Jest pomysł, tylko kto za to zapłaci

opublikowano: 19-06-2015, 00:00

Mediacje z urzędami mogą być fikcją. Trwa spór, kto je sfinansuje. Resort gospodarki uważa, że to opłaci się każdemu

Koszty mediacji prowadzonych w postępowaniu administracyjnym powinien ponieść ten, kto je inicjuje. Przedstawiciele organów administracji publicznej są w tej sprawie jednomyślni. Podkreślają to wyraźnie kierownictwa np. resortu finansów i spraw wewnętrznych. Podobnie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC), które ustosunkowały się do zaproponowanych przez Ministerstwo Gospodarki (MG) możliwości finansowania spotkań mediacyjnych służących rozwiązaniu sporów z przedsiębiorcami. Mediacje to nowość w relacjach przedsiębiorców z administracją państwową. Ma je wprowadzić prawo działalności gospodarczej — przyszła ustawa, która zastąpi obecną, o swobodzie działalności gospodarczej.

Zobacz więcej

Kto za to zapłaci

Koszty czasami do podziału

Jak pisaliśmy niedawno w „Pulsie Biznesu”, spotkania mediacyjne będą możliwe wyłącznie przed wydaniem rozstrzygnięcia w danej instancji. Z inicjatywą ich przeprowadzenia miałby prawo wystąpić organ administracji lub przedsiębiorca. Koszty mediacji nie są na razie znane, ich wysokość, w tym maksymalne wynagrodzenie mediatora, zostaną określone w rozporządzeniu wykonawczym. Trudno też przewidzieć, którą ze stron one obciążą i w jakim stopniu, z uwagi na wspomniane wariantowe rozwiązania przedstawione przez autora projektowanej ustawy, które MG poddało pod ocenę, ale też dlatego, że mają już krytyczne opinie. Jedno zakłada, że za mediacje miałby płacić ten, kto wystąpi z propozycją zorganizowania spotkania. Jeśli inicjatywa wyjdzie od więcej niż jednego podmiotu, koszty rozłożą się po równo. Ponadto zostaną one podzielone między uczestników, jeżeli spotkania mediacyjne zakończą się ustaleniem treści rozstrzygnięcia. Jeśli porozumienia nie będzie, wydatki pokryją zapraszający do mediacji. Według drugiego wariantu byłyby to koszty postępowania administracyjnego, ponoszone przez organ. Ministerstwo Finansów (MF) i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW) są zdecydowanie temu przeciwne. „To może grozić fikcyjnością projektowanego rozwiązania” — zwraca uwagę Grzegorz Karpiński, sekretarz stanu w MSW w opinii przekazanej Mariuszowi Haładyjowi, wiceministrowi gospodarki.

Ma on też zastrzeżenia do dzielenia kosztów między uczestników mediacji w przypadku ustalenia treści rozstrzygnięcia sporów. Podkreśla, że zawsze powinna je ponosić strona kierująca zaproszenie. Przypomina, że tak właśnie przewidziano w założeniach do projektu nowej ustawy, przyjętych przez Radę Ministrów 12 maja. Takie samo stanowisko zajmuje Ministerstwo Finansów. W dużej części poglądy obu resortów podzielają UOKiK i ULC. Według pierwszego z tych urzędów, drugi wariant odpowiada założeniu, że mediacja to czynność w toku postępowania administracyjnego. Skłania się jednak ku pierwszemu, czyli że koszty miałyby obciążać inicjatora.

Przyda się zaliczka

„Wariant pierwszy wydaje się bardziej oczywisty i dopasowany do idei mediacji, zakładającej równowagę uczestników, w tym przypadku także równowagę przy ponoszeniu kosztów — stwierdza Bernadeta Kasztelan-Świetlik, wiceprezes UOKiK w opinii dla MG. Maciej Kozłowski, wiceprezes ds. standardów lotniczych ULC, zdecydowanie opowiada się za tym, aby koszty ponosił inicjator. Przychyla się do ich podziału, gdy rozmowy zakończą się porozumieniem, ale ostateczną ocenę propozycji MG uzależnia od szczegółów rozporządzenia wykonawczego. Uważa natomiast, że ten, kto zaprosi do mediacji, powinien wpłacić zaliczkę, w wysokości połowy kosztów postępowania mediacyjnego. Resort gospodarki nie odrzuca tego pomysłu. Zapowiada, że zostanie on rozważony przy pracach nad wspomnianym rozporządzeniem. Najpierw jednak musi zapaść decyzja, kto będzie płacić za mediacje.

Czekając na głos biznesu

Autor projektu na razie nie odnosi się merytorycznie do uwag. Zastrzega, że zgodnie z zaleceniem Kancelarii Rady Ministrów resort gospodarki prowadzi konsultacje rozwiązań wariantowych z partnerami publicznymi. I że ich głos w tej sprawie będzie miał decydujący wpływ na ostateczny wybór przepisów. Opinie organizacji przedsiębiorców powinny być znane już wkrótce. Resort gospodarki spodziewa się, że z uwagi na korzyści, jakie zwykle przynoszą mediacje, przedsiębiorcy mogą być skłonni do przyjęcia na siebie ich kosztów. „Byłyby one i tak niższe od związanych z postępowaniem administracyjnym prowadzonym w standardowym trybie” — podkreśla w uzasadnieniu do projektu Mariusz Haładyj.

Uważa ponadto, że mediacje to także oszczędności dla urzędów. Unikną one wydatków związanych ze zwykłym trybem rozwiązywania sporów, np. na przygotowanie dokumentacji czy dojazdy pracowników na ewentualne rozprawy. Jednak nie wyklucza, że jeśli organy administracji zostaną ustawowo obciążone kosztami postępowania mediacyjnego, będą powstrzymywać się przed takim trybem rozwiązywania sporów. Będzie on wymagać zgody wszystkich uczestników. © Ⓟ

Dyrektywy nakładania kar

Resort gospodarki chce uregulować prawnie zasady nakładania przez urzędy kar pieniężnych, określanych w poszczególnych ustawach. Proponuje wprowadzenie takich reguł do kodeksu postępowania administracyjnego. Zapowiada, że dzięki temu zapewnione zostaną jednolite standardy traktowania podmiotów, a kary będą racjonalne i adekwatne do popełnionych naruszeń. Propozycja MG dotyczy wymierzania kar, których wysokość nie ma charakteru sztywnego. W takich przypadkach organ administracji publicznej miałby kierować się pięcioma kryteriami, tzw. dyrektywami, czyli: stopniem, okolicznościami oraz czasem trwania naruszenia obowiązków, warunkami osobistymi ukaranej osoby fizycznej, także prowadzącej działalność gospodarczą — czyli m.in. sytuacją materialną, socjalną, stanem zatrudnienia, zdrowia, sytuacją rodzinną i związanymi z tym obowiązkami,a także konfliktami i poziomem integracji ze środowiskiem, częstotliwością naruszeń obowiązków w przeszłości, stopniem przyczynienia się podmiotu, wobec którego ma być nałożona kara, do powstania naruszenia, wysokością osiągniętej korzyści, jeżeli taka została uzyskana. Przewiduje się, że urząd może odstąpić od nałożenia kary pieniężnej w przypadku znikomego stopnia naruszenia określonego obowiązku oraz gdy podmiot, który naruszył przepisy, tego zaprzestał i zrealizował swoją powinność. Kary nie będzie także, gdy np. winny uchybień nie miał wpływu na ich powstanie, nastąpiły na skutek zdarzeń i okoliczności, których nie można było przewidzieć. MG proponuje przyjęcie pięcioletniego terminu przedawnienia kary.

22 proc. Taki odsetek zaskarżonych decyzji i innych czynności organów administracji został uchylony przez wojewódzkie sądy administracyjne w 2014 r. Rok wcześniej było to 24 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu