Kablówki trafiły z internetem

Kamil Kosiński
opublikowano: 01-09-2010, 00:00

Firmy, które zaczynały od dystrybucji sygnału telewizji satelitarnych, są dziś pełnoprawnymi operatorami telekomunikacyjnymi.

Co drugi abonent telewizji ma też stałe łącze

Firmy, które zaczynały od dystrybucji sygnału telewizji satelitarnych, są dziś pełnoprawnymi operatorami telekomunikacyjnymi.

Wyniki za drugi kwartał ujawnia dziś giełdowa spółka Multimedia Polska, trzeci co do liczby abonentów operator telewizji kablowej w kraju. Ale już na podstawie jego wyników za pierwszy kwartał i danych od pozostałych dziewięciu największych kablówek można stwierdzić, że zaoferowanie przez nich szerokopasmowego dostępu do internetu było strzałem w dziesiątkę. Liczba użytkowników internetu przekroczyła połowę liczby abonentów telewizji.

Wśród użytkowników pozyskanych przez kablówki na zasadach typowo komercyjnych ten odsetek jest zapewne jeszcze większy. Część abonentów telewizji korzysta bowiem z dystrybuowanych za symboliczne pieniądze tzw. pakietów socjalnych. Obejmują one naziemne kanały TVP, Polsatu, TVN i Telewizję Puls oraz ewentualnie nieodpłatne kanały satelitarne.

Np. w sieci Aster, po odjęciu klientów telewizyjnego pakietu socjalnego, nasycenie usługami internetowymi wzrasta o 16 punktów procentowych. Biorąc pod uwagę wszystkich, do których Aster dostarcza sygnał telewizyjny, plasuje tego operatora wśród trzech z dziesięciu największych kablówek, w których stosunek liczby użytkowników szerokopasmowego internetu jest tuż poniżej połowy liczby abonentów telewizji.

Zdecydowanie gorsza jest pod tym względem tylko Vectra, w której ta proporcja wynosi zaledwie 35 proc.

— Postawiliśmy na inwestycje w telewizję cyfrową. Dlatego pod względem technicznym jesteśmy gotowi do dostarczania internetu tylko do 80 proc. obsługiwanych przez nas gospodarstw domowych — tłumaczy Krzysztof Stefaniak z Vectry.

W sześciu z 10 największych kablówek liczba użytkowników stałych łącz przekroczyła już 50 proc. wszystkich odbiorców sygnału telewizyjnego, a w działającej we Włocławku sieci Sat Film dochodzi do 80 proc. Bo internet w kablówce wcale nie jest domeną największych miast.

— Działamy w Warszawie, Krakowie i Zielonej Górze. Największy odsetek użytkowników usług internetowych mamy w tym ostatnim mieście. Może dlatego, że w tam-tych jest większa konkurencja — zaznacza z kolei Janusz Arciszewski, prezes Aster.

Trudne początki

Pierwszą telewizją kablową, która uzyskała zezwolenie na świadczenie usług internetowych, był Aster. Koncesję Ministerstwo Łączności wydało mu już w 1997 r. Na następne takie decyzje trzeba było czekać aż do drugiej połowy 1999 r. Uzyskały je wtedy poznańska Koma, łódzka Toya, Elsat z Rudy Śląskiej i opolski City-Sat TVK. Ta ostatnia kablówka wniosek w ministerstwie złożyła już w czerwcu 1996 r., ale resort świadomie odkładał wydawanie zezwoleń, by utrzymać wysoką wartość przygotowywanej wtedy do sprzedaży Telekomunikacji Polskiej. W kwietniu 2000 r. w Ministerstwie Łączności leżało 28 wniosków telewizji kablowych, które chciały świadczyć usługi dostępu do internetu.

Nie wszyscy czekali jednak na decyzje administracyjne. Niektóre kablówki zaczęły sprzedawać klientom stałe łącza pod pozorem testów technicznych. Niezależnie od formalno-prawnych warunków świadczenia takich usług ceny nie były niskie. W połowie 2000 r. na 270 tys. klientów telewizyjnych pionierski Aster miał ledwie 2 tys. użytkowników internetu.

— Przełom nastąpił w latach 2005-06. Spadły ceny modemów, komputerów i łącz międzynarodowych. To sprawiło, że cena stałego łącza stała się atrakcyjna dla zwykłych ludzi — mówi Janusz Arciszewski.

Jakość i cena

Na przełomie XX i XXI stulecia cena stałego łącza dostarczanego przez telewizję kablową wynosiła około 100 zł. Dziś za 60-70 proc. tej kwoty można mieć łącze o przepustowości, na jaką wtedy mogły sobie pozwolić tylko duże firmy. Ale konkurencja się zaostrza. W niektórych osiedlach — zwłaszcza wielkomiejskich — klienci mogą sięgnąć po ofertę więcej niż jednej kablówki. Ceny spadły także u dostawców internetu wywodzących się z branży telekomunikacyjnej. Mimo to największym telewizjom kablowym z kwartału na kwartał przybywa użytkowników internetu. W czym tkwi tajemnica ich sukcesu? Wydaje się, że w relacji jakości do ceny usługi.

— Zawsze są tacy, którym wystarczy najwolniejsze i zarazem najtańsze łącze. Ale spośród czterech abonamentów najlepiej sprzedaje się u nas ten prawie najdroższy. Jest zaledwie 10 zł droższy od drugiego pod względem ceny. Tyle że tańszy zapewnia przepustowość 3 Mbit/s, zaś o 10 zł droższy 8 Mbit/s — informuje Kinga Podraza z Inei, działającej w 15 gminach Wielkopolski.

— Większość zainteresowanych internetem kupuje u nas pakiet TwójDom o szybkości transmisji 10 Mbit/s. Zapewniający szybkość 4 Mbit/s TwójNetPlus jest tańszy o zaledwie 5 zł, a decyduje się na niego niewielki procent naszych klientów — zapewnia Janusz Arciszewski.

Do tego niektóre sieci dają duże opusty od cennikowych stawek za stałe łącza, jeśli abonent kupi też pakiet telewizyjny lub abonament telefoniczny. To zaś sprawia, że rzeczywista cena internetu w kablówce jest znacznie niższa, niż wynikałoby to z cennika. Po prostu klienci nauczyli się liczyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu