Jest wojna, uran drożeje

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2014-09-17 00:00

Od dołka, zanotowanego w maju, cena uranu wzrosła już o ponad 20 proc., co przyjęło się uznawać za początek hossy.

Zwyżka to zasługa nie tylko sankcji, nałożonych na Rosję, która na liście największych producentów zajmuje szóstą pozycję na świecie, ale także strajku w McArthur River, największej kopalni w Kanadzie — kraju, który jest uranowym numerem 2 na świecie. Hossa nadeszła po okresie długich spadków, które zapoczątkowała awaria japońskiej elektrowni jądrowej w Fukushimie. Pociągnęła ona za sobą wyłączenie wszystkich reaktorów w Japonii, a także rezygnację Niemiec z tego źródła energii. Od tego czasu zamknięto wiele kopalni i wstrzymano otwieranie nowych w takich krajach, jak Kazachstan (nr 1 na świecie) i Australia (nr 3).

FOT. Bloomberg

W uran można zainwestować pośrednio przez ETF (Exchange Traded Funds — pasywne fundusze inwestycyjne), które w portfelach mają akcje firm z sektora. W ofercie DIF Broker, jednego z brokerów, działających na polskim rynku, są dwa ETF — Global X Uranium ETF oraz Uranium+Nuclear Energy ETF. Ich notowania luźno są jednak związane z ceną uranu: ostatnia zwyżka zbiegła się z przeceną jednostki pierwszego z ETF, notowania drugiego były stabilniejsze także w czasie bessy na surowcu, ale ostatnie odbicie było niemrawe.

Minimalny kapitał potrzebny do otwarcia konta to 2 tys. USD, a koszt transakcji to 2 centy od jednostki funduszu, z minimalną opłatą 15 USD. Kupno np. 200 jednostek Global X Uranium to wydatek rzędu 2,7 tys. USD z prowizją 15 USD.