Wygląda na to, że pochłonięta własnymi problemami Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) odpuściła dobrą okazję. Pozwoliła australijskiej firmie Prairie Mining przejąć nieczynną kopalnię Dębieńsko (o czym pisaliśmy we wczorajszym „PB”) po bardzo korzystnej cenie. Wczoraj Prairie Mining ogłosił, że bankrutującemu czeskiemu NWR zapłaci za Dębieńsko 2 mln EUR.

Warto, nawet bez koncesji
Dla JSW mogła to być dobra okazja. Kopalnia Dębieńsko, nieczynna od 2000 r., ale wyposażona w koncesję wydobywczą na 50 lat, wciśnięta jest pomiędzy dwie funkcjonujące kopalnie JSW: Knurów-Szczygłowice (przejętą w 2014 r. od Kompanii Węglowej) i Budryk. Oznacza to, że złoże jest dobrze rozpoznane, a poza tym — przy ewentualnym wydobyciu — można brać pod uwagę wykorzystanie okolicznej infrastruktury. — Nie komentuję — mówi Tomasz Gawlik, prezes JSW, pytany o to, czy interesował się sprzedażą Dębieńska. — To mógł być dobry zakup dla JSW, ale spółka musi zakończyć transfer kopalni do SRK, zanim podejmie się przejmowania aktywów. Nie dziwi mnie więc, że nie startowała po Dębieńsko — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Poprzedni zarząd JSW monitorował kwestię Dębieńska, ale nie pod kątem zakupu koncesji. — Informowaliśmy ministerstwo, że gdyby NWR nie wywiązał się ze zobowiązań koncesyjnych, to moglibyśmy się o nią ubiegać — mówi Jarosław Zagórowski, były prezes JSW. Takie ryzyko istniało i nadal istnieje, bo koncesja wymaga od inwestora uruchomienia wydobycia w 2018 r. Nowy właściciel już dziś zapowiada, że gotowy do wydobycia będzie dopiero w 2019 r., więc będzie koncesję renegocjować.
Jeśli mu się nie uda, może ją stracić. Ale to nic strasznego.
— Prairie będzie mógł zarobić na wydobyciu węgla albo nawet na ewentualnej odsprzedaży projektu, gdyby Dębieńsko utraciło koncesję wydobywczą — uważa Paweł Puchalski.
Pożądany typ 35
Co JSW odpuściła, to Prairie wyłowił.
— Dla Prairie Mining to dobry zakup, gratuluję zarządowi — podkreśla Paweł Puchalski. Wyławianie takich perełek to dla australijskiej firmy nie pierwszyzna. Koło Bogdanki przygotowuje już od kilku lat projekt budowy kopalni im. Jana Karskiego. Model jest podobny — złoże rozpoznane, przylegające niemal do istniejącej kopalni, choć Prairie nie ma tam jeszczepozwolenia na wydobycie. Prairie i Bogdanka rywalizują o kolejne koncesje, pozwalają też sobie czasem na złośliwości. Kopalnię Dębieńsko od projektu im. Jana Karskiego odróżnia jednak rodzaj węgla, a zatem i rynek. Bogdanka i okolice wyposażona jest w zasoby węgla energetycznego, zaś JSW i okoliczne tereny — koksowego, w tym najcenniejszego, typu 35. Kupują go producenci stali na całym świecie, bo ten rodzaj węgla opłaca się transportować.
— Dębieńsko jest świetnie zlokalizowane i mogłoby zaopatrywać producentów stali w regionie. Popyt będzie, skoro dziś z 25 mln ton zużywanego w Europie węgla koksowego aż 15 mln ton pochodzi z importu — mówi Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining.
800 mln EUR Na tyle koncern NWR szacował koszty uruchomienia wydobycia w Dębieńsku. Prairie Mining planuje zmienić technologię i wydobywać węgiel z mniejszego obszaru. Wyjdzie pewnie taniej, choć szacunków nowy właściciel jeszcze nie ma.
210-260 mln ton Na tyle Prairie Mining szacuje zasoby węgla w Dębieńsku. To węgiel koksowy typu 35, szczególnie pożądany przez producentów stali na całym świecie.