Prezydent podpisał kontrowersyjną ustawę, która bije w duże sklepy. Mali kupcy pewnie zacierają ręce, ale niech ich to nie uśpi.
Mimo ostrej krytyki ze strony sieci handlowych, organizacji pracodawców i Senatu Lech Kaczyński podpisał ustawę o tworzeniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych, która wprowadza obowiązek uzyskiwania specjalnych zezwoleń na uruchomienie sklepów o powierzchni przekraczającej 400 mkw. Zezwolenia mają wydawać wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast po uzyskaniu opinii rady gminy.
— Próba odgórnego regulowania rynku handlowego uderzy w konsumentów i gospodarkę — uważa Cezary Kaźmierczak z Centrum im. Adama Smitha.
Przeciwnicy ustawy podkreślają, że ograniczy ona konkurencję i spowoduje nadmierną ekspansję mniejszych sklepów. I coś w tym jest. Giganci — jak Tesco i Carrefour — już zapowiedzieli wejście w segment sklepów osiedlowych.
Zwolennicy ustawy przekonują, że pomoże ona zrównoważyć rozwój handlu w Polsce, dzięki czemu obok wielkich sklepów będą mogły funkcjonować także małe i średnie.
— Ustawa nie jest wcale gwarantem przetrwania tradycyjnych sklepów, których jest wciąż kilkadziesiąt tysięcy. Żeby przetrwać, będą musiały łączyć się ze sobą w sieci. Nie ma innej drogi. Trzeba jednak dać im czas na modernizację i konsolidację, a nie zastępować obiektami wielkopowierzchniowymi — mówi Waldemar Nowakowski, poseł Samoobrony, założyciel sieci handlowej Lewiatan, liczącej około 1800 sklepów franczyzowych.