Proces prywatyzacji PZU nie wiązał się z najlepszym wyborem inwestora. Nie podjąłbym takiej decyzji - powiedział w czwartek przed sejmową komisją odpowiedzialności konstytucyjnej, która zajmuje się m.in. prywatyzacją PZU, b. szef resortu skarbu Wiesław Kaczmarek.
"Jeśli się spojrzy w ranking firm ubezpieczeniowych, to w pierwszej setce przedsiębiorstw nie znajdzie się firmy Eureko, bo to nie jest firma ubezpieczeniowa. W tamtym czasie (1999 r., kiedy to dokonywano pierwszego etapu prywatyzacji - PAP) to był alians firm świadczących różne usługi finansowe, ubezpieczeniowe również. Główną siłą tamtego przedsięwzięcia była grupa Achmea, spółdzielnia ubezpieczeniowa z Holandii" - powiedział Kaczmarek,którego posłowie prosili o skomentowanie wyboru Eureko na inwestora PZU.
Jego zdaniem, w pierwszym etapie prywatyzacji nie skoncentrowano się na wyborze inwestora z "pierwszej ligi". Przypomniał, że początkowo o udział w prywatyzacji ubiegały wielkie firmy ubezpieczeniowe: francuska AXA, szwajcarski Winterthur czy niemiecki Allianz.
Kaczmarek powiedział, że jego zdaniem prywatyzacja PZU była niepotrzebnie szybko "wystartowana", a minister skarbu (Emil Wąsacz - PAP) wykazał się nieodpowiedzialnością z powodu dokapitalizowania ubezpieczyciela obligacjami zamiennymi na akcje Banku Handlowego.
"Dokapitalizowanie PZU było konieczne i tu minister skarbu nie popełnił błędu, natomiast nie musiał przy okazji naruszyć umowy prywatyzacyjnej Banku Handlowego. Można było zastosować inne rozwiązania" - powiedział Kaczmarek.
Jego zdaniem, dokonano jednak "nieodpowiedzialnego zabiegu podniesienia kapitału PZU i opłacenia go obligacjami zamiennymi Banku Handlowego. Skutek był taki, że choć podniosła się kondycja PZU, które wcześniej nie spełniało kryteriów określonych ustawą ubezpieczeniową, ale minister skarbu rozbił umowę prywatyzacyjnąBanku Handlowego".
"Bank Handlowy stał się Citibankiem" - powiedział b. minister skarbu.
Kaczmarek odniósł się również środowych zeznań b. ministra skarbu Andrzeja Chronowskiego przed komisją skarbu, który powiedział, że PZU ulokowało w funduszu inwestycyjnym Kasa 2, zarządzanym przez Skarbiec TFI, 2 mld zł i, jego zdaniem, świadczy to o "kupieniu PZU za pieniądze PZU" przez konsorcjum Eureko i BIG BG.
"Jeżeli wersja Chronowskiego jest prawdziwa, to mamy do czynienia z klasycznym kołowrotkiem To znaczy, że z pieniędzy firmy, która jest prywatyzowana następuje wykup akcji własnych. Czyli przez jakąś grupę firm pośredniczących, taka firma staje się kredytodawcą dla inwestora". Ale - jak podkreślił Kaczmarek - PZU tych pieniędzy nie straciłoby. "Jeśli to była lokata, to ona musiała wrócić ze stosownymi odsetkami"
Kaczmarek podkreślił jednak - że z punktu widzenia polskiego prawa - taka operacja jest niedozwolona, bowiem minister finansów, który sprawuje nadzór nad firmami ubezpieczeniowymi, powinienodmówić inwestorowi prawa do objęcia akcji.