Jeden fundusz od spekulacji

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-01-13 00:00

100 mln zł w zbywalnych aktywach i 25 mln zł gotówką — tyle na inwestycje giełdowe będzie miała Supernova Capital. Kiedy posprząta w NFI.

Prawdopodobnie już w najbliższych dniach trzy narodowe fundusze inwestycyjne zarządzane przez Supernova Management (Drugi NFI, NFI Progress oraz NFI im. Eugeniusza Kwiatkowskiego) ogłoszą wezwania do sprzedaży akcji własnych. Fundusze skupią i umorzą odpowiednio 3,68 mln, 2,88 mln i 3,67 mln papierów.

— Akcje zostaną skupione na dwa sposoby: w publicznym wezwaniu i w transakcjach pozasesyjnych. Zachowamy proporcje, by drobni udziałowcy nie byli pokrzywdzeni — mówi Artur Cąkała, prezes Supernova Management.

Pełen portfel

Trzy fundusze mają udziały krzyżowe. Uwzględniając to, spółki przekażą akcjonariuszom około 153 mln zł. Po wezwaniach, które muszą zakończyć się do kwietnia, NFI chcą rozpocząć nowe życie.

— Dysponujemy aktywami około 125 mln zł, z czego 25 mln zł to gotówka. Mamy duże udziały w Vistuli, Wólczance, Śrubeksie oraz Vis Inwestycje — mówi Maciej Wandzel, prezes Supernova Capital, największego udziałowca trzech NFI.

Akcje mogą zostać sprzedane.

— Pojawiają się różnego rodzaju oferty. Prowadzimy rozmowy, choć daleko do konkretów — dodaje Artur Cąkała.

Supernova nie ukrywała, że najszybciej pod młotek mogą pójść udziały w Śrubeksie, który nie wykonał prognozy finansowej. Inna jest sytuacja Vistuli, którą fundusze wyprowadziły na prostą. Co z nowymi inwestycjami?

— Nie mamy gotowego projektu — mówi Maciej Zientara, wiceprezes Supernova Capital.

Na razie teoria

Artur Cąkała, Maciej Wandzel i Maciej Zientara to jedyni udziałowcy Supernova Capital (spółka została przejęta od grupy CA IB). Ich plan, na razie przedstawiany jako pomysł na dalsze funkcjonowanie funduszy, przynajmniej w teorii jest już dopracowany.

— Chcemy inwestować. Godzimy się na większe ryzyko, ale oczekujemy większej stopy zwrotu — mówi Maciej Wandzel.

Supernova jest zainteresowana m.in. spółkami w fazie pre-IPO (przed ofertą publiczną), papierami mało płynnymi, publicznymi o „patowej” sytuacji właścicielskiej lub takimi, które w średnim horyzoncie mogą zostać przejęte.

— Jeśli tylko pojawi się na horyzoncie coś, co przyniesie większą stopę zwrotu — dodaje Maciej Zientara.

Inwestycje (spekulacje?) mają być prowadzane przez jeden z trzech NFI. Pozostałe zostaną połączone albo sprzedane firmie, która będzie chciała wejść na GPW.