Już bez cudów na GPW

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-11-14 00:00

Wczoraj na fixingu WIG20

Nie milkną echa dziwnej środowej sesji. Za wszystkim stoi zagranica

Wczoraj na fixingu WIG20

stracił ledwie kilka punktów.

Nie doszło do powtórki

ze środy, kiedy indeks

sztucznie podciągnięto

na finiszu o 4 proc.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) namierzyła instytucję, która doprowadziła w ostatniej fazie sesji w środę do "cudownego" odrobienia przez WIG20 niemal połowy strat notowanych jeszcze kilka minut wcześniej. Przy- pomnijmy. Na zamknięciu WIG20 stracił 4,9 proc., choć kilkanaście minut wcześniej spadek sięgał 9,1 proc.

— Za zlecenie odpowiedzialny jest jeden zagraniczny podmiot i jedno polskie biuro maklerskie — informuje Robert Wąchała, dyrektor departamentu nadzoru KNF.

Jak udało nam się ustalić, w środę wśród brokerów najwyższe obroty wypracował Dom Maklerski Banku Handlowego i ING Securities. Nie musi to jednak świadczyć, że właśnie ci brokerzy pośredniczyli w realizacji kontrowersyjnych zleceń (zazwyczaj należą oni do najbardziej aktywnych na parkiecie). W DM BH usłyszeliśmy, że biuro nie miało nic wspólnego z gwałtownymi zmianami WIG20. Komentarza nie udało się nam uzyskać z ING.

O błędzie nie ma mowy

Kluczem do wyjaśnienia giełdowej zagadki będą ustalenia dotyczące motywów, jakie miał składający zlecenie warte około 100 mln zł. KNF zwróci się wkrótce o pomoc prawną do nadzorcy rynku w kraju, w którym zarejestrowana jest "podejrzana" zagraniczna instytucja. Wiadomo, że chodzi o kraj z Europy.

Maklerzy zwracają jednocześnie uwagę, że duże zlecenia zakupu "po każdej cenie" czekały na realizację w systemie transakcyjnym przez kilka minut. Nie ma więc mowy o błędzie.

— Nikt nie reagował, bo najwyraźniej wszyscy spodziewali się wycofania zlecenia albo tego, że za chwilę pojawią się umówione zlecenia sprzedaży i popyt zostanie zaspokojony. Tak się jednak nie stało — relacjonuje Marek Dymkowski, makler CDM Pekao.

Zmiany będą albo nie

Ludwik Sobolewski, prezes warszawskiej giełdy, w spokojnym tonie mówił wczoraj, że "mieliśmy do czynienia ze specyficzną sytuacją, ale nie nadzwyczajną". Przyczyny tego, co się wydarzyło, były bowiem zwyczajne: złożenie dużego zlecenia kupna walorów z WIG20. Giełda chce jednak wyjaśnić, jakie były powody tak gwałtownych zmian.

Prezes GPW nie wykluczył również skrócenia fixingu (taki pomysł rozważany jest od dawna, zazwyczaj po tym, jak w tej fazie sesji dzieją się cuda). Zmiany w procedurze zamknięcia sesji uznał za "bardzo mało prawdopodobne".

— Być może należałoby ograniczyć zakres wahań cen na finiszu sesji — sugeruje Tomasz Nowak, makler Millennium DM.

Straty nie były duże?

Na szczęście gwałtowne zmiany na rynku terminowym nie okazały się ostatecznie zbyt kosztowne dla zajmujących tzw. krótkie pozycje (a więc tych, którzy obstawiają spadki). Najpopularniejsza seria kontraktów terminowych na WIG20 rozpoczęła środową sesję od spadku o 10 pkt. do 1662 pkt, a indeks wystartował z poziomu 1668 pkt. (-5,1 proc.). Przecenę dość szybko powstrzymano i rozpoczęło się mozolne wspinanie wskaźnika blue chipów do poziomu 1700 pkt. Tzw. baza przez dłuższy czas była ujemna, tzn. cena kontraktu utrzymywała się niżej niż poziom głównego indeksu. Sugerowało to duży pesymizm na rynku.

— Rynek jest nie tylko coraz mniej przewidywalny, ale również coraz bardziej niezrozumiały — oceniają pytani maklerzy.

Najgłębsze spadki notowały wczoraj Agora, CEZ, Asseco Poland, TVN i PKN Orlen. Wszystkie te spółki dzień wcześniej kończyły sesję imponującymi wzrostami.

NA FORUM PB.PL ZAWRZAŁO

Niektórzy internauci z pb.pl nie przebierają w słowach, a GPW wprost nazywają szulernią. Domagają się też zniesienia fixingu, a nawet zakazu obrotu kontraktami terminowymi. Inni spokojnie przypominają, że giełda to ryzyko.

Ale szulernia. Gram na giełdzie ładnych parę lat, ale tego jeszcze nie widziałem. No, może poza zabawą kontraktami jakieś trzy lata temu, kiedy masa ludzi potraciła kasę. To jest test dla KNF. Jeśli nic nie znajdą, to znaczy, że nie ma co ich utrzymywać.

Mam nadzieję, że zlikwidują to cudo, jakim jest fixing!

Giełda powinna być czytelna, a wynik końcowych notowań odzwierciedlać przebieg notowań. Fixing to wypacza, bo to furtka do przekrętów.

Co w ogóle robi ta KNF? Czym ona może się pochwalić, czy kiedykolwiek coś wykryli? Śmiechu warte, szkoda gadać!

Panowie i panie. To nie żaden przekręt. Taka jest cecha fixingu i włączają się w nią wszyscy, co chcą kupić. Ktoś chciał wrzucić porządną kasę i się obkupić i to zrobił. Niech mają pretensje ci, co ten dołek 9-procentowy sprowokowali i wyprze- dawali.

Zlikwidować kontrakty to po pierwsze. Po drugie, zabronić tzw. animacji rynku przez biura maklerskie. I po kłopocie.

Sami nie wiecie, czego chcecie. Spada — źle. Rośnie — też źle.

No cóż... Ten cały lament jest co najmniej groteskowy. Ciekawe, czy znajdą jakiegoś kozła ofiarnego, którego obwinią za wzrosty na fixingu? Czy pokrzyczą trochę i "sprawa" sama jakoś uschnie. Jak szły transakcje koszykowe i spychały indeksy po 4 do 6 proc. dziennie, to prezes wyskoczył z tekstem "zagranica nas pomyliła" i sprawę uznał za zamkniętą. Jak myślicie, co zrobią tym razem? Niewiele... Rozwiązanie jest proste... Płyńcie tam, gdzie rekiny.

Niewidzialna ręka rynku? Nie wydaje mi się. Spekulanci byli, są i będą. Szkoda tylko, że czasem kosztuje to tak wiele drobnych inwestorów! Ludzi, którzy nie obracają milionami. Szkoda, że KNF tak mało skutecznie pilnuje tego, co dzieje się na GPW.

Jaką krzywdę zrobiono Wam tymi transakcjami, że tak ujadacie, co? Nie mogliście taniej kupić, czy nie zauważyliście okazji do lepszej sprzedaży. Nie dajecie rady ze swoimi inwestycjami i obarczacie winą każdą sytuację czy każdego innego tylko nie siebie. Ludzie, nie umiecie, to nie inwestujcie, przymusu nie ma. KNF dzielnie tropi emeryta za dwie akcje!! Niekompetentni urzędnicy zrobili z giełdy szulernię.

Trudno jest zabezpieczyć

się przed ryzykiem,

bo każdy ma prawo sprzedać

i zaraz kupić. Giełda musi

być ryzykiem!

Skandalem jest

to, że niektórych

spółek nie odwiesili

wczoraj na fixach.

Skoro ktoś chciał

kupić mój CEZ

po 155, to miał

do tego prawo!

Dzisiaj

wystarczyło być z boku

i po prostu zobaczyć,

czy warto cokolwiek

ryzykować

w przyszłości.