Moda na jogę w Polsce ma się dobrze. W dużych miastach w każdej dzielnicy jest po kilka szkół, które prześcigają się w wymyślaniu promocji i oryginalnych pakietów. Można znaleźć propozycje jogi rodzinnej, jogi dla ciężarnych, jogi dla firm, a nawet zaproszenie na sylwestra lub wakacje z jogą. Aby się przebić, trzeba kreatywności. Ania Brzegowa szkołę jogi otworzyła w Zakopanem w 2005 r. Zaczynała tradycyjnie — wynajęła lokal, wydała kilkanaście tysięcy złotych na zakup niezbędnego sprzętu, rozwiesiła plakaty na mieście i zamieściła informację o zajęciach w internecie. Jednak w okolicy pojawiły się nie tylko nowe szkoły, ale też konkurencyjne fitness cluby, które w niedrogich pakietach zajęć oferowały również jogę. Natomiast właścicielka szkoły jogi co miesiąc ponosiła koszt 4-5 tys. zł związany z utrzymaniem szkoły stacjonarnej. Wyjściem było znalezienie sposobu, aby robić to inaczej niż wszyscy, a nikt wówczas nie oferował indywidualnych lekcji jogi prowadzonych przez Skype’a.
— W trakcie poszukiwań w ręce wpadła mi książka „Tworzenie modeli biznesowych. Podręcznik wizjonera” Alexa Osterwaldera i Yvesa Pigneura. Po jej przeczytaniu i wielu godzinach przemyśleń stworzyłam nową strategię firmy opierającą się na dwóch filarach — wspomina Anna Brzegowa. Przede wszystkim zaczęła reklamować się nie jako bezosobowa firma, ale jako Ania Brzegowa — zależało jej na stworzeniu marki kojarzonej z określoną jakością i stylem nauczania. Po drugie — znalazła dla siebie niszę i skierowała ofertę do osób, które wcześniej nie mogły sobie pozwolić na zajęcia jogi ze względu na brak czasu czy też problemy zdrowotne.
— Jest wiele osób, które potrzebują personalnego nauczyciela jogi. Dzięki lekcjom przez Skype’a jestem w stanie zaoferować im atrakcyjne ceny, ponieważ znacznie zredukowałam swoje koszty stałe — opowiada właścicielka, która udostępniając zajęcia przez internet, zmieniła nazwę firmy na aniabrzegowa.pl. Abonament miesięczny przy jednej, godzinnej lekcji w tygodniu kosztuje 160 zł, a gdy wybierze się opcję dwa razy w tygodniu, płaci się 280 zł za miesiąc. Miesięczny koszt prowadzenia działalności obecnie sprowadza się głównie do opłat za internet. Początkowo potencjalni klienci podchodzili do pomysłu zajęć przez internet z rezerwą.
— Rozpoczynałam od dwóch osób w tygodniu, potem — po akcji reklamowej polegającej na konkursie internetowym, w którym można było wygrać karnet na zajęcia — były już dwie, trzy osoby dziennie, a średnio 10–15 z tych osób wykupywało karnet miesięczny. Obecnie dochodzę do poziomów przychodów, jakie przynosiła mi stacjonarna szkoła jogi — wylicza Anna Brzegowa.