Jesteśmy mali, ale silni

Kamil Zatoński
opublikowano: 30-08-2006, 00:00

Wirtualne call center ma przynieść Unimie 2000 rzeczywisty 50-procentowy skok zysków już w tym roku. Dzięki pieniądzom inwestorów.

Jeszcze tylko dziś drobni inwestorzy mogą się zapisywać na akcje Unimy 2000, krakowskiej spółki teleinformatycznej.

W transzy indywidualnej znalazło się 700 tys. akcji, w sumie oferta obejmuje 1,2 mln nowych walorów. Przedział cenowy wyznaczono na 9-12 zł, ostateczna cena zostanie przedstawiona już jutro. Łącznie firma chce uzyskać od 10,8 do 14,4 mln zł brutto, z czego około 30 proc. pójdzie na inwestycje w projekt Call Center Transit. Zakłada on stworzenie ogólnodostępnego call center w modelu abonamentowym. Krakowska spółka dostarczałaby infrastrukturę techniczną i informatyczną, a klient rozliczany byłby z wykorzystanego czasu połączeń. Zyskiem dla Unimy byłaby marża ponad koszt zakupu impulsów od operatora, a także przychody z ewentualnych umów serwisowych. W planach jest także zakup (za blisko 5,4 mln zł) jednej — dwóch firm. Resztę kapitału (25 proc.) zarząd chce spożytkować m.in. na wzmocnienie działu handlowego.

Unimę 2000 kontroluje małżeństwo Krzysztof i Magdalena Knisznerowie. Jej działalność koncentruje się w dwóch obszarach: tworzeniu systemów telekomunikacyjnych, w tym rozwiązań telefonii IP oraz aplikacjach wspierających sprzedaż (call i contact center). Spółka wykonuje również projekty integracyjne i umowy serwisowe.

Oferującym akcje jest Dom Maklerski BOŚ, ale zapisy można składać w punktach obsługi klienta większości brokerów działających na naszym rynku.

„Puls Biznesu”: Pieniądze z emisji pójdą m.in. na przejęcie jednego — dwóch podmiotów. Jakie to mogą być firmy?

Krzysztof Kniszner, prezes Unimy 2000: Pierwsza spółka, którą zamierzamy przejąć, wzmocni portfel technologiczny o sferę tworzenia baz danych i dostarczania rozwiązań CRM. Chcielibyśmy połączyć posiadane zasoby, aby tworzyły jednolitą całość. Druga firma uzupełni naszą ofertę rozwiązań call center, adresowanych do średnich firm.

Na jakim etapie są negocjacje?

Analizę prowadzimy w trzech firmach. Wydaje się, że dwie z nich spełniają nasze oczekiwania.

Jakie są wyniki finansowe tych spółek?

Łącznie przychody dwóch firm, które planujemy przejąć, sięgnęłyby około 10 mln zł. Nie chcemy kupować firm z problemami. Jednym z kluczowych kryteriów selekcji była rentowność.

Czy nie obawiacie się, że szybko rosnący rynek, na którym działacie, przyciągnie dużych, silniejszych kapitałowo graczy, którzy wyprą takie firmy jak Unima 2000?

Istnieje takie ryzyko, ale uważam, że poradzimy sobie elastycznością i innowacyjnością. Staramy się wyprzedzać posunięcia konkurentów, proponując nowe rozwiązania, takie jak choćby nasz nowy model call/contact center. To oczywiste, że z największymi nie mamy szans walczyć, ale możemy też oferować rozwiązania, które będą współgrały z technologiami innych dostawców.

Macie apetyt na zyski z wirtualnych call i contact center.

To nowe rozwiązanie na naszym rynku. Kierujemy je głównie do mniejszych firm, które z różnych, także finansowych powodów, nie chcą tworzyć stacjonarnych centrów, a jednocześnie wolą wykorzystywać własnych, lepiej poinformowanych pracowników do obsługi relacji z klientami. Nasze centra pozytywnie zweryfikował rynek, dlatego nie obawiamy się o powodzenie tego projektu.

W jakim celu stworzyliście centrum laboratoryjno-szkoleniowe?

Dzięki niemu mamy możliwość symulacji działania dowolnego produktu, także w warunkach, w jakich funkcjonuje klient. Ta metoda sprzedaży przynosi wymierne efekty.

Jak wygląda wasze otoczenie rynkowe?

Sektor teleinformatyczny, w którym działamy, jest znacząco rozdrobniony. Istnieje kilku większych graczy np. Nextire One. Widać tendencję do konsolidacji rynku. Chcemy w niej uczestniczyć.

W czym przewyższacie konkurencję?

Obecną pozycję osiągnęliśmy dzięki połączeniu dwóch cech: nowoczesnej technologii, także dzięki współpracy ze światowymi potentatami (w tym Avayą) ze specjalizacją w niszowej części rynku i dobrą znajomością lokalnych potrzeb klientów. Kluczem do sukcesu w tej branży są ludzie. My możemy się pochwalić zespołem kompetentnych specjalistów.

Czy przewidujecie stworzenie programu premiowania akcjami najważniejszych pracowników?

Na razie nie mamy tego w planach, ale wprowadziliśmy pewne programy lojalnościowe, dzięki czemu minimalizujemy zagrożenie odpływu specjalistów. Coraz szersze grono fachowców dostrzega naszą pozycję i perspektywy, dlatego w przyszłości nie powinniśmy mieć problemów kadrowych.

Mówicie o próbach wyjścia za granicę. To plany czy już konkretne działania?

Współpracujemy z kilkoma firmami zagranicznymi, zaczyna funkcjonować wymiana zleceń. To na razie nie jest duża część naszych przychodów, ale coraz bardziej zauważalna. Nawiązaliśmy kontakt z brytyjskim WorldStone, który skupia partnerów także w naszej części Europy. Realnie rysuje się perspektywa wykonywania przez nas zleceń m.in. na Ukrainie.

Jakie są wyniki spółki po dwóch kwartałach?

Pierwszy raport kwartalny, który zaprezentujemy, będzie sprawozdaniem z trzeciego kwartału. Wyniki półrocza są jednak na tyle dobre, że nie ma zagrożenia dla realizacji naszej prognozy na 2006 r.

Krzysztof Kniszner, prezes Unimy 2000

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu