JSW ma dziurę w kasie i w zarządzie

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-09-07 22:00

Kłopot z ING BSK się zmaterializował, a bezkrólewie pogłębiło. To pogarsza sytuację Jastrzębskiej Spółki Węglowej, i tak już fatalną.

To burzliwy czas dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Największy w Polsce producent węgla koksującego walczy o zachowanie płynności, a lista zagrożeń się wydłuża. ING Bank Śląski zażądał oficjalnie wykupu obligacji wyemitowanych przed rokiem. Z komunikatu JSW wynika, że bank żąda zapłaty ok.

75 mln zł. Taki jest udział ING w całej emisji, której wartość sięgnęła 700 mln zł i 163,75 mln USD — razem, bez odsetek, to około 1,33 mld zł. W zeszłorocznej umowie był zapis o tym, że nieprzeprowadzenie przez JSW do 30 lipca 2015 r. emisji obligacji na „międzynarodowych rynkach kapitałowych” daje obligatariuszom prawo żądania wcześniejszego wykupu papierów. I ten scenariusz się spełnił. Rynek był przygotowany na ruch ING — o żądaniach banku, wtedy jeszcze nieoficjalnych, „PB” informował już w połowie sierpnia. Bank zirytowało wtedy to, że JSW, wiedząc od dawna o problemach z rolowaniemdługu, nie przygotowała żadnego planu wyjścia z sytuacji i ograniczyła się do komunikatu, że wystąpi o wydłużenie terminu spłaty obligacji do końca października. Irytacja banku musiała się pogłębić, bo ze strony spółki płynęły jedynie komunikaty „o postępie rozmów z obligatariuszami”. Dziś widać, że postęp się nie zmaterializował, a to oznacza, że JSW, która w pierwszym półroczu miała 623 ml zł straty netto, musi do 21 września wysupłać 75 mln zł. Zdaniem Pawła Puchalskiego, szefa działu analiz DM BZ WBK, da radę.

— JSW będzie w stanie spłacić ING. Na koniec półrocza miała przecież na koncie ok. 500 mln zł — zauważa Paweł Puchalski.

Wypływ takiej gotówki tylko nieznacznie pogarsza sytuację JSW, która i tak jest fatalna. Ceny węgla na rynkach światowych zniżkują, a spółka bardzo powoli redukuje koszty.

— Szacuję, że po zaspokojeniu roszczeń ING firma będzie w stanie regulować zobowiązania tylko do listopada. Ale to nie powinno zaskakiwać. Przy obecnych niekorzystnych trendach na rynku węgla prędzej czy później firma stanie się niewypłacalna — zauważa Paweł Puchalski.

Wygląda to groźnie, a przecież z żądaniem wykupienia obligacji mogą wystąpić też pozostali obligatariusze:PKO BP, fundusz z grupy PZU, oraz BGŻ. Komentatorzy od dawna zwracają jednak uwagę, że to instytucje kontrolowane przez skarb państwa. Trudno przypuszczać, że wbiją gwóźdź do trumny JSW, która też jest w skarbowym portfelu. Wczoraj po południu inwestorzy dostali jeszcze jeden komunikat — do dymisji podał się wiceprezes Robert Kozłowski, odpowiedzialny za finanse. Zrobił to w trakcie negocjacji z bankami, na które cały zarząd JSW przyjechał do Warszawy. Spółka nie objaśnia przyczyn, nie podaje też, kto przejmie jego obowiązki. Jak to interpretować? Rozmówcy z branży, również z konkurencji, zwracają uwagę, że Robert Kozłowski był ostatnio krytykowany za brak sukcesu w rozmowach z obligatariuszami. A brak porozumienia oznacza, że od 1 sierpnia instytucje mogą w każdej chwili zażądać od spółki spłaty ponad 1 mld zł. Nie udało nam się uzyskać wczoraj komentarza Roberta Kozłowskiego. Jego dymisja następuje kilka dni po rezygnacji prezesa Edwarda Szlęka, który ustąpił z przyczyn zdrowotnych. Obowiązki prezesa przejął Józef Myrczek, naukowiec i przewodniczący rady nadzorczej. Spółka informowała ostatnio, że należy się spodziewać konkursu. © Ⓟ