JCDecaux wszedł do gry o akcje AMS

Tomasz Siemieniec, Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-04-11 00:00

JCDecaux wszedł do gry o akcje AMS

JCDecaux ogłosił kontrwezwanie na AMS po 66 zł za akcję. Francuzi chcą uzyskać 24,99 proc. głosów. O tyle samo zabiega Agora, która po raz kolejny zdecydowała się na podwyższenie oferty, tym razem do 70 zł za walor. Jeśli Francuzi nie zrezygnują, to przez AMS i Europlakat — w którym są już zaangażowani — zyskają blisko 50-proc. udział w polskim rynku billboardów.

Wczoraj ruszyła prawdziwa rywalizacja o przejęcie wpływów w największej na polskim rynku firmie z branży reklamy zewnętrznej. Wydawcy „Gazety Wyborczej” przyjdzie się zmierzyć z nie byle kim — JCDecaux jest światowym liderem reklamy zewnętrznej. Próba podjęta przez Francuzów budzi spore emocje nie tylko wśród inwestorów giełdowych, ale również wśród szefów działających w Polsce spółek outdoorowych. Z ich punktu widzenia, lepiej będzie, jeśli to Agora zostanie inwestorem AMS. Przypominają też, że Francuzi — o czym niewiele osób wie — są już pośrednio zaangażowani w Europlakat i jeśli udałoby im się przejąć AMS, staną się liderem polskiego rynku reklamy zewnętrznej.

Do trzech razy

Zgodnie z planem zapisy do sprzedaży akcji JCDecaux miały potrwać od 17 do 30 kwietnia. Francuzi zarezerwowali sobie możliwość zrezygnowania z oferty, jeśli w planowanym terminie nie zdołają przyjąć zapisów na co najmniej 20 proc. kapitału akcyjnego AMS. Jednak wczoraj Agora podwyższyła swoją ofertę proponując 70 zł za udział.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu BB Investment, główny udziałowiec AMS, określił ofertę wydawcy „Gazety Wyborczej” jako wrogą i zdecydował, że nie odpowie na wezwanie, które ma trwać do 11 kwietnia. Z kolei wezwania Francuzów BB nie traktuje jako wrogiego przejęcia, choć o entuzjastycznym przyjęciu oferty też nie ma mowy.

— Myślę, że wezwanie JCDecaux jest wywołane ruchem Agory. Zainteresowanie JCDecaux nie jest dla nas nowością. Nie ukrywam, że spodziewałem się tego, bo inwestor ten sondował naszą opinię na temat ewentualnego wezwania — komentował wczoraj Paweł Turno, prezes BB Investment.

Jego zdaniem, cena zaproponowana przez francuskiego inwestora jest zbyt niska i nie odzwierciedla tego, ile te akcje są warte. Dlatego BB nie odpowie na wezwanie.

— Myślę, że JCDecaux doskonale to wie, ale wpasowuje się w pewną grę — dodał Paweł Turno.

Zdaniem szefa jednej ze spółek outdoorowych, BB Investment będzie grał na zwłokę i dopiero pod koniec tego roku lub na początku przyszłego zdecyduje o sprzedaży swojego pakietu akcji.

Wczoraj w transakcjach pakietowych właściciela zmieniło 161 tys. akcji AMS, co stanowi 4,9 proc. kapitału spółki. Akcje sprzedano w czterech transakcjach — po cenie 59 zł, 59,5 zł, 60,5 zł i 61 zł. Po tych transakcjach GPW zawiesiła notowania spółki.

Na dwa fronty

JC Decaux już w 1990 r. przymierzał się do wejścia na polski rynek reklamy zewnętrznej. Prowadzone wówczas negocjacje nie zaowocowały jednak inwestycją. Teraz wygląda na to, że Francuzi zrealizują cel, i to niezależnie od tego, czy zostaną inwestorem AMS. Na początku kwietnia ogłosili bowiem zamiar przejęcia udziałów austriackiej spółki outdoorowej Gewista Group, która jest akcjonariuszem działającego w Polsce Europlakatu. Według jednego z naszych informatorów, Francuzi chcą też kupić innego właściciela tej spółki — niemiecki DSM. W ten sposób przejęliby kontrolę nad całym Europlakatem.

— Francuzi — przez AMS i Europlakat — zyskaliby blisko połowę udziałów w polskim rynku billboardów. I pewnie na tym nie skończą. Dlatego z naszego punktu widzenia lepiej by było, gdyby inwestorem AMS została Agora — mówi Janusz Malinowski, prezes Ströer Polska.

— Francuzi długo czekali z rozpoczęciem inwestycji w Polsce. Teraz mają szansę, aby w krótkim czasie zostać jego zdecydowanym liderem — uważa Lech Kaczoń, prezes Grupy Outdoor.

Ta właśnie spółka może stać się kolejnym przyczółkiem JCDecaux w Polsce. Jej właścicielem jest bowiem Aussenwerbung, wicelider (za Gewista) austriackiego rynku outdoorowego. Niewykluczone, że Francuzi spróbują przejąć również tę spółkę, a w ten sposób wzmocniliby swoją pozycję w Polsce.

— Nie jesteśmy zaskoczeni wezwaniem Francuzów na AMS. Ich ewentualny sukces — przynajmniej w perspektywie krótkoterminowej — nie przyniesie jednak dużych zmian na rynku, bo gra toczy się o pakiet mniejszościowy — uważa Anna Nowakowska z Plakandy.