Kamis: potrzebny partner do spółki
Do końca roku Kamis, największy w kraju producent przypraw, wybierze zagranicznego partnera z branży, z którym zamierza powołać joint venture. Inwestor ma wnieść wiedzę potrzebną do obsługi przemysłowego sektora na rynku przypraw. Kamis chce przejąć połowę dostaw dla przemysłu spożywczego wartych 350 mln zł. Wspólna inwestycja będzie kosztowała około 50 mln zł.
Na początku przyszłego roku Kamis, lider krajowego rynku przypraw, zamierza powołać do życia joint venture, w której obejmie większościowe udziały. Jego partnerem w tym przedsięwzięciu będzie zagraniczny inwestor z branży, którego jeszcze w tym roku wybierze Robert Kamiński, właściciel i prezes Kamisu.
Przyprawy i B2B
W negocjacjach biorą udział cztery firmy, z których dwie specjalizują się w branży przypraw, a dwie w produkcji dodatków smakowych. Nowa spółka zajmie się działalnością w jednym z trzech sektorów rynku przypraw — będzie obsługiwać odbiorców przemysłowych, czyli przetwórców mleka, mięsa, przemysł rybny, garmażeryjny, cukierniczy oraz producentów snacków i fast foody.
— Do tej pory ta część rynku — ja nazywam ten sektor B2B — była praktycznie niezorganizowana. Żadna firma nie wyspecjalizowała się w dostarczaniu przypraw do zakładów produkcyjnych z branży spożywczej. To zaś bardzo atrakcyjny sektor — jego wartość określam na około 350 mln zł. Poszukuję w branży partnera, który pomoże nam zdobyć połowę tego rynku. Kamis udostępnia fabrykę, a od inwestora spodziewa się odpowiedniego know-how. Firmy, z którymi rozmawiamy, nie działają w Polsce w sektorze przypraw — tłumaczy Robert Kamiński.
Pokusa nie do odparcia
Dla przyszłego inwestora współpraca z największym polskim producentem to niewątpliwie okazja do szybkiego i wyraźnego zaistnienia na rynku. W ciągu 10 lat pracy Kamis zdecydowanie wyprzedził konkurencyjne firmy — kontroluje w przyprawach 40 proc. rynku detalicznego (według wartości sprzedaży) i około 35 proc. rynku kateringowego. Do drugiej w kolejności firmy — Kotanyi — należy 9 proc. rynku detalicznego. Pod względem ilości sprzedawanych przypraw silniejszą pozycję niż zagraniczne firmy mają mniejsi krajowi producenci: Prymat, Ziołopex, Rowita, jednak dopiero po połączeniu ich udziały dorównują ilości sprzedaży Kamisu (27 proc. rynku).
Po rozpoczęciu negocjacji z zainteresowanymi spółkami zagranicznymi na rynku pojawiły się pogłoski, że Kamis zmieni właściciela. Robert Kamiński zapewnia jednak, że nie zamierza sprzedawać firmy (jest jej 100-proc. właścicielem) ani nawet wprowadzać do niej mniejszościowego akcjonariusza.
— Mamy bardzo dobrą płynność finansową. Rentowność za ubiegły rok sięgnęła 10 proc. Przygotowanie produkcji i sprzedaży dla odbiorców przemysłowych będzie kosztowało około 50 mln zł, które w większości wyłożymy z własnej kieszeni. Nie sprzedaje się firmy w najlepszej fazie rozwoju — to byłoby nielogiczne — twierdzi szef Kamisu.
Z przyprawami w świat
Od ponad roku Kamis produkuje w nowej fabryce Stefanowo II pod Warszawą. W 2002 r. skończy się rozbudowa części magazynowej. Robert Kamiński liczy, że dzięki współpracy z zagraniczną firmą rozwinie także eksport w sektorze przemysłowym.
— Jeśli zostaniemy włączeni do sieci sprzedaży naszego partnera, będziemy mogli dostarczać przyprawy zagranicznym producentom snacków i sieciom fast foodów. Poziom eksportu nie przekracza na razie 4 proc., ale sprzedaż zagraniczna nadal się rozwija dzięki naszym spółkom w Rosji, Rumunii i na Ukrainie. Ubiegły rok zamknęły już bez strat. Rynki wschodnie rokują taki rozwój, jak rynek polski kilka lat temu — dodaje prezes Kamiński.