W notowaniach poza Chinami wartość juana spadała w poniedziałek nawet o 0,5 proc. do 7,2927 za dolara. Oznacza to osłabienie chińskiej waluty o ok. 5 proc. od początku roku, czyli największe w Azji po japońskim jenie.
- Ludowy Bank Chin próbuje wszystkiego aby to zahamować. Ale to, co robią, nie zatrzymuje spadku, choć go spowalnia i może o to im chodzi – powiedział Brad Bechtel, strateg walutowy z Jefferies.
Jego zdaniem, gdyby nie działania banku centralnego, wartość juana spadłaby do 7,4-7,5 za dolara.
Juan słabnie, bo niemal wszystkie lipcowe dane makro dotyczące gospodarki Chin okazały się gorsze niż oczekiwano. Rośnie przekonanie, że słabnięcie gospodarki skłoni bank centralny do dalszych działań. W poniedziałek podczas dziennego fixingu kursu juana ustalił go 668 pipsów mocniej od średniej wynikającej z sondażu Bloomberga. To największa premia od trzech tygodni.
- Mam wrażenie, że Pekin jest pogodzony z akceptacją słabszej waluty pomimo prób wytyczenia granicy – powiedział Viraj Patel, strateg Vanda Research. – Trudno mi ocenić jakie osłabienie będzie tolerowane. Moim zdaniem 7,30-7,40 to obszar, w którym może nastąpić bardziej zdecydowana interwencja – dodał.
Obecnie juan słabnie na rynkach poza Chinami o 0,3 proc. do 7,2853 za dolara.

