Jednolita opinia UE: a róbta, co chceta

Jacek Zalewski
opublikowano: 19-02-2008, 00:00

Jednostronnie ogłoszona niepodległość Kosowa doprowadziła do nieuchronnego pęknięcia — w tej sprawie — Unii Europejskiej. Osiągnięcie przez państwa członkowskie zgodności okazało się mrzonką, bo inaczej być nie mogło. Gdy na pierwszy plan wychodzą interesy narodowe, schować się muszą szczytne ideały, umieszczone w dopiero co podpisanym w Lizbonie traktacie reformującym. Państwa mające problemy narodowościowe, graniczne czy separatystyczne nie mają zamiaru uznawać niepodległości Kosowa. Niektóre przez bałkańską solidarność z Serbią (Bułgaria, Rumunia i Grecja), inne z powodu problemów z buntującymi się prowincjami (Hiszpania, Cypr), ewentualnie zadawnionych zatargów (Słowacja, Węgry). Notabene Serbia otrzymała egzotyczne wsparcie ze świata — przeciwko odrębności Kosowa wystąpiła Indonezja, która nie może sobie darować wypuszczenia z rąk Timoru Wschodniego i nigdy nie uzna jego niepodległości.

Unijni ministrowie spraw zagranicznych wypracowali jedyne możliwe do przyjęcia przez wszystkich stanowisko, którego sens został przedstawiony w tytule komentarza. Po prostu każde państwo członkowskie UE samodzielnie rozstrzygnie o uznaniu (lub nie) niepodległości Kosowa zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego. Zdumiewa, że przewodząca obecnie UE Słowenia z dumą zakomunikowała, iż jest to jednolite stanowisko! W każdym razie Polska uzna Kosowo bardzo szybko, jako że odpowiedni wniosek ministra Radosława Sikorskiego już wpłynął do Rady Ministrów.

Tematem z zupełnie innej beczki, w którym również sypie się unijna solidarność, jest nabrzmiały problem wiz do USA. Ponieważ UE wciąż nie jest podmiotem prawa międzynarodowego, USA zasadnie traktują każde państwo członkowskie odrębnie. Po liberalizacji amerykańskiej ustawy rozpoczął się wewnątrzunijny wyścig, kto pierwszy sobie załatwi ruch bezwizowy. Komisja Europejska zagrzmiała, że kwestie wizowe należą do kompetencji Brukseli, a kraje negocjujące odrębnie łamią zasady — ale Amerykanie w ogóle się tym nie przejęli, mając dla swego rozumowania pełne podstawy prawne.

Warunki nowej ustawy wizowej USA, podnoszącej dopuszczalny próg odmów z 3 do 10 proc., spełnią niemal wszystkie państwa, które weszły 1 maja 2004 r. do UE — oprócz jednego. Kryteria spełnia niemal cała Grupa Wyszehradzka — Czechy, Slowacja i Węgry, następnie republiki bałtyckie — Litwa, Łotwa i Estonia, obie śródziemnomorskie wyspy Malta i Cypr oraz nareszcie Grecja, która odstawała od starej unijnej piętnastki. Słowenia została objęta amerykańskim programem bezwizowym od razu. Kto okazuje się odszczepieńcem? Polska. U nas odsetek odmów także spada, ale wciąż wynosi ponad 20 proc., z powodu niesubordynacji mieszkańców trzech regionów — Podkarpacia, Podhala i Podlasia.

Narzekając na brak solidarności unijnej, aż się prosi zaproponować, by dla dobra całej Polski trzy województwa honorowo wstrzymały się na rok od składania wniosków wizowych. Polska spełni warunki, zostanie objęta programem — i wszystko się znormalizuje.

JacekZalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane