Jakość polskich krzeseł budzi kontrowersje

Marcin Bołtryk
opublikowano: 1999-09-03 00:00

Jakość polskich krzeseł budzi kontrowersje

Spór dystrybutorów i producentów

NIERÓWNY POZIOM: Witold Mika, dyrektor handlowy w firmie Absolut zaznacza, że część polskich krzeseł jest tania i kiepsko wykonana, ale można znaleźć również produkty krajowe drogie i dobre. fot Grzegorz Kawecki

Część dystrybutorów zarzuca rodzimym producentom krzeseł, że ich wyroby są bardzo złej jakości. Przedstawiciele Nowego Stylu, największej polskiej firmy wytwarzającej siedziska, uważają takie opinie za kompletnie nieuzasadnione.

Wygodne krzesło jest dla pracownika nie mniej ważnym narzędziem pracy niż szybki komputer. Tomasz Kozłowski, prezes firmy Helikon Centrum Jupiter, zajmującej się dystrybucją polskich mebli, zauważa, że decydenci, którzy mają wpływ na zakup sprzętu do biur, rzadko uwzględniają w budżecie wydatki na dobre krzesła.

— Taki błąd popełnia zdecydowana większość klientów. Zapominają oni, że wygodne siedzisko jest podstawą dobrej pracy — zauważa Tomasz Kozłowski.

Najprostsze krzesło kosztuje około stu złotych, cena najdroższego może przekraczać tysiąc.

Drażliwy temat

Witold Mika, dyrektor handlowy w firmie Absolut, która jest dystrybutorem mebli, podkreśla, że po 1989 roku na naszym rynku jak grzyby po deszczu pojawiały się nowe firmy, które chciały zdobyć prymat w produkcji krzeseł do biur. Efektem była wojna cenowa.

— Doprowadziła ona do obniżenia cen i jakości. Branżą zdominowała firma Nowy Styl, do którego należy ponad 50 proc. rynku siedzisk — oznajmia Witold Mika.

Podobną opinię prezentuje Tomasz Kozłowski.

— Sprzedajemy wyłącznie meble produkowane w największych polskich fabrykach, gdyż zawsze staraliśmy się promować rodzimy przemysł. Jednak nie wszystkie krajowe krzesła spełniają nasze wymagania — opowiada Tomasz Kozłowski.

Jego zdaniem, największym problemem polskich wytwórców jest utrzymanie równej, wysokiej jakości.

— Zdarza się, że krajowy producent oferuje siedziska pokryte włoską tkaniną, a gdy materiał ten się skończy, zastępuje go polskim o niemal identycznym kolorze i wzorze. Jeśli jednak sprzedałbym takie krzesła np. stacji telewizyjnej jako uzupełnienie dostawy, prawdopodobnie straciłbym klienta — obawia się Tomasz Kozłowski.

Bez kompleksów

Zarzuty dystrybutorów oburzyły pracowników Nowego Stylu. Elżbieta Szydłowska, pełnomocnik zarządu firmy do spraw marketingu, twierdzi, iż fakt wyprodukowania krzesła przez polskiego producenta w żadnym wypadku nie oznacza, że jest ono niższej jakości niż jego zagraniczny odpowiednik.

— Co miesiąc ponad 100 tys. naszych krzeseł trafia do 45 krajów świata. Gdyby jakość tych wyrobów nie była satysfakcjonująca, firmy posiadające ustaloną renomę nie ryzykowałyby ich zakupu. Dawno już pozbyliśmy się kompleksów, że jesteśmy polskim producentem — twierdzi Elżbieta Szydłowska.

Marcin Bołtryk