Jest szansa na gaz z Rosji do końca marca

ABT
opublikowano: 11-02-2009, 00:00

Chwilowa niedyspozycja rosyjskiego niedźwiedzia daje Polsce szansę załatwienia tego, co do tej pory było niemożliwe.

Chwilowa niedyspozycja rosyjskiego niedźwiedzia daje Polsce szansę załatwienia tego, co do tej pory było niemożliwe.

Sprawa nowego kontraktu na dostawy błękitnego paliwa ze Wschodu, który ma wypełnić miejsce po martwej umowie z RosUkrEnergo, ruszyła z miejsca. Polski rząd deklaruje, że wkrótce przystąpi do rozmów z Rosją. W ubiegłym tygodniu Gazprom zapewnił, że jest gotów uzupełnić brakujące ilości błękitnego paliwa. Rosyjski potentat postawił jednocześnie warunek, że musi dojść do zawarcia porozumienia międzyrządowego.

— Umowa między polskim i rosyjskim rządem w sprawie uzupełnienia dostaw gazu, którego nie przesyła nam RosUkrEnergo, może być podpisana do końca marca — ocenia Waldemar Pawlak, minister gospodarki.

Polsko-rosyjska komisja międzyrządowa do spraw współpracy gospodarczej spotka się 10-11 marca w Warszawie.

Na musie

Eksperci twierdzą, że dekoniunktura podcięła skrzydła także rosyjskiemu Gazpromowi.

— W tym roku wpływy ze sprzedaży gazu mogą być nawet o 24 mld USD mniejsze. Dlatego też Gazpromowi zależy na sprzedaży każdej ilości gazu poza rosyjskim rynkiem wewnętrznym, gdzie ceny są niskie — podkreśla Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Jego zdaniem, mamy teraz możliwość uzgodnienia z Rosją kwestii, które do tej pory rozbijały się o mur po jednej lub po drugiej stronie.

— Rozszerzając front rozmów, musimy jednak pamiętać, by nie uwikłać się w trwające latami bezowocne negocjacje. Najważniejsze jest zagwarantowanie brakujących dostaw gazu. Jako nieliczni w regionie nie mamy przedłużonej umowy z Gazpromem, a ta, która jest, zawiera klauzulę "bierz lub płać" bez możliwości reeksportu nadwyżek gazu. Warto to teraz zmienić — podkreśla Andrzej Sikora.

Lista problemów jest dłuższa.

— Można wrócić do planów budowy gazociągu Jamał II przez Polskę do Niemiec. Byłby on tańszy niż ten, który Gazprom chce budować przez Bałtyk. Pamiętajmy też, że Rosja nadal blokuje dostawy ropy do należącej do Orlenu Rafinerii Możejki — dodaje Andrzej Sikora.

To za mało

Obecnie z kierunku wschodniego otrzymujemy 93 proc. zakontraktowanych dostaw gazu. Umowa, jaką Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) miało z Ros- UkrEnergo, zapewniała nam zaopatrzenie w 2,3 mld m sześc. gazu rocznie. To jedna czwarta importowanego przez nas paliwa. Kontrakt teoretycznie traci ważność z końcem 2009 r. Niestety, na skutek konfliktu między Rosją i Ukrainą RosUkrEnergo straciło możliwość obrotu gazem i nie dostarcza gazu do Polski. W tej sytuacji pomóc nam może tylko Gazprom. Jednak w ubiegłym tygodniu PGNiG skarżyło się publicznie, że nie odpowiada on na zapytania w sprawie uzupełnienia dostaw błękitnego paliwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ABT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu