Magnat rynku deweloperskiego wprowadził swoją firmę na giełdę, ale nie oddał nad nią kontroli.
Fakty: Józef Wojciechowski ulokował na warszawskim parkiecie JW Construction Holding, największą firmę deweloperską w Polsce. Akcje sprzedawał po maksymalnej cenie z ustalonych widełek. W ofercie publicznej redukcja zapisów na akcje w transzy inwestorów indywidualnych wyniosła 98,03 proc., a popyt na walory spółki w transzy inwestorów kwalifikowanych był 14,9 razy większy od podaży.
Przyczyny: Oficjalnym powodem wejścia spółki na warszawską giełdę była chęć zdobycia kilkuset milionów złotych na zakup gruntów pod nowe projekty mieszkaniowe, chęć wykorzystania mody na debiuty spółek deweloperskich, a także chęć zrealizowania zysku przez inwestora finansowego. Trudno jednak uwierzyć, że firma nie zdobyłaby tych pieniędzy bez giełdy. Czy zatem chodziło o poprawę wizerunku?
Skutki: Prawie 80 proc. kapitału i głosów na WZA kontroluje Józef Wojciechowski. Nadal będzie więc pociągał za sznurki deweloperskiego olbrzyma. Status spółki giełdowej jednak zobowiązuje. Być może nazwa JW Construction Holding rzadziej będzie się pojawiać w kontekście problemów z jakością mieszkań. No i może firma koncentrująca się dotąd na rynku warszawskim szeroko wyjdzie w Polskę.