Jaroma bije się w pierś

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 21-01-2008, 00:00

Producent obrabiarek chce w lutym wskoczyć na giełdę. Miał to zrobić pół roku temu, ale czekał na poprawę koniunktury.

Producent obrabiarek chce w lutym wskoczyć na giełdę. Miał to zrobić pół roku temu, ale czekał na poprawę koniunktury.

Lada moment powinien zostać zatwierdzony prospekt emisyjny Jaromy, producenta obrabiarek do drewna. Pierwotnie spółka z Jarocina planowała ofertę w okolicach ostatnich wakacji. Z powodu pogorszenia nastrojów przesunięto plany.

— Chcieliśmy przeczekać kiepski okres, a okazuje się, że jest jeszcze gorzej. Spóźniliśmy się — przyznaje Lesław Pałosz, wiceprezes Jaromy.

W firmie są gotowi na ofertę. Spółka zaczęła m.in. kampanię reklamową.

— To nie jest dobry moment na debiut giełdowy. Teoretycznie po zatwierdzeniu prospektu mamy sześć miesięcy na ofertę. Możemy czekać. Ale na razie założenie jest takie, że przeprowadzimy ją w lutym. Mamy nadzieję, że nastroje się poprawią — mowi Lesław Pałosz.

Spółka ogranicza swoje apetyty kapitałowe. Zaczęło się od 20 mln zł, potem było o 13-15 mln zł, a teraz wiceprezes mówi już o dolnej granicy tych widełek. Mimo że fundamentalnie spółka ma się bardzo dobrze.

— Zamówień napływa bardzo dużo — zapewnia Lesław Pałosz.

Potwierdzają to wyniki. Sprzedaż i zyski wzrosły w 2007 r. o jedną trzecią, odpowiednio do 40 mln zł i 2 mln zł. Jeszcze lepsze są szacunki na 2008 r. Przychody mają się zwiększyć o 20 proc., a zyski — o 75 proc. Dzięki inwestycjom — choć będą skromniejsze z racji mniejszych wpływów z emisji — firma chciała zwiększyć moce produkcyjne i przejmować rywali. Ale w obecnej sytuacji ograniczy się do zwiększenia mocy.

96 proc. Jaromy kontroluje wadowicki Datex.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Kazimierczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy