Fabryki autobusów Sobiesława Zasady zaczną w tym roku zarabiać. Z zyskiem mogą wjechać na giełdę.
Jelcz i Autosan, fabryki autobusów z grupy Sobiesława Zasady, od kilku lat zmagają się z rosnącą konkurencją. Nie przychodzi im to łatwo. Wysokie koszty restrukturyzacji obu zakładów sprawiły, że mimo 35-procentowego udziału w rynku zakończyły ubiegły rok na minusie. Jelcz zanotował stratę 3,8 mln zł, a Autosan 2,1 mln zł. I tylko dzięki spółce handlowej Polskie Autobusy (PA), koordynującej ich działania, cała grupa była na około milionowym plusie.
— Ten rok powinien być przełomowy. Chcemy zakończyć restrukturyzację fabryk i osiągnąć dodatni wynik finansowy w każdej z nich — tłumaczy Franciszek Gaik, prezes Polskich Autobusów.
Według niego, w 2008 r. powstanie plan rozwoju, który umożliwi wejście w nisze rynkowe.
— Pieniądze będziemy szukać wszędzie, a być może rozważymy giełdę — mówi prezes Gaik.
Na parkiet trafiłyby jednak tylko Polskie Autobusy, a nie cała grupa Zasady, która kilka lat temu wycofała się z rynku publicznego.
Gimbusy pod górkę
Ten rok PA zaczęły słabiej od oczekiwań. W I kwartale Jelcz i Autosan sprzedały łącznie 91 autobusów wobec 108 rok wcześniej. Po kwietniu było lepiej, gdyż upłynniły po czterech miesiącach 113 pojazdów (108 rok wcześniej).
— Nie startujemy we wszystkich przetargach. Nie zamierzam rozszerzać naszej oferty o wszystkie modele autobusów, bo wiązałoby się to ze zbyt wysokimi nakładami na prace konstrukcyjne w stosunku do spodziewanego zysku — twierdzi szef PA.
Spółce nie pomógł też resort edukacji. Ogłoszony w tym roku przetarg na blisko 100 gimbusów (grupa Zasady regularnie wygrywała je w poprzednich latach) został unieważniony. W tym tygodniu ma pojawić się kolejne ogłoszenie. I tu pojawia się problem.
— Jeśli, tak jak w poprzednich latach, oferenci zostaną zobowiązani do dostarczenia pojazdów przed rozpoczęciem roku szkolnego, żaden z nich nie zdąży już z wykonaniem zamówienia — mówi prezes.
Graniczne bariery
Grupa chce w tym roku co najmniej utrzymać ubiegłoroczny udział w rynku. Od kilku lat próbuje też ponownie rozruszać eksport. W 2005 r. firma wysłała za granicę 34 autobusy, rok później — 84, a w tym planuje 125-135 .
— Chcemy wrócić do Rosji, na Ukrainę i Białoruś — mówi prezes Gaik.
To nie jest łatwe zadanie. Kilka lat temu spółka deklarowała to samo. Słowa zostały na papierze.