Jeden uniwersalny wariant nie istnieje

Marcin Musioł
opublikowano: 2006-05-04 00:00

Leasingobiorca może ubezpieczyć pojazd samodzielnie lub za pośrednictwem leasingodawcy. Od wariantu zależą koszty polisy.

Mimo kryzysu branży motoryzacyjnej leasing jest nadal popularnym sposobem finansowania firmowych flot. Mimo że dane Związku Przedsiębiorstw Leasingowych (ZPL) pokazują, iż dynamika wzrostu leasingu aut uległa wyraźnemu osłabieniu, to i tak wartość wszystkich pojazdów udostępnionych klientom przez firmy zrzeszone w tej organizacji w 2005 r. wyniosła 8,7 mld zł, wobec 8,5 mld zł rok wcześniej. W ubiegłym roku oddano w leasing ponad 90 tys. pojazdów, w tym 37 tys. aut osobowych. Oznacza to, że przedsiębiorstwa, rozbudowując i modernizując swoje firmowe floty, nadal chętnie korzystają z tego typu finansowania.

Jedną z istotnych decyzji, jakie musi podjąć przedsiębiorca rozwijający poprzez leasing swoją flotę aut, jest wybór sposobu jej ubezpieczenia. Ma on dwie możliwości.

Dwie drogi

— Pierwsza możliwość to skorzystanie z pakietów wynegocjowanych przez instytucję leasingową. W takiej sytuacji firma leasingowa ubezpiecza przedmiot umowy i zapłacone składki refakturuje na podmiot, który z niego korzysta. W ten sposób ubezpieczonych jest 85 proc. udostępnianych przez nas dóbr. Druga możliwość to samodzielne ubezpieczenie przez leasingobiorcę. W takiej sytuacji może on korzystać ze zniżek, które sam wypracował w przeszłości. Ubezpiecza on pojazd na swój koszt, na rzecz firmy leasingowej — wyjaśnia Mariusz Cnotka, zastępca dyrektora sprzedaży ds. leasingu samochodów w Raiffeisen-Leasing Polska.

To, która opcja dla przedsiębiorcy okaże się korzystniejsza, zależy od kilku czynników. Pierwszy to liczebność firmowej floty. Jeżeli jest ona mała, niewykluczone, że bardziej opłacalne będzie skorzystanie z oferty leasingodawcy i ubezpieczenie pojazdu na ustalonych przez niego zasadach. Z racji posiadania przez niego licznego parku samochodowego ma on bowiem do dyspozycji korzystniejsze pakiety ubezpieczeń, w porównaniu z oferowanymi na rynku.

W takiej sytuacji możliwe są dwie formy rozliczeń. Rzadko stosowana, ale wygodna dla klienta to taka, gdy leasingodawca płaci sam, doliczając to jako stały koszt do rat leasingowych. Takie rozwiązanie jest jednak mało korzystne dla firmy leasingowej, bo nie motywuje jej klientów do bezszkodowej jazdy. Częściej stosowaną metodą jest ubezpieczanie aut przez leasingobiorcę. W tym modelu to klient pokrywa faktury z tytułu składki, niezależnie od raty. Ubezpieczenie jest wtedy ustalane indywidualnie. Jednak z czasem jego stawka ulega zmianie.

— Stawka ubezpieczeniowa zmienia się w każdym roku leasingu, a uzależniona jest jedynie od wieku pojazdu. Jednak istnieje możliwość zawarcia ubezpieczenia na wiele lat, co daje gwarancję stałej stawki przez cały okres trwania leasingu — mowi Anna Wojtas, kierownik działu ubezpieczeń w firmie VB Leasing Polska.

Gdy firma jest duża, jej możliwości wynegocjowania bezpośrednio z ubezpieczycielem korzystnych warunków indywidualnych są większe. Wtedy przedsiębiorca może umówić się z leasingodawcą, aby pojazdy były ubezpieczane w ramach umowy generalnej leasingobiorcy.

Niezależnie od wyboru rodzaju ubezpieczenia leasingowanego pojazdu, najistotniejszy jest jego koszt oraz zakres ochrony przed kradzieżą i szkodami.

— Ubezpieczenie leasingowanego pojazdu powinno być zawierane w wariancie pełnym, czyli mieć minimalne udziały własne, bądź wcale ich nie mieć, oraz wykupioną tzw. konsumpcję sumy ubezpieczenia. Często warto skorzystać z pomocy fachowego pośrednika, najlepiej brokera ubezpieczeniowego. Wartą rozważenia opcją jest uzupełnienie ubezpieczenia pakietowego o dodatkowe ubezpieczenia, np. typu assistance — dodaje Anna Wojtas.

Szkody i kradzieże

W przypadku gdy oddane w lea-sing auto zostanie uszkodzone, na wniosek korzystającego leasingodawca wystawia pełnomocnictwo do likwidacji szkody. W większości przypadków odszkodowanie wpływa wtedy bezpośrednio do serwisu. Gorzej przedstawia się sytua-cja, gdy użytkowany w leasingu pojazd zostanie skradziony bądź ulegnie zniszczeniu. Ubezpieczyciel z reguły uznaje, że auto nie nadaje się do naprawy, gdy odszkodowanie przekracza 70 proc. wartości samochodu.

— Po kradzieży lub całkowitym zniszczeniu pojazdu umowa lea-singowa jest rozwiązywana z powodu braku przedmiotu leasingu. Następuje rozliczenie z klientem. Całość uzyskanego od ubezpieczyciela odszkodowania zaliczana jest na spłatę zadłużenia kapitałowego na dzień rozwiązania umowy. Nadwyżka sumy ubezpieczenia ponad zadłużenie kapitałowe jest zwracana klientowi — mówi Witold Stefaniak, menedżer ds. promocji w firmie BZ WBK Finanse & Leasing.

Jednak z reguły odszkodowanie nie wystarcza na pokrycie wszystkich roszczeń leasingodawcy, zwłaszcza gdy przedmiot lea-singu został utracony w początkowym okresie trwania umowy. Wtedy leasingobiorca musi spłacić pozostałe raty z własnych środków.