych treningów, a niektórzy także do pracy zawodowej. Amerykański szermierz Gerek Meinhardt, który z Rio przywiezie brazowy medal, jest przykładem takiego dwuetatowca. Rano trenuje, później jedzie do biura w doradczym gigancie Deloitte, by po 12 godzinach pracy głową wrócić na salę gimnastyczną.

Większość olimpijczyków nie decyduje się jednak na tak ekstremalne życie i poświęca się w całości swojej dyscyplinie, zostawiając na później karierę poza sportem. Nabyte umiejętności: dążenia do celu, radzenia sobie z porażkami i uczenia się na błędach w przyszłości mogą wykorzystać w biznesie.

— Po igrzyskach w Londynie zakończyłem karierę olimpijską i zająłem się przede wszystkim rozwojem swoich pomysłów biznesowych, m.in. akademii żeglarskiej. To ciekawa firma o ustabilizowanej pozycji, rosnąca z roku na rok. Mamy strategię na najbliższe pięć lat — rozwojowi tego projektu poświęcam dużą część swojego czasu — mówi Mateusz Kusznierewicz, polski żeglarz i uczestnik kilku igrzysk olimpijskich, w tym pamiętnych w Atlancie w 1996 r., gdzie zdobył złoty medal, i późniejszych w Atenach, skąd przywiózł brąz.

W biznesie nie poprzestał na jednym projekcie. Założył firmę Zoom.me, działającą na rynku elektroniki i aplikacji, która oferuje fotoramkę do wyświetlania zdjęć zrobionych na smartfonach. Współpracuje też z Olivia Business Centre, deweloperskim projektem na Pomorzu. To, czego nauczył się w sporcie i biznesie, przekazuje innym.

— Jestem zapraszany przez firmy jako gość specjalny — dzielę się doświadczeniami sportowymi i opowiadam, jak można je przełożyć na działanie w biznesie. Poruszam tematy związane z motywacją, komunikacją, zarządzaniem własnymi emocjami i wyznaczaniem celów — mówi Mateusz Kusznierewicz.

Szkolenia — „Jak zaprzyjaźnić się z rutyną”, „Moja misja — sprzedaż” czy „Szczerze o mistrzostwie” — prowadzi także Robert Korzeniowski, polski chodziarz, zdobywca czterech złotych medali olimpijskich. Wciąż działa w reklamie i prowadzi klub lekkoatletyczny RK Athletics.

Otylia Jędrzejczak, pływaczka, która na igrzyskach w Atenach zdobyła trzy medale (złoty i dwa srebrne) — zamiast w biznesie realizuje się w działalności społecznej — prowadzi fundację realizującą projekty promujące sport wśród młodzieży. Po igrzyskach w Rio do biznesu trafi nowe pokolenie sportowców, którzy będą szukali zajęcia poza stadionami. Przyda się im sportowa zaprawa.

— Zawodnik poświęca życie sportowi. Po zakończeniu kariery nie jest łatwo odnaleźć się w biznesie. Zarządzanie projektami przychodzi mi bardzo łatwo, ale musiałem nauczyć się wielu innych rzeczy związanych z prowadzeniem firmy, m.in. nadrobić zaległości z zakresu prawa i finansów — mówi Mateusz Kusznierewicz.

Pół świata zastanawia się, co ze swoim życiem zrobi po Rio Michael Phelps, który zdobył w karierze tyle medali, że nie jest w stanie unieść ich na szyi (w sumie 28 krążków, w tym 23 złote). Niektórzy żartują, że pływak — zamiast przejść na zasłużoną sportową emeryturę — będzie startował na igrzyskach aż do 2032 r., żeby rywalizować z synem, który urodził się w 2015 r. © Ⓟ