Jelfa wypłaca dywidendę
BEZ ZROZUMIENIA: Ambitne plany Jelfy, której prezesem jest Franciszek Przybylski, na razie nie znajdują zrozumienia u giełdowych inwestorów. Skutkiem tego są nie najlepsze notowania walorów spółki i to mimo dość przychylnych rekomendacji biur maklerskich. fot. B. Skrzyński
Dzisiaj na rachunki inwestycyjne akcjonariuszy Jelfy wpłyną środki uzyskane z dywidendy. Na każdą posiadaną przez nich akcję spółki przypadnie 60 gr dywidendy.
W ubiegłym roku Jeleniogórskie Przedsiębiorstwo Farmaceutyczne zarobiło na czysto 19,8 mln zł. Walne zgromadzenie akcjonariuszy postanowiło przeznaczyć do podziału pomiędzy udziałowców w formie dywidendy 4,1 mln zł, co stanowi 20,7 proc. zysku netto. 19 lipca przypadł termin ustalenia prawa do tego bonusu. Na taką hojność nie mogli natomiast liczyć akcjonariusze konkurencyjnej spółki, Polfy Kutno.
Po pierwszych sześciu miesiącach tego roku, jeleniogórskie przedsiębiorstwo uzyskało przychody ze sprzedaży w kwocie 92,5 mln zł. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza to jednak spadek sprzedaży o ponad 17 proc. Pierwsza część roku, ze względu na niezbyt sprzyjającą koniunkturę na rynku leków, doprowadziła do wzrostu konkurencji, skutkiem czego było systematyczne obniżanie marż. Tym samym należało się liczyć ze spadkiem wartości wypracowanych zysków. Podobnie było i w roku ubiegłym, kiedy to na skutek rosyjskiego kryzysu polscy producenci leków utracili bardzo intratne rynki wschodnie. Skutkiem tego w przypadku Jelfy był blisko 50-proc. spadek wartości zysku netto na koniec minionego roku. Ta niekorzystna tendencja została niestety utrzymana w pierwszych miesiącach 1999 r. Na koniec czerwca do kasy spółki wpłynęło 10,8 mln zł, czyli o 51 proc. mniej niż przed rokiem. W tym samym czasie zysk netto kutnowskiej spółki spadł tylko o 12,4 proc., co jednak nastąpiło przy ponad 12-proc. wzroście przychodów.
Zgodnie z prognozami zarządu, spółka planuje w tym roku osiągnąć przychody wysokości 225,4 mln zł. Na koniec roku zysk netto powinien osiągnąć poziom 26,1 mln zł. Po dwóch kwartałach roku prognoza sprzedaży i zysku netto została zrealizowana w 41 proc.
— Należy jednak pamiętać, że druga połowa roku jest zdecydowanie lepsza tak dla producentów, jak i dystrybutorów leków. Wydaje się więc, że Jelfie mimo sporych trudności uda się przynajmniej zbliżyć do zaplanowanych wartości — mówi jeden z analityków.
Kłopoty ze zbytem produkcji, wymuszają poszukiwanie nowych rynków, co ma na celu zabezpieczenie przed nadmiernym uzależnieniem od wąskiej grupy odbiorców. Dlatego też Jelfa uruchamia sprzedaż swoich produktów w Kostaryce oraz prowadzi przymiarki do wejścia na rynki państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Barierę dla eksportu stanowią jednak obowiązujące przepisy i procedury dopuszczeniowe. Prowadzone są także negocjacje z zachodnioeuropejskimi firmami w sprawie podwykonawstwa. W dłuższej perspektywie może to otworzyć drogę na bardzo rentowne rynki Europy Zachodniej. Na rynku krajowym firma dzięki nowej strategii marketingowej zamierza wzmocnić swoją pozycję w segmencie preparatów wielowitaminowych.
Spółka chce także uczestniczyć w konsolidacji sektora, stąd jej plany stworzenia silnej grupy polskich producentów leków na bazie Polf: warszawskiej, pabianickiej i z Grodziska Mazowieckiego. W tej sprawie mają być prowadzone rozmowy w Ministerstwie Skarbu Państwa. Firma współpracuje już z katowickim dystrybutorem leków, spółką Farmacol. Wykupiła także udziały w kieleckim Cefarmie oraz utworzyła wraz z Cezalem spółkę we Wrocławiu. Ostatnio Jelfa zgłosiła także chęć uczestnictwa w prywatyzacji Polfy Lublin.
Problemem jednak pozostaje kwestia finansowania ewentualnych zakupów. Prawdopodobnie firma będzie musiała się posiłkować kredytami.
— Plany spółki są dość mgliste, ale wskazują na dużą determinację zarządu, co może w sprzyjających warunkach zaowocować znacznym wzmocnieniem udziałów w polskim rynku leków — dodaje analityk.