Netia groziła, ale odpuściła.
Jest porozumienie TP
z operatorami.
UKE zawiesza prace
nad podziałem giganta.
Widmo tak zwanej separacji funkcjonalnej oddala się od Telekomunikacji Polskiej. Rozmowy nie były łatwe, ale okazały się owocne. Mimo że jeszcze nie wszystko ustalono, Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), zawiesiła wczoraj prace nad podziałem operatora. Na razie warunkowo.
— Na obecnym etapie rozmów możemy zawiesić te prace do czasu otrzymania wyników audytu dotyczącego połączenia systemów informatycznych operatorów. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, późną jesienią zawiesimy postępowanie co najmniej na rok. Następnym krokiem będzie umorzenie postępowania — mówi Anna Streżyńska.
Będą umowy cywilne
Prezes UKE podkreśla, że teraz najważniejsze są prace nad wdrożeniem wczorajszego porozumienia. Potrzebne jest jeszcze ustalenie szczegółowych zapisów dotyczących wielu spraw między TP i operatorami oraz TP i UKE. Wiadomo jednak na pewno, że operatorzy alternatywni będą podpisywali z byłym monopolistą umowy cywilno-prawne o warunkach współpracy. Ten pomysł poddała Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji. Nie wiadomo jeszcze, w jakiej formie zostaną zawarte zapisy między urzędem a operatorem. Jasne jest jednak, jak regulator zamierza pilnować, by przestrzegano warunków porozumienia.
— W każdej chwili będziemy mogli powrócić do procesu separacji. To główna sankcja, jaką dysponujemy — zapowiada Anna Streżyńska.
Kiedy firmy telekomunikacyjne podpiszą już umowy (prace nad nimi będą trwały do końca miesiąca), proponowana przez TP karta równoważności właściwie nie będzie potrzebna. Mimo to Telekomunikacja zamierza ją wdrożyć w formie uwzględniającej wypracowane warunki porozumienia.
Gruba kreska i inwestycje
Podczas wczorajszego spotkania padł pomysł, by polubownie zakończyć wszelkie spory sądowe toczone przez wszystkie strony: TP, operatorów alternatywnych i UKE. Sama Tepsa prowadzi ponad 600 takich spraw.
— Lista spraw sądowych, które będziemy wygaszać, jest jeszcze ustalana — mówi Anna Streżyńska. Dodaje jednak, że "amnestia" nie obejmie kar nałożonych na Tepsę. To niemożliwe, ponieważ zgodnie z prawem urząd nie może wycofywać się z nałożonych kar i dysponować pieniędzmi, które już należą do państwa. W ten sam sposób przepadł kiedyś pomysł, by nałożone na operatorów kary zamieniać na inwestycje.
Mimo to, przedstawiciele TP wyglądają na usatysfakcjonowanych i deklarują zwiększenie inwestycji, jeżeli ich przychody na to pozwolą.
— O część detaliczną dbamy sami, odpowiednie przychody z części hurtowej może nam zagwarantować UKE —wyjaśnia Piotr Muszyński, członek zarządu TP.
Chodzi tu o stawki, które spółka będzie mogła pobierać za udostępnianie swojej infrastruktury (tak zwane usługi BSE, WLR i LLU). Dodaje, że TP ma warunki do inwestowania.
— Naszym celem jest wypracowanie na koniec roku 3 mld zł gotówki. Zrezygnowaliśmy też z wypłacenia w tym roku dodatkowej dywidendy. To są właśnie pieniądze, które moglibyśmy przeznaczyć na inwestycje — mówi Piotr Muszyński.
Netia zmiękła
Jeszcze w zeszłym tygodniu Mirosław Godlewski, prezes Netii, zapowiadał, że jego spółka nie poprze porozumienia, bo nie wierzy w ugodowość Telekomunikacji Polskiej. Dlaczego zmienił zdanie?
— Osobiste doświadczenie podpowiada mi, że pomiędzy ogólnymi deklaracjami TP a wdrożeniem ich w życie jest olbrzymia przepaść, jednak z drugiej strony, Anna Streżyńska, prezes UKE, wielokrotnie udowodniła już, że ma silny charakter i jest niezwykłe skuteczna. Jeśli pani prezes uda się doprowadzić do podpisania przez TP porozumień z operatorami alternatywnymi, będę pod jeszcze większym wrażeniem jej osoby. Netia z przyjemnością przystąpi do takich kompromisowych rozwiązań — mówi Mirosław Godlewski.