Kamasutra urozmaica aktywa

opublikowano: 14-02-2016, 22:00

Najkorzystniejsza pozycja to pozycja długa. Kierunek kursu erotycznej sztuki? W górę

Pod koniec stycznia prezydent Iranu wziął udział w konferencji prasowej w Kapitolińskim Muzeum, ale szczegół, uznany przez włoskie media za najbardziej kontrowersyjny z całego spotkania, nawet nie zahaczał o temat ekonomicznych sankcji. Uwagę dziennikarzy skuteczniej przykuły białe pudła, którymi przesłonięto nagość eksponowanych w muzeum posągów. ,

MATKA WSZYSTKICH OLIMPII:
MATKA WSZYSTKICH OLIMPII:
„Olimpia” Édouarda Maneta eksponowana jest w paryskim Muzeum Orsay, ale czarno-biała grafika z tym przedstawieniem wielkości pocztówki kosztuje na rynku 2,5 tys. EUR (11 tys. zł).
ARC

Chociaż roznegliżowane figury w prowizorycznych osłonkach przypomniały o czasach, w których gorszące było już samo blade ciało słynnej „Olimpii”, dla inwestorów z rynku sztuki każdy pretekst jest dobry, żeby przeanalizować, jaki rodzaj erotyków i aktów da najwięcej zarobić.

Ogród rozkoszy

Repertuar dzieł o tematyce erotycznej, które mają niekwestionowaną inwestycyjną wartość, jest tak szeroki, że swobodnie zaspokoiłby amatorów nawet bardzo odważnych wątków. Nieskrępowanym kochankom można się przyglądać na japońskich drzeworytach dostępnych już od 1 tys. USD (3,9 tys. zł), a skrępowanym linami kobiecym ciałom — na wczesnych pracach na papierze Jerzego Nowosielskiego, których ceny mogą przekraczać 20 tys. zł.

Mając do dyspozycji kilka milionów dolarów, warto się rozejrzeć za rzadkimi na rynku olejami XX-wiecznego malarza Balthusa, bo w samym 2015 r. aukcyjny obrót jego pracami zwiększył się o 50 proc., pomimo nieustających zarzutów, że kameralne ujęcia ocierają się o pedofilię. Reguła wiążąca wysoki potencjał wzrostu wartości z ogólnym wyuzdaniem jest w dodatku na tyle uniwersalna, że można ją odnosić również do sztuki, której naczelnym zadaniem było… umoralnianie.

Niderlandzkie tryptyki pokazują straszliwe konsekwencje nieprzyzwoitych zachowań dzięki bardzo sugestywnej narracji, bo z przykładowego „Ogrodu ziemskich rozkoszy” Hieronima Boscha najpierw dowiadujemy się, jak kochankowie spędzają czas na cielesnych przyjemnościach, a dopiero potem — jak są zjadani przez szponiaste ptactwo albo torturowani za pomocą różnych instrumentów na panelu zatytułowanym „Piekło muzykantów”.

W porównaniu z ofertą współczesnych aktów malarstwo z 1500 r. ze zrozumiałych przyczyn jest na rynku rzadkością, więc w tabelach rekordów wybijają się przeważnie reprezentanci sztuki XX wieku. 10 lutego za ponad 16 mln GBP (90,7 mln zł) wylicytowano akt ciężarnej autorstwa Luciana Freuda — w połowie drogi pomiędzy nieśmiałymi szkicami a japońską tradycyjną grafiką, na której kobiety odbywają stosunki nawet na dnie morza, z ośmiornicami.

Polskie wariacje

Kolekcjonerzy chcący zainwestować na rynku lokalnym również mają do wyboru sporo konfiguracji, bo fetysze polskich klasyków awangardy przejawiały się nawet w wizerunkach kobiet o wielu piersiach. Warte miliony dolarów prace Balthusa też można w pewnym sensie zastąpić, bo z Jerzym Nowosielskim łączyło go i polskie pochodzenie, i silne przekonanie o tworzeniu sztuki o charakterze sakralnym.

Aukcyjny obrót dziełami drugiego wzrósł w ciągu ubiegłego roku aż o 86 proc., jak wynika z danych portalu Artnet, ale malarskie i rysunkowe serie sadomasochistyczne miały w tym znacznie mniejszy udział niż wyważone przedstawienia wzorowane na prawosławnych ikonach. Nagie kobiety, spętane linami i utrzymywane przez mężczyznw karkołomnych pozach, interesowały artystę głównie w latach 50., więc statystycznie łatwiej byłoby już zainwestować w zwielokrotnione piersi Jana Dobkowskiego, bo są w sprzedaży częściej.

Jaskrawe w kolorach sceny, na których wiotkie istoty dysponują nietypową liczbą narządów, kosztować mogą 25 tys. zł, ale grafiki czy rysunki powtarzające te motywy dostępne są od kilku tysięcy. Wśród klasyki polskiego współczesnego malarstwa trudno pominąć też prace Jana Lebensteina, których rynek rośnie od 5 lat w takim tempie, że zeszłoroczny obrót był prawie pięciokrotnie wyższy od wyniku z 2011, według danych Artnetu. Dzikie namiętności w wydaniu tego autora dobrze ilustruje obraz z końca lat 60., sprzedany 2 lata temu na aukcji w Berlinie za 22 tys. EUR (98 tys. zł) — przyjmująca jednoznaczną pozę kobieta bierze udział w pełnej napięcia scenie z udziałem typowych dla artysty zielonawych stworów, których ludzkie pochodzenie nie jest do końca czytelne.

Przebierając w lokalnych przykładach erotycznych obrazów, można odnieść wrażenie, że wspomniana „Olimpia” figuruje w rankingach najbardziej prowokujących obiektów tylko dzięki wcześniejszemu polskiemu ustrojowi, który promował zupełnie inne wartości. Jerzy Nowosielski nie jest w takich podsumowaniach wymieniany, a w czasach doktryny socrealizmu odważył się na sadomasochizm. W przypadku statycznego obrazu Maneta erotyczny ładunek sprowadza się głównie do wyzywającego wyrazu twarzy i lekko zsuniętego pantofla.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane