Już niedługo w całej Unii może obowiązywać preferencyjna stawka VAT dla budownictwa mieszkaniowego. Oby.
Rząd powołany przez PiS oraz ewentualnych koalicjantów powinien szybko zająć stanowisko w sprawie podatku VAT na nowe mieszkania. Od tego zależy los całego sektora budownictwa mieszkaniowego.
Od 1 maja ubiegłego roku stawka VAT na materiały budowlane wzrosła z 7 do 22 proc. Nowe mieszkania i usługi budowlane objęte są natomiast preferencyjną 7-proc. stawką VAT. Będzie ona jednak obowiązywać tylko do końca 2007 r. Potem, jeżeli przyszły rząd nic w tej sprawie nie zrobi, VAT wzrośnie do 22 proc. To oznacza, że nowe mieszkania zdrożeją aż o 15 proc. Zdaniem ekspertów, oznacza to zapaść dla całego budownictwa. Trzeba więc szybko wrócić do negocjacji z Unią w tej sprawie. Jednak być może nie będzie to konieczne.
Powód? Aktualnie w Unii trwa dyskusja, aby preferencyjną stawką VAT objąć budownictwo mieszkaniowe w całej Europie.
Problem całej Unii
— Poprzednie rządy nie zrobiły nic, aby przeciwdziałać podwyżce VAT. Wręcz przeciwnie, przekonywały, że wymaga jej od nas Unia. Tymczasem wysokość stawki tego podatku na materiały budowlane i nowe mieszkania zależy głównie od rządów poszczególnych państw. Dziś w Europie obowiązują różne jego stawki. Przykładowo, Wielka Brytania ma zerowy VAT na mieszkania — mówi Zbigniew Bachman, dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa.
Sprawa VAT dla budownictwa mieszkaniowego powraca jednak znów na forum europejskie.
— Wniesiono uchwałę, która zakłada wprowadzenie w całej Unii jednolitych zasad w sprawie VAT. Dzięki niej budownictwo mieszkaniowe będzie mogło korzystać z preferencyjnych stawek tego podatku, jednak nie niższych niż 5 proc. — mówi Andrzej Halicki, dyrektor biura zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
Debata nad uchwałą odbędzie się prawdopodobnie już w październiku. Do tego czasu wszystkie rządy, w tym również nasz, powinny zająć w tej sprawie stanowisko.
— Sprawa VAT przestaje być więc tylko naszym wewnętrznym problemem, a staje się również ważna dla całej Unii — uważa Andrzej Halicki.
Podobnego zdania jest Janusz Piechociński z PSL.
— W momencie gdy dyskusja o podatku VAT ożywa na nowo, powinniśmy powiedzieć jasno, że jesteśmy zainteresowani jego obniżeniem. Mamy ku temu wiele powodów, a najważniejszy z nich to największe potrzeby mieszkaniowe w całej Unii. Powinniśmy więc walczyć o jednolitą stawkę VAT dla całej Unii Europejskiej — uważa Janusz Piechociński.
Jego zdaniem, dobrze się składa, że Komisji Europejskiej przewodniczy Wielka Brytania, która ma zerową stawkę VAT, zaś komisji ds. podatków przewodniczą Węgrzy, którzy mają własne, złe doświadczenia związane z jego podwyżką.
— Podwyższenie VAT na nowe mieszkania do 22 proc. spowodowało u nich załamanie budownictwa mieszkaniowego i doprowadziło do wielu bankructw. To najlepszy dowód, że wysoki podatek może zniszczyć dobrze prosperujący rynek — podkreśla poseł PSL.
Problemem, którego Unia na pewno za nas nie rozwiąże, jest niepokojący wzrost szarej strefy w budownictwie. To jeden z najpoważniejszych skutków ubiegłorocznej podwyżki VAT na materiały budowlane. Wyższy podatek spowodował też znaczny wzrost kosztów budowy dla osób wznoszących domy tzw. systemem gospodarczym.
Koniec szarej strefy?
Od niedawna mają oni szansę na zwrot różnicy między 7-proc. a 22-proc. stawką VAT dzięki ustawie o zwrocie tego podatku, która wejdzie w życie 1 stycznia 2006 r.
Zwrot będzie dotyczyć jednak tylko inwestorów, którzy sami kupili materiały. Nie będzie obejmował podatku zapłaconego w cenie usług budowlano-montażowych. Mniejszy zwrot dostaną też osoby, które w ubiegłym roku korzystały z dużej ulgi budowlanej lub z ulgi podatkowej na remont i modernizację. Aby dostać zwrot, wszystkie wydatki muszą być udokumentowane fakturami wystawionymi od 1 maja 2004 r. do 31 grudnia 2007 r. Warunkiem dostania pieniędzy jest złożenie w urzędzie skarbowym wniosku, nie później niż 6 miesięcy po zakończeniu budowy.
— Ustawa o zwrocie VAT gwarantuje ograniczenie szarej strefy. Dzięki niej zbieranie faktur znów stanie się opłacalne — uważa Janusz Piechociński.
Dyrektor Polskich Składów Budowlanych Mirosław Lubarski ma jednak na ten temat odmienne zdanie.
— Te przepisy są zbyt skomplikowane. Kowalski teraz woli kupić taniej niż czekać pół roku na zwrot różnicy podatku. Bardzo często decyduje się więc na zakup towaru w szarej strefie — podkreśla dyrektor PSB.
Zdaniem Jacka Kaliszuka, wiceprezesa spółki Wilanów Investments, do wzrostu szarej strefy przyczynia się również ustawa o zamówieniach publicznych, która dodatkowo zachęca do korupcji.
— Z reguły wygrywa najtańsza oferta. Bardzo często są to nieznane nikomu firmy, które działają na granicy upadłości. Oszczędzają na wszystkim, zarówno na materiałach, jak i wykonawstwie. Skutek jest łatwy do przewidzenia — jakość takich robót przedstawia wiele do życzenia, ale ktoś się na to godzi — mówi Jacek Kaliszuk.
Zdaniem Pawła Pelca, wiceprezesa Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego, ważną rolę w walce z szarą strefą mogą odegrać banki. W jaki sposób?
— Gdy inwestycja jest finansowana kredytem, a bank dobrze wywiązuje się ze swojej roli, sprawdza faktury i wpisy w dzienniku budowy, może to w znacznym stopniu ograniczyć szarą strefę — uważa Paweł Pelc.
Twierdzi on, że inwestorom nie będzie się opłacało zatrudniać wykonawców na czarno, bo bank im tego nie sfinansuje. Podobnego zdania jest Zbigniew Bachman.
— Inwestycje finansowane z kredytu dają większe gwarancje. Bank pełni więc rolę strażnika —mówi Zbigniew Bachman.