Japończykom ponownie zasmakują polskie steki

MSZ zapowiada, że Japonia zniesie wieloletnie embargo na wołowinę z Polski. Branża okazuje ostrożny optymizm i zachęca do walki o wieprzowinę

„Po latach zabiegów japońskie embargo na import polskiej wołowiny będzie wreszcie zniesione!” — poinformował wczoraj na Twitterze Michał Kołodziejski, wicedyrektor Departamentu Współpracy Ekonomicznej MSZ. Formalne otwarcie jeszcze nie nastąpiło. Jeśli do tego dojdzie, będziemy jednym z nielicznych krajów europejskich (oprócz Francji i Irlandii) dopuszczonych na japoński rynek. Europę przed wielu laty zablokowało BSE, czyli choroba szalonych krów.

POLSKA KROWA PO JAPOŃSKU:
Rozwój naszych hodowców bydła i przetwórców wołowiny już od lat możliwy jest tylko dzięki eksportowi. Polacy coraz chętniej wybierają drób, a od wołowiny stronią. Japończycy, po ponad dekadzie przerwy, dostaną wkrótce szansę, by przypomnieć sobie jej smak.
[FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

POLSKA KROWA PO JAPOŃSKU: Rozwój naszych hodowców bydła i przetwórców wołowiny już od lat możliwy jest tylko dzięki eksportowi. Polacy coraz chętniej wybierają drób, a od wołowiny stronią. Japończycy, po ponad dekadzie przerwy, dostaną wkrótce szansę, by przypomnieć sobie jej smak. [FOT. BLOOMBERG]

— Nie mam żadnego dokumentu, który by mnie upoważniał do przekazania w teren informacji, że już możemy rozpocząć wysyłki do Japonii. Komunikat najprawdopodobniej dotyczy intencji, które ma strona japońska, przekazywanych kanałem dyplomatycznym — mówi Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Alternatywa dla halal…

Zdaniem Witolda Choińskiego, prezesa Związku Polskie Mięso, polscy producenci potrzebują alternatywnych rynków po tym, jak stracili te wymagające uboju halal. Jest jednak ostrożny w ocenie potencjału rynku.

— Czas pokaże, na ile będzie to ciekawe miejsce dla polskich zakładów mięsnych. Nie wiemy jeszcze, ile z nich będzie dopuszczone do sprzedaży w Japonii. Na pewno jednak warto walczyć o otwarcie kolejnych rynków, a tym samym zwiększać nasze szanse eksportowe — twierdzi Witold Choiński.

Zdaniem Tomasza Kubika, szefa Zakładu Mięsnego Biernacki, choć to dobra informacja, to tylko nieliczni będą w stanie sprostać wymaganiom tego rynku.

…i polskiego konsumenta

Witold Choiński podaje, że 300 tys. ton z wyprodukowanych 400 tys. ton mięsa wołowego wyjeżdża z kraju. Zdecydowana większość zostaje w krajach Unii Europejskiej, która konsumuje więcej, niż produkuje. Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), współczynnik samowystarczalności w produkcji zmalał w ostatnich latach do około 92 proc. (w latach 2011-13). W Polsce wręcz przeciwnie — wzrósł do 185 proc. z 108,1 proc. jeszcze w połowie lat 90. Od spożycia wołowiny odwrócili się Polacy — jeszcze przed akcesją jedli średnio 5,3 kg na osobę rocznie, a w zeszłym roku już tylko 1,6 kg.

Powszechnie wskazywanym powodem jest wysoka cena mięsa czerwonego w porównaniu z relatywnie tanim drobiem, który stał się jedną z naszych największych specjalności produkcyjnych. Wołowi producenci rozwijali się więc dzięki znalezieniu nowych rynków, m.in. muzułmańskich, gdzie uzyskiwali lepsze marże za wołowinę halal. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 r. uznała prawo dopuszczające ubój religijny za niezgodne z ustawą i od stycznia 2013 r. został on zakazany. Zakłady zwiększyły wówczas sprzedaż do krajów europejskich. I to one mogą zdecydować o popularności japońskiego kierunku.

— Należy się cieszyć, że kolejny kraj jest dla nas otwarty w tak trudnym czasie, gdy coraz powszechniejsze staje się straszenie embargiem. Czy będzie to miało znaczący wpływ na rozwój produkcji polskiej wołowiny? Niekoniecznie. Spory popyt na polską wołowinę zgłaszają kraje europejskie, dla których jest ona dobrym produktem w atrakcyjnej cenie. Obecnie wiele wyjeżdża jej z Polski do Włoch czy Niemiec i w tych kierunkach możemy dalej się rozwijać — uważa Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia.

Zdaniem Witolda Choińskiego, nie można poprzestać na wołowinie, ale walczyć o zniesienie japońskiej blokady na polską wieprzowinę po wykryciu wirusa afrykańskiego pomoru świń. O potencjale wieprzowego rynku w Japonii przekonany jest też Krzysztof Woźnica.

— Azja kupuje określone elementy wieprzowe, bardzo niszowe — żeberka schabowe, podgardla, boczki, nogi, ogonki, uszy itp., płacąc za nie znacznie więcej niż krajowi czy europejscy odbiorcy — dodaje szef ZM Silesia. Polska produkcja wieprzowiny to 1,6 mln ton rocznie, eksport wyniósł w ubiegłym roku 669 tys. ton.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Japończykom ponownie zasmakują polskie steki