Kampania, która nie jest kampanią

Jacek Zalewski
opublikowano: 29-04-2009, 00:00

Dwudniowy kongres Europejskiej Partii Ludowej w Warszawie — z udziałem kilkunastu premierów obecnych i kilku może przyszłych — od wielu miesięcy reklamowany był przez Platformę Obywatelską jako wielka inauguracja kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Niemal do ostatnich chwil taka wersja utrzymywana była na oficjalnej stronie internetowej PO. Notabene europejska struktura partii ludowo-chrześcijańskich nie pozostawia żadnych wątpliwości, iż w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki dzisiaj rozpoczyna się "EPP European Elections Congress".

Okazało się jednak, że Platforma się zapętliła i w propagandowym uniesieniu w ogóle nie uwzględniła twardych przepisów finansowych krajowej kampanii wyborczej, ostro limitujących wydatki. W związku z tym od kilkudziesięciu godzin zaczęła gwałtownie odkręcać ideę kongresu i przekonywać zarówno Państwową Komisję Wyborczą, jak i opinię publiczną, że impreza zorganizowana z takim rozmachem nie ma nic, ale to nic wspólnego z kampanią wyborczą.

Do sprytnego obchodzenia wyborczych przepisów finansowych jesteśmy przyzwyczajeni, ale po raz pierwszy dzieje się to na tak wielką skalę. Chociaż z drugiej strony — całościowe koszty organizacji kongresu ponosi Europejska Partia Ludowa, tak będą wystawiane faktury i nierealne jest wyliczenie, jakimi kwotami należałoby obciążyć fundusz wyborczy Platformy Obywatelskiej. Dlatego wszelkie rozważania na ten temat pozostają raczej finansową i prawną abstrakcją. Ale w kategoriach moralnych smród pozostaje. Naprawdę śmieszne jest sztukowanie politycznego hymenu, który już dawno uległ defloracji.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu