Coraz więcej firm odzieżowych chce wejść na parkiet. Są jednak takie, które nie zamierzają tego robić.
Na warszawskiej giełdzie jest 10 spółek odzieżowych. Do wejścia na parkiet szykuje się chorzowski Reporter z modą młodzieżową, wrocławska Intermoda produkująca męskie garnitury czy poznański Semax, dystrybuujący ubrania w trzech sieciach. Są też jednak takie firmy, którym giełda nie chodzi po głowie, np. gdański Diverse, dystrybutor młodzieżowej odzieży, który ma 119 sklepów w kraju oraz 19 sklepów i 52 stoiska poza Polską.
— Giełda to wyłożenie wszystkich kart na stół. Sami finansujemy swój rozwój, więc giełda jest nam niepotrzebna. Wyniki mamy lepsze niż giełdowa konkurencja — chwali się Marek Jamroż, koordynator ds. rozwoju sieci.
Diverse ich jednak nie ujawnia.
W tym roku krajowa sieć Diverse ma wzrosnąć o 20 placówek, zagraniczna o 6-8 sklepów i ponad 20 stoisk. Nowe pojawią się głównie w Niemczech, Szwajcarii, Hiszpanii i Portugalii.
Większość spółek z branży skupia się na ekspansji na rynkach ościennych. Tak robi Artman, LPP, a także łódzka firma Kan, właściciel marki Tatuum, także stroniąca od giełdy.
— Rozwój, który sobie zaplanowaliśmy, nie wymaga dodatkowego finansowania, dlatego nie wybieramy się na parkiet — twierdzi Jacek Ułowski, dyrektor finansowy Kana.
W tym roku Kan otworzy około 10 sklepów w kraju i kilkanaście poza: w Rosji, na Węgrzech, w Czechach i Niemczech. Powstaną też pierwsze trzy sklepy na Ukrainie. W Polsce działa 36 sklepów pod szyldem Tatuum i 33 za granicą. Skonsolidowane przychody Kan w 2006 r. wyniosły 140 mln zł, wobec 130 mln zł rok wcześniej.