Rodowity elblążanin, absolwent Politechniki Gdańskiej, od prawie 25 lat samorządowiec. W ostatnich latach był członkiem zarządu województwa warmińsko-mazurskiego. W wyborach samorządowych pokonał murowanego faworyta — Jerzego Wilka. Oczkiem w głowie Witolda Wróblewskiego będą fundusze unijne — nie tylko dla miasta, ale również dla biznesu.

Zostałem prezydentem, by...
Doprowadzić do rozwoju Elbląga: stworzyć mieszkańcom i przedsiębiorcom takie warunki do życia i pracy, aby właśnie tutaj chcieli mieszkać oraz realizować marzenia i plany zawodowe.
Największym atutem mojego miasta...
Są ludzie. Mamy wielu wspaniałych mieszkańców, pełnych zapału i energii. Chciałbym ten potencjał jak najlepiej wykorzystać.
Na pewno trzeba zmienić…
Sposób zarządzania publicznymi finansami, styl obsługi i komunikowania się z mieszkańcami i przedsiębiorcami.
Moim największym sukcesem jest…
Do wyboru na prezydenta pracowałem w zarządzie województwa, gdzie udało się zrealizować albo rozpocząć większość zaplanowanych zadań. Do najważniejszych zaliczyć należy rozpoczęcie budowy lotniska regionalnego w Szymanach (choć wiele osób nie wierzyło w powodzenie tej inwestycji) i zakończenie modernizacji ponad 350 kilometrów dróg w regionie.
Moim największym błędem było…
Na razie nie ma sprawy, której bardzo bym żałował albo nie pozwalałaby mi spojrzeć w lustro.
Gdyby miasto dostało w prezencie równowartość rocznych wpływów budżetowych…
Rozwiązałoby to wiele problemów i pozwoliło na spełnienie większej liczby oczekiwań mieszkańców, jestem jednak realistą…
Przedsiębiorcom z mojego miasta chciałbym powiedzieć…
Że będą przeze mnie otoczeni szczególną troską. Rok 2015 będzie początkiem ścisłej współpracy z elbląskimi firmami i z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w ramach idei tzw. złotego trójkąta [wiedza — władza — biznes — przyp. red.]. Pozwoli to wykorzystać dostępne pieniądze na rozwój nowoczesnej gospodarki i badania naukowe.
Kiedy myślę o partnerstwie publiczno-prywatnym…
Mam nadzieję, że w przyszłości ten instrument będzie szerzej wykorzystywany.
Gdy myślę o Unii…
Widzę szansę na rozwój Elbląga. Do 2010 r. nasze miasto było jednym z liderów w zdobywaniu funduszy unijnych. Mam nadzieję, że tak będzie i w nowej perspektywie, dlatego moim priorytetem w najbliższych miesiącach będzie przygotowanie miasta do przyjęcia jak największej ilości unijnych pieniędzy. Nie chodzi tylko o wsparcie dla samorządu. Chciałbym, aby te pieniądze trafiły także do przedsiębiorców, organizacji pozarządowych, zakładów opieki zdrowotnej, spółdzielni mieszkaniowych, szkół wyższych.
Gdybym był premierem…
Na razie zamierzam skupić się na dobrym zarządzaniu miastem.
Kiedy już odejdę ze stanowiska…
Chciałbym mieć poczucie dobrze wykonanej pracy. [TM]