James Bond ruszył na ratunek branży filmowej

Wymięty, ale wciąż zachowuje klasę. Kina liczą, że agent 007 pomoże branży w tym roku przynajmniej się nie skurczyć.

Nie pije już martini, nosi dres i dwudniowy zarost. Częściej flirtuje, niż uprawia seks, nie zdał testów sprawnościowych i przy całym kryzysie wieku średniego musi zmierzyć się z energią młodości. Jednym słowem — właśnie wszedł na ekrany James Bond dla 40-latków. Ale to do niego należy ostatnie słowo.

— Moje hobby to zmartwychwstanie — mówi odtwarzający główną role Daniel Craig swoim przeciwnikom.

„Skyfall” obejrzało w weekend otwarcia 390 tys. osób. To najlepszy weekend otwarcia od dwóch lat, gdy na ekrany wchodziły „Shrek Forever” i „Harry Potter”.

— Wyniki Jamesa Bonda zdecydowanie wpłyną w czwartym kwartale pozytywnie na wyniki Cinema City International. Ten okres generalnie wygląda na kwartał dobrych filmów — mówi Joanna Kotłowska z CCI, wprowadzającego „Skyfall”.

Bond ma oczywiście swoich stałych wyznawców, ale koniunkturę tym razem szczególnie nakręciła Bondomania, wspierana przez telefony komórkowe,Coca-Colę i pianki do golenia. Po drugim kwartale kiniarze byli załamani — do kin poszło prawie 20 proc. widzów mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Nie było specjalnie czego oglądać, do tego ludzie przykleili się do telewizorów, śledząc zmagania piłkarzy podczas EURO 2012. W trzecim kwartale było już lepiej. Kina sprzedały 10 mln biletów, co oznacza wzrost o ponad 12 proc. — podaje Boxoffice.pl.

Dało to wpływy na poziomie 194,1 mln zł, prawie o 10 proc. więcej niż w trzecim kwartale 2011 r. W sumie po trzech kwartałach branża jest na lekkim minusie (odpowiednio 0,2 i 0,6 proc. w stosunku do porównywalnegookresu ubiegłego roku) przy 27,4 mln sprzedanych biletów i 513,1 mln zł wpływów.

— Rynek mierzony liczbą sprzedanych biletów może w tym roku mieć wyniki takie jak rok wcześniej. Helios powinien stracić niespełna 1 proc., CCI — 3-4 proc., ale wzrost sprzedaży Multikina może wyrównać statystyki. Jednak rynek mierzony wysokością przychodów może spaść z powodu obniżki cen biletów — mówi Piotr Owdziej z KBC Securities.

Multikino, o którym się mówi, że prowadzi window-dressing przed próbą pozyskania nowego inwestora, przeprowadza promocję za promocją. Helios i CCI nie mogą za bardzo odstawać od tego trendu. Sieciom kin

nawarzyła piwa też Agnieszka Odorowicz, szefowa PISF, przeprowadzając masową cyfryzację małych kin (do końca tego roku 80 kin jednosalowych powinno mieć cyfrowe projektory). Teraz mogą one wprowadzać te same filmy co multipleksy, a żądają od widza niższych cen.

— Cyfryzacja kin sprawia, że coraz więcej widzów ogląda filmy w kinach, działających w mniejszych miejscowościach. To umożliwia bardziej niszowym produkcjom dotarcie do szerokiej widowni, ale zmniejsza wpływy z biletów, bo w mniejszych miejscowościach ceny są niższe — mówi Sławomir Salamon z Forum Film.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / James Bond ruszył na ratunek branży filmowej