Inwestor pomógłby spółce wejść w nowe segmenty rynku. Na razie jednak Polfa toczy bój z konkurencją o najbardziej dochodowy produkt.
Polfa Łódź rozgląda się za partnerem. Ruszyły rozmowy z kilkoma firmami z branży w sprawie ich zaangażowania kapitałowego. Teraz należy ona do 160 pracowników.
— Prowadzimy negocjacje, bo chcemy się rozwijać, a sami mamy zbyt małą masę krytyczną do zdobywania rynku. Nie spieszymy się jednak, bo bez partnera też sobie radzimy — podkreśla Krzysztof Borkowski, prezes spółki.
Polfa Łódź to niewielki, ale znany w branży producent musujących preparatów wapniowych. Jej udział w rozdrobnionym rynku leków sięga 0,4 proc. Firma — na miarę możliwości — inwestuje w nowe preparaty.
— Od wielu miesięcy czekamy na zarejestrowanie sześciu nowych leków — twierdzi prezes.
W 2003 r. firma zanotowała 1,5 mln zł zysku przy sprzedaży sięgającej 25 mln zł.
— W tym roku osiągniemy podobne wyniki. Byłyby lepsze, ale sprzedaż spadła, bo trzy firmy zaczęły produkować lek pod nazwą naszego preparatu Calcium C. W ten sposób w ciągu roku straciliśmy 5 mln zł — mówi prezes Borkowski.
Jego zdaniem, to nieuczciwa konkurencja, dlatego przeciwko wszystkim trzem konkurentom wystąpił do sądu.
— Skusiło ich to, że nasz lek miał ponad połowę rynku preparatów wapniowych. Dwie firmy dostały zakaz wprowadzania do obrotu leku wyprodukowanego pod naszą nazwą. W sprawie trzeciej, krakowskiej Plivy, sąd zawiesił postępowanie, bo Pliva wystąpiła do Urzędu Patentowego o uchylenie patentu. Ale my mamy także zastrzeżony znak towarowy. Odwołaliśmy się i czekamy na odpowiedź — mówi prezes Borkowski.
Zagwarantowanie sobie wyłączności na ten preparat na pewno zwiększyłoby atrakcyjność spółki. Jednak rywale nie ułatwią zadania.
— Pełna nazwa naszego preparatu brzmi Calcium C Krakowskie Pliva Kraków. Dodatkowy człon odróżnia nasz lek od innych na rynku. Uważamy, że człon Calcium C to nazwa rodzajowa i nie powinna podlegać ochronie jako znak towarowy. Sformułowanie „Calcium C” wskazuje na skład leku i tak jest postrzegane przez znaczną część odbiorców —odpowiada Małgorzata Skoczylas, rzecznik Plivy.