Nie tylko państwa strefy euro mają problem ze sprzedażą obligacji skarbowych. Również Japonia (najmocniej zadłużony kraj świata, z długiem sięgającym 220 proc. PKB) robi, co może, żeby przekonać inwestorów do swoich papierów. Tamtejsze ministerstwo finansów wpadło na innowacyjny pomysł, by do sprzedawanych na rynku detalicznym obligacji dorzucać pamiątkowe złote i srebrne monety.
Promocja jest jednak ograniczona do najbardziej majętnych i jednocześnie lojalnych inwestorów. Złote monety dostaną osoby, które kupiły obligacje za przynajmniej 10 mln JPY (około 428 tys. zł), a srebrne — za 1 mln JPY (43 tys. zł). Nabytych papierów nie można sprzedać przez trzy lata. W aukcji mogą wziąć wszyscy, a więc również polscy inwestorzy.
— Chcemy promować japońskie papiery skarbowe na rynku detalicznym. Wszyscy inwestorzy, oprócz monet, dostaną specjalny dyplom z podziękowaniami podpisany przeze mnie — mówił przedwczoraj Jun Azumi, japoński minister finansów. S
przedaż tych wyjątkowych obligacji ma być prowadzona w marcu. Osamu Fujimura, szef gabinetu ministra, już złożył zamówienie. Akcja promocyjna, oprócz ciekawej formy, ma mieć dla inwestorów też charakter zarobkowy.
Czy się opłaca? Tylko dla tych, którzy wierzą w dalsze umacnianie się jena. Złota moneta ma ważyć 0,55 uncji, czyli według obecnej wyceny warta jest 3150 zł. A ponieważ nominalne oprocentowanie obligacji ma wynosić 0,05 proc., teoretycznie zwiększa to osiągane zyski sześciokrotnie — gdyby cena złota utrzymała się bez zmian, oprocentowanie ostatecznie wynosiłoby 0,3 proc. rocznie. Jak na japońskie obligacje to sporo.
W zaplanowanym na styczeń przetargu japońskich trzyletnich obligacji oprocentowanie wynosi tylko 0,18 proc. Ale w porównaniu z polskimi obligacjami to zaledwie grosze — nasze trzyletnie papiery detaliczne oprocentowane są na 4,65 proc. rocznie. Ponadto, jen jest obecnie rekordowo drogi w stosunku do złotego — przez rok umocnił się o 15 proc., a od lipca 2008 r. o 215 proc. Żeby inwestycja w japońskie obligacje z monetami się powiodła, jen musiałby za trzy lata być jeszcze mocniej wyceniany niż dziś.
Dlatego akcja z pewnością nie będzie miała większego znaczenia dla japońskiego długu. Przypadek ten pokazuje jednak, jak bardzo w ostatnim czasie zmieniły się relacje między kupującymi i sprzedającymi na rynku długu publicznego.
Włoski sposób
Pod koniec listopada we Włoszech zorganizowano dzień sprzedaży wieloletnich obligacji państwowych bez prowizji, pobieranej przez banki. Ta inicjatywa miała pomóc w ratowaniu znajdującej się nad przepaścią włoskiej gospodarki. Impuls do zorganizowania dnia sprzedaży wieloletnich obligacji państwowych bez prowizji dał włoski przedsiębiorca Giuliano Melani. W płatnym ogłoszeniu zamieszczonym na łamach „Corriere della Sera” zaapelował do rodaków, by kupowali obligacje i w ten sposób pomogli zadłużonym finansom publicznym.
Ta największa włoska gazeta przyłączyła się do tego pomysłu obywatelskiej mobilizacji i zaapelowała do krajowych banków, by przez jeden dzień sprzedawały obligacje bez prowizji. Pomysł poparło krajowe stowarzyszenie banków Abi. „Celem jest danie jasnego sygnału zaangażowania na rzecz Włoch, a zakup obligacji może być istotnym wkładem, by okazać zaufanie, jakie Włosi wciąż pokładają w swój kraj” — podkreśliło zrzeszenie banków w wydanym komunikacie, zachęcając do udziału w tej inicjatywie.