Wczorajsza decyzja Banku Japonii o podwojeniu celu inflacyjnego do 2 proc. nie była niespodzianką. Nie oczekiwano również zmiany stóp procentowych. Zamieszanie na rynkach spowodowała jedynie informacja o skupowaniu aktywów o wartości około 13 bln JPY (145 mld EUR) miesięcznie. Pierwsza reakcja była wprawdzie optymistyczna, ale ochłodził ją termin rozpoczęcia skupu, który wyznaczono dopiero na styczeń przyszłego roku. Indeks Nikkei 225 po początkowym wzroście ostatecznie zakończył sesję na niewielkim minusie. Nie zmienia to jednak faktu, że od połowy listopada zyskał już prawie 23,7 proc. Tak dobrze nie było od kwietnia 2010 r. Od tego czasu rosną również inne wskaźniki azjatyckie. MSCI Asia Pacific Index wzrósł ponad 10 proc., Shanghai Composite Index 19 proc. Hang Seng Index 11 proc.

Dawka optymizmu
Rynki optymistycznie przyjęły zmianę na stanowisku premiera Japonii. Resztę dopełniły dobre dane makro z Chin. Dynamika chińskiego PKB okazała się lepsza od prognoz, lepiej wypadła też produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna. Okazało się, że chińska gospodarka rozwijała się w IV kwartale ubiegłego roku w tempie 7,9 proc., o 0,1 pkt proc. więcej, niż się spodziewano, produkcja przemysłowa wzrosła 10,3 proc., a wartość sprzedanych dóbr i usług 15,2 proc. Wzrostowi indeksów sprzyjała również wypowiedź przedstawicieli chińskiego rządu na ubiegłotygodniowym forum, z których wynikało, że zostaną złagodzone ograniczenia dotyczące międzynarodowych inwestycji. Natychmiast zaczęły drożeć chińskie i japońskie akcje: Industrial & Commercial Bank of China zyskał 1,7 proc., Toyota, największy na świecie producent samochodów 2,1 proc., a Honda, której eksport do Ameryki Północnej wynosi 44 proc. — 3,2 proc. Drożały również spółki wydobywcze i surowce, których Chiny są największym odbiorcą. Trend ten jest kontynuowany nie tylko po danych makro, ale również po informacjach o imporcie i produkcji miedzi w Państwie Środka. W 2012 r. był rekordowy. Wyniósł 3,4 miliony ton, o 20 proc. więcej niż rok wcześniej.
Lepiej, ale niewiele
Inwestorzy od kilku tygodni mają wielkie nadzieje, że największe gospodarki Azji zaczną ożywać. Na razie w niepamięć idą negatywne informacje, mimo że produkcja przemysłowa w Japonii wciąż spada zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym, tylko mniej, niż się spodziewano, a PKB wciąż pozostaje na minusie. Optymizmu nie brakuje również analitykom Nomury, którzy mają nadzieję, że recesja się niebawem skończy. Podnieśli nawet swoją prognozę PKB Japonii za rok obrotowy rozpoczynający się w kwietniu z 1 proc. do 1,8 proc. Uzasadnieniem tej decyzji jest spodziewany wpływ programu stymulującego i lepsze perspektywy dla eksportu przy słabszym jenie. W Państwie Środka też nie jest tak dobrze, jakby się wydawało po ostatnich danych makro. Wprawdzie dane za IV kwartał uznano za optymistyczne, podobnie jak za cały ubiegły rok, ale nie zmienia to faktu, że chińska gospodarka rozwija się w najwolniejszym tempie od 13 lat. Dalsze tempo również może się utrzymać poniżej obserwowanego w poprzednich latach, a to będzie dla rynków rozczarowaniem. Zwłaszcza że problemem jest stopniowe starzenie się społeczeństwa. Szacuje się, że do 2030 r. liczba ludności w wieku produkcyjnym, czyli od 15 do 60 lat, będzie się systematycznie zmniejszać. Rzadko pojawiają się takie głosy jak Zhanga Ao, analityka Minmetals Futures, który wprawdzie uważa, że dane makro potwierdzają osiągnięcie przez Chiny dna, ale jednocześnie spodziewa się stopniowego ożywienia.
W pogoni za indeksem
Na razie na trzymiesięcznych zwyżkach w Japonii i Chinach dobrze zarobili inwestorzy giełdowi i posiadacze jednostek funduszy inwestycyjnych lokujących aktywa na tych rynkach. Słabiej wypadły fundusze polskich TFI, które lokują aktywa na rynkach chińskich, ale bez udziału Japonii. Denominowane w złotych w ciągu ostatnich trzech miesięcy zyskały od 4,5 do 7,7 proc. Najsłabiej zachowywał się PKO Akcji Rynku Azji i Pacyfiku, a najlepiej Amplico Akcji Chińskich i Azjatyckich. Denominowane w walutach zarobiły więcej — od 5,8 do 9,1 proc. W tej grupie również najlepszy był fundusz zarządzany przez Amplico TFI, a najgorszy z oferty PKO TFI. Ostatnie z towarzystw zarządza jednak również funduszem PKO Akcji Rynku Japońskiego, który wykorzystał wzrost indeksu Nikkei 225 i wypracował 17,6 proc. zysku. Najlepszy był jednak zagraniczny BlackRock GF Japan Value z zyskiem 21,5 proc. Dobra koniunktura może się jednak nie utrzymać. Jen w ciągu ostatnich 12 miesięcy stracił kilkanaście procent w stosunku do dolara i wszystko wskazuje na to, że będzie słabł dalej, co może się niekorzystnie odbić na finansach japońskich firm. Ich akcje są najbardziej wrażliwe na wahania walutowe niemal od ćwierćwiecza. Spekulacje giełdowe tylko pod oczekiwania nie trwają długo bez konkretnych działań. Przydałyby się również takie w Chinach, gdzie dużym problemem — obok spowolnienia gospodarczego w poprzednich miesiącach — jest wysoka inflacja, o czym ostatnio się zapomina.
Dobra koniunktura może się jednak nie utrzymać. Jen w 12 miesięcy stracił kilkanaście procent do dolara i wszystko wskazuje na to, że będzie słabł dalej, co może się niekorzystnie odbić na finansach japońskich firm.
24 proc. Tyle od początku listopada urósł indeks Nikkei 225.