Już prawie nikt nie wierzy w majowe redukcje stóp
Jarosław Bauc, minister finansów, zapowiada duże cięcia w budżecie za mniej więcej 2 miesiące. Nikt na to nie pozwoli przed wyborami. Pierwszą ofiarą cięć będą wówczas OFE, które zapewne nie dostaną w tym roku należących się im 3 mld zł. Strach nawet mówić, co to oznacza dla giełdy.
Nasz rynek jest bardzo dziwny. Dwa pierwsze dni tygodnia przyniosły duże wzrosty do 1500 pkt na WIG 20 (w ciągu dnia). Powodów do tego nie było, oprócz ogólnej sytuacji na świecie. Tak jakby to była próba nadrobienia straconego czasu. Potem jednak nastały 3 dni marazmu i wyczekiwania na to, czy zostaną pokonane opory techniczne.
Makro bez zmian
Sytuacja makro nic się nie poprawiła, zarówno u nas, jak i w Eurolandzie. Indeks nastrojów Ifo w Niemczech spadł do 92,5 pkt. We Francji PKB wzrósł jedynie 0,5 proc. w I kwartale. Słabe gospodarki Eurolandu to cios w nasz eksport. Tak samo jak silny złoty, a ten w stosunku do euro wzmacnia się bez przerwy.
Są już jednak pewne symptomy zmiany trendu. Nasza waluta lekko słabnie w stosunku do dolara — kurs pokonał linię krótkoterminowego trendu spadkowego. Nie ma popytu zagranicy na obligacje. Poza tym minister Jarosław Bauc mówi, że złoty osłabnie w drugiej połowie roku o 10 proc. Ja zakładałbym, że możliwości są dwie: albo w ogóle nie osłabnie, albo już wkrótce, i to przynajmniej o 20 proc.
Impulsem powodującym spadek złotego może być duży deficyt obrotów bieżących — powyżej 1 mld USD. Skoro złoty osłabnie, będzie to korzystne dla naszego eksportu. Z drugiej strony, wpłynie to niekorzystnie na inflację, a to z inflacją przecież walczy Rada Polityki Pieniężnej.
Ratunek w Polkomtelu
Zapowiedzi Jarosława Bauca, że w III i IV kwartale PKB będzie wzrastał o 5 proc., są realne tak jak założenia budżetowe (według ustawy, PKB w 2001 roku wzrośnie 4,5 proc.). Ministerstwo Finansów mówi teraz o wzroście gospodarczym w tym roku o 3,8 proc. Tak to jest, kiedy konstruuje się budżet wiedząc z góry, że jest on nierealny.
Jednocześnie minister finansów naciska mocno na RPP, by obniżyła stopy i zapowiada duże cięcia w budżecie (6-7 mld zł) za jakieś 2 miesiące. Tuż przed wyborami? Kto na to pozwoli? Wiadomo za to, kto byłby pierwsza ofiarą — OFE, które zapewne nie dostaną w tym roku należących się im 3 mld zł. Co to będzie znaczyło dla giełdy, kiedy nie ma również inwestorów zagranicznych, nie trzeba nawet mówić. Zawieszenie sprawy cięć w budżecie na 2 miesiące powoduje, że OFE nie wiedzą, na czym stoją.
W prasie pojawiła się koncepcja mówiąca o tym, że Skarb Państwa będzie naciskał na spółki, w których ma udziały (KGHM, PKN), by sprzedały Polkomtel. Sprzedaż tych akcji mogłaby przynieść przychody wysokości nawet 3 mld zł z tytułu podatku dochodowego.
Dziś zaczyna się posiedzenie RPP. Nie czytałem ani jednej opinii mówiącej o tym, że stopy powinny być pozostawione bez zmian. Za to prawie wszyscy twierdzą, że nie zostaną obniżone. To dziwaczna sytuacja.
W tym kontekście znamienna była wypowiedź Henryki Bochniarz, prezydenta Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych: — Eksport w tej chwili rośnie na zasadzie eksportu ratunkowego. Popyt w kraju jest w tej chwili słaby i przedsiębiorcom opłaca się za wszelką cenę wysyłać zapasy za granicę, ale za chwilę trzeba będzie do tego dopłacać.
Wiceprezes GUS Janusz Witkowski podał, że już prawie połowa przedsiębiorstw produkujących na eksport ponosi straty, a bezrobocie wśród aktywnej zawodowo młodzieży wynosi ponad 40 proc. To jest prawdziwy dramat. Tymczasem RPP walczy tylko z inflacją.
Przypadek Elektrimu
Wypowiedzi członków RPP zachęcające nie są. Obniżka stóp byłaby więc sporym zaskoczeniem i mogłaby chwilowo pomóc koniunkturze na giełdzie. Jej brak to gwóźdź do trumny.
Sytuacja gospodarcza wygląda więc bardzo źle. Po pierwsze — zbliża się data 30.06, gdy OFE rozliczać się będą ze stopy zwrotu. Po drugie — jeśli rynek ma niedługo zacząć spadać, to przecież nic prostszego, jak wywołać małą hossę i wtedy oddać akcje. Wzrost WIG 20 do 1530 pkt załatwiłby sprawę i wywołałby powszechny entuzjazm, który mógłby zostać wykorzystany i post factum określony jako pułapka. Wystarczyłoby zresztą dystrybuowanie akcji i utrzymywanie ciągle nadziei na pokonanie 1500 pkt.
Odrębny temat to Elektrim. Wiadomo, że RN jest zdominowana przez inwestorów finansowych, którzy będą dążyli do podniesienia cen akcji. Wybiorą więc albo bardzo dobry wariant, albo sprowokują walkę dwóch rywali, która może trwać do WZA (29.06) . To tylko dzień od daty ważnej dla OFE. Odwołanie prezes Barbary Lundberg i uzyskanie zgody DT na przesunięcie odpowiedzi na ofertę do 8.06 to kroki prowadzące do takiego właśnie celu.
Jeśli kurs Elektrimu wzrośnie powyżej 34 zł (to już zrobił) i utrzyma się ponad tym poziomem, to mamy klasyczne podwójne dno z zakresem wzrostu minimum o 20 proc. Jest to całkiem możliwe, bo czasu jest sporo, a sytuacja będzie podgrzewana z każdym dniem bardziej. Trzeba pamiętać, że 20 proc. na Elektrimie to około 40 pkt w indeksie WIG 20.
W analizie technicznej indeks cenowy wyszedł poza górne ograniczenie kanału trendu spadkowego, ale o wartość tak niewielką, że praktycznie bez znaczenia. Trzeba to jednak uznać za pozytyw. WIG ciągle nie daje sobie rady z linią szyi formacji RGR. Dopiero pokonanie 15 800, a jeszcze lepiej 16 000 pkt to sygnał do kupna. Na WIG 20 sytuacja bardzo klarowna. Pokonanie mocnego oporu na 1500, a jeszcze lepiej na 1525 pkt byłoby sygnałem kupna. Ostrzeżeniem byłoby przełamanie 1473 pkt. Poważnym ostrzeżeniem byłoby przełamanie 1450 pkt, a sygnałem do ucieczki pokonanie linii krótkoterminowego trendu wzrostowego — około 1400 pkt. TRIN nie daje sygnału sprzedaży, ale nie podoba mi się mocno opadająca średnia 45-sesyjna. Sygnał może być blisko.
Ostatni tydzień zdominowany był wyczekiwaniem na dane makro i wystąpienie szefa Fed Alana Greenspana. Z jego wypowiedzi analitycy zrozumieli to, co chcieli zrozumieć. Jedni podkreślają, że gospodarka amerykańska będzie zwalniała jeszcze kilka kwartałów, inni że Fed jest gotów obniżać stopy procentowe i nie widzi problemu inflacji. Jeszcze inni mówią, że to koniec fali obniżek jest bliski.
Zapomniana inflacja
Jak zwykle mowa szefa Fed nie pozwala na jednoznaczną interpretację. Zresztą Alan Greenspan doskonale zdaje sobie z tego sprawę, o czym świadczy początek wystąpienia: — Dziś wieczorem mam zamiar zrobić coś innego. Będę bowiem mówił bardzo jasno, ale nikt nie wyciągnie żadnych wniosków z tego, co powiem.
Z polityką wobec inflacji w USA sytuacja nie jest jasna. Jeden z członków Fed ostrzegł, że kilka dodatkowych obniżek stóp może spowodować większą inflację. W oficjalnych komunikatach FOMC lekceważy inflację i działa tak, by nie przestraszyć rynku. Wzmianka o zagrożeniu inflacyjnym spowodowałaby bowiem panikę.
Brak poprawy
Niektórzy już nawet mówią, że S&P 500 wzrośnie w tym roku o 30 proc. Szczególnie dobrze było w sektorze TMT, bo Nasdaq pozazdrościł DJIA i pokonał w poniedziałek ważny opór na 2250 pkt. Inwestorzy po prostu wierzą, że teraz może być już tylko lepiej. Ich zdaniem, zyski spółek będą gorsze przez najbliższy kwartał lub dwa, ale potem nastąpi poprawa. Nie bardzo w to wierzę.
Poprawy na razie nie widać. Raport SEMI wykazał najgorszy stosunek zamówień do realizacji w przemyśle półprzewodnikowym od 10 lat. Zrewidowane dane o PKB pokazały wzrost o 1,3 proc., a nie tak jak oczekiwano — o 2 proc.
Jeszcze gorzej wyglądają zamówienia na dobra trwałego użytku. Spadek o 5 proc. nie był przez nikogo przewidywany (oczekiwano spadku o 2,2 proc.). To oznacza, że spowolnienie gospodarcze jest dużo silniejsze. Znacznie spadły również zapasy, co daje nadzieję, że przedsiębiorstwa po pozbyciu się ich będą sprzedawać nową produkcję, co przyniesie ożywienie. Fakt, tak powinno być, tyle tylko, że ta sprzedaż wcale nie musi mieć takiej dynamiki jak w latach poprzednich.
Zanotowano również znaczny spadek sprzedaży domów. Ten segment rynku do tej pory nie reagował na problemy gospodarki. Nie jest dobrze również w przypadku relacji euro-dolar. Mocny dolar nie pozwala na większy wzrost inflacji, ale zmniejsza też zyski wielonarodowych koncernów. W przeszłości już to było wystarczającym powodem do spadków na giełdzie.
Ważny tydzień
Te wszystkie elementy zaczęły odgrywać rolę w drugiej połowie tygodnia. Inwestorzy zaczęli już mówić z obawą o zbliżającym się sezonie ostrzeżeń o wynikach kwartalnych. Nie pomogło też to, że senator James Jeffords z Vermont zmienił przynależność partyjną. Teraz jest niezależny. W ten sposób Senat przeszedł w ręce Demokratów. To osłabia prezydenta G. W. Busha i utrudnia realizację postawionych w kampanii celów. Takiego zamieszania biznes nie lubi.
Ten tydzień prawdopodobnie zadecyduje o tym, czy pokonanie 11 000 przez DJIA i 2250 przez Nasdaq to pułapka czy początek wzrostów. Dopiero końcówka tygodnia powinna przynieść rozstrzygnięcie. 31.05 będzie podany PMI dla obszaru Chicago jako wstęp do NAPM w piątek. Piątek jest w ogóle decydujący, jeśli chodzi o dane makro. Ogłoszona zostanie stopa bezrobocia, płaca za godziny i właśnie indeks aktywności gospodarczej dla całego kraju (NAPM). Rynek już zaczyna podejrzewać, że w magazynku Fed zostało niewiele nabojów i chciałby w danych makroekonomicznych zobaczyć poprawę sytuacji. Zakładam więc, że jeśli dane będą dobre dla gospodarki, to będą dobre również dla rynku akcji. Jeśli będą złe, to pokonanie oporów okaże się pułapką.
W analizie technicznej dokładnie widać, jaki jest problem. DJIA pokonał 11 000 pkt i nie dał rady oporowi na 11 300 pkt. Na razie rynek przyjmuje to jako naturalną korektę. Jeśli indeks powróci pod 11 000 pkt, to inwestorzy uznają poprzednie pokonanie oporu za pułapkę i mogą wpaść w małą panikę. Wtedy możliwy jest spadek do 10 700 pkt (pierwsze wsparcie). Wykres liniowy wygląda niepokojąco. Indeks przebił dolne ograniczenie krótkoterminowego kanału trendu wzrostowego, co zapowiada spadki. Oczywiście przebicie 11 300 zapowiadałoby hossę.
Na Nasdaq sytuacja równie ciekawa. Pokonanie poziomu 2250 nie dało następnych wzrostów, co niepokoi. Została utworzona formacja gwiazdy wieczornej zapowiadająca spadki. Na szczęście sytuacja jest technicznie prosta. Przebicie w dół obszaru 2200-2250 to zaproszenie do ponownego testowania 2000 pkt. Zamknięcie powyżej 2330 to sygnał kupna.
Olbrzymią wagę przywiązuję do mojej metody stosowania TRIN. Tu jest czysty i klarowny sygnał sprzedaży. Skłaniałbym się do prognozy spadku indeksów lub, w najlepszym razie, powstania trendu horyzontalnego.