Jesteśmy sto lat za Kenijczykami

Polska zajmuje 26 miejsce, ósme od końca, na liście krajów najlepiej przygotowanych do uruchomienia płatności mobilnych. Pierwszy jest Singapur, druga Kanada, a czwarta... Kenia.

Co z  tego, że karta zbliżeniowa w Polsce jest standardem, co z tego, że co trzeci niemal POS akceptuje płatności NFC i tak znajdujemy się w ogonie Mobile Payments Readiness Index Mastercarda, opublikowanego przed tygodniem. Przed  nami jest Rosja, Turcja oraz kraje trzeciego świata. Pociechą może być tylko fakt, że za nami są Włosi, a tylko kilka oczek nad nami znaleźli się Niemcy, niewiele dalej Francuzi, którzy pod względem zaawansowania technologicznego zatrzymali się na etapie czeków.

Skąd tak niska pozycja Polski, która lubi chlubić się, że ma najwięcej kart zbliżeniowych w Europie, które, jak tłumaczą bankowcy, mają być etapem przejściowym na drodze do płatności mobilnych? Mastercard oceniał kraje według zaawansowania w sześciu głównych kategoriach: usługi mobile commerce, otoczenie rynkowe, infrastruktura, gotowość konsumentów do korzystania z m-płatności, usługi finansowe, regulacje.

Polska zdobyła 27 punktów. Singapur, pierwszy w zestawieniu 45

 

 

Silną stroną Polski jest rozwinięta infrastruktura oraz duża aktywność niezależnych firm torujących drogę do rynku m-commerce (mPay, SkyCash i BlueCash) oraz banków i telekomów, które wchodzą w różne alianse. Niestety, Mastercard jest stronniczy i wymienia tylko pilotaże ze swoim udziałem (przy okazji z Inteligo robi operatora komórkowego, a z Ery bank) i nawet nie zająknął się o testach robionych przez Visę.

Mniejsza jednak z tym. Bariery ograniczające rozwój rynku płatności mobilnych są gdzie indziej. Głównym hamulcowym jest otoczenie regulacyjne – mamy po prostu zapóźnione prawo w stosunku do potrzeb rynku nowych technologii (zdaniem Mastercarda większe niż gdziekolwiek indziej), a ramy prawne nie pozwalają na szybkie wprowadzenie zmian.
Kolejny problem to niski poziom nasycenia polskiego rynku nowoczesnymi technologiami. Przy średniej Indeksu Mastercarda na poziomie 76 proc. w Polsce jest to tylko 66 proc. Jakby potwierdzeniem technologicznej zaściankowości jest trzecia bariera, nieco dla mnie szokująca – niski stopień penetracji rynku kartowego. Otóż Mastercard twierdzi, że tylko 9 proc. Polaków w wieku 15-64 lata posługuje się kartą płatniczą! Coś mi się tu nie zgadza, bo przecież według oficjalnych danych mamy w kraju ponad 30 mln kart. Nawet niech na jednego klienta banku przypadają trzy karty, to i tak wychodzi, że posługuje się nimi 10 mln osób, a nie 3,5 mln jak chce Mastercard.


Wróćmy do lektury raportu. Mastercard uważa, że słabość rynku, czyli niski stopień penetracji kartami płatniczymi możemy przekuć na sukces, a to dzięki dużej, wyższej niż średnia Indeksu, penetracji rynku komórkowego. W Polsce wynosi on 59 proc., podczas gdy przeciętna dla wszystkich krajów – 57 proc. Mastercard przekonuje, że Polska może wykorzystać efekt „żabiego skoku” przeskoczyć etap kart  płatniczych i wylądować na rynku płatności mobilnych, który bez kart doskonale się obchodzi.
Takiego przeskoku dokonała Kenia, czwarta w zestawieniu Mastercarda, gdzie komórkami płaci 85 proc. posiadaczy telefonów. Inna sprawa, że inaczej nie mogą, bo w kraju tym nie ma bankomatów, oddziałów bankowych, a stopień penetracji kartami wynosi 0,3 proc. Jest za to wola i chęć, dyktowana oczywiście koniecznością, mieszkańców do korzystania z m-płatności.

 

Trzeci świat idzie łeb w łeb z pierwszym


Tego właśnie brakuje w Polsce i większości krajów badanych przez Mastercarda – ludzie nie płacą komórkami, bo nie widzą powodów, konieczności, czy korzyści jakie im to może przynieść.
W Polsce brak chęci jest szczególnie wyraźnie widoczny. Zarówno pod względem wiedzy na temat płatności mobilnych, zainteresowania nimi, jak używania do nich komórek, lokujemy się daleko poniżej średniej. Nieco wyróżnia nas tylko gotowość do płacenia telefonem w terminalach POS. 7 proc. Polaków deklaruje, chciałoby płacić komórką zbliżeniową. Nie mam żadnych badań, ale założę się, że większość osób m-płatności kojarzy wyłącznie z płatnościami zbliżeniowymi. A gdzie m-commerce, czyli płatności w sieci, gdzie przelewy smsowe, in-app payments, P2P payments, virtual currency payment? To jeszcze śpiewka przyszłości. Jeśli połowa kupujących w Internecie woli płacić za dostawę towaru gotówką, to trudno spodziewać się, że nagle ludzie przestawią się na płatności komórkowe. Bo i po co?
Mastercard konkluduje raport na temat Polski, że potrzebna jest akcja edukacyjna i marketingowa, która przekona ludzi, że płacenie komórką im się opłaca. No raczej.

Raport dostępny jest TUTAJ>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Jesteśmy sto lat za Kenijczykami