LONDYN (Reuters) - Kurs jena do dolara był w poniedziałek na stabilnym poziomie. Japoński minister finansów powtórzył wprawdzie swoją groźbę interwencji, która miałaby na celu osłabienie jena, ale japońscy inwestorzy transferowali zyski do kraju, co wzmacniało ich walutę.
Euro od piątku straciło jedną trzecia procenta zarówno wobec dolara jak i jena. Gracze zaczęli zamykać długie pozycje w euro po opublikowaniu lepszych niż oczekiwano danych makro na temat amerykańskiej gospodarki.
Japoński minister finansów Masajuro Shiokawa powtórzył w niedzielę, że kontaktuje się z przedstawicielami innych krajów grupy G7 w sprawie ostatnich ruchów na rynkach walutowych.
"Japońskie władze dały jasno do zrozumienia, że nie chcą dalszego umacniania się jena" - powiedział Nick Stamenkovic, analityk w banku Nomura International.
"Jednak jen jest nadal mocny, bo japońscy inwestorzy transferują zyski z inwestycji zagranicznych do kraju" - dodał.
Według nowych zasad japońskie banki i spółki muszą przedstawić wartość rynkową swoich inwestycji w połowie roku fiskalnego, który przypada na koniec września. Poprzez transfer zysków gracze chcą chociaż w części zrównoważyć straty jakie ponoszą na tokijskiej giełdzie.
W poniedziałek Nikkei stracił kolejne prawie trzy procent i zamknął się na poziomie najniższym od 17 lat.
Za dolara płacono 118,79 jena i jego kurs nie ulegał większym zmianom.
Za euro płacono 107,95 jena. Wspólna waluta kosztowała 90,82 centa.
Obroty były mniejsze niż zwykle, ponieważ w poniedziałek zamknięte są rynki amerykańskie.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))