Kanadyjczycy dadzą cynk funduszom

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-04-06 22:00

Rathdowney mierzy… głęboko: 100 mln zł na dokończenie wierceń, a potem 1 mld zł na budowę kopalni

Jeszcze w tym roku kanadyjska firma poszukiwawcza Rathdowney Resources zadecyduje, czy budować, czy nie kopalnię cynku i ołowiu na południu Polski. W grę wchodzi projekt wart 1 mld zł, na pograniczu Śląska i Małopolski, ok. 30 km od Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław, należących do Stalproduktu. Na razie prezes tryska optymizmem.

CYNK NIE WĘGIEL:
CYNK NIE WĘGIEL:
Robert Koński, prezes firmy Rathdowney Resources, przekonuje, że wydobycie metali nie budzi takich kontrowersji klimatycznych, jak np. wydobycie węgla. Łatwiej będzie zdobyć pieniądze na nową kopalnię.
Marek Wiśniewski

Lepszy od węgla

— Mamy za sobą 270 odwiertów, których łączna długość wynosi 30 tys. metrów, a koszt sięgnął 100 mln zł. Pozwoliło nam to oszacować wielkość tego złoża na 25 mln ton rudy cynku i ołowiu — mówi Robert Koński, prezes Rathdowneya, notowanego na giełdzie w Londynie.

25 mln ton mogłoby oznaczać rozczarowanie, skoro historyczne dane Państwowego Instytutu Geologicznego mówiły o złożu wielkim na 77 mln ton. Rathdowneya to jednak zachęca. Po pierwsze, firma i tak nie może oprzeć się na danych historycznych, bo do rozmów z bankami i zebrania finansowania będzie potrzebowała dokumentacji świeżej i własnej. Po drugie, złoże, na którym chce budować, daje nadzieję na odkrywanie nowych zasobów w miarę eksploatacji. Tak było z sąsiednim ZGH Bolesław, który zaczynał, mając udokumentowane ok. 40 mln ton rudy, a do dziś wydobył ponad 100 mln ton. Optymizmem Robert Koński musi teraz zarazić inwestorów, bo prosi ich o kolejne 100 mln zł na dokończenie badań i odwiertów. Jest dobrej myśli.

— Wydobycie metali nie budzi takich kontrowersji klimatycznych jak np. wydobycie węgla — zauważa Robert Koński. To ważne, bo kilka światowych banków (np. ING, Allianz) ogłosiło ostatnio, że nie będzie już finansować projektów węglowych. Są wprawdzie tacy, którzy to bagatelizują (np. australijska firma Prairie Mining, chcąca budować kopalnię węgla na Lubelszczyźnie) i liczą na wyspecjalizowane fundusze surowcowe, ale lepiej mieć większy wybór niż mniejszy.

— Jeśli zdecydujemy o budowie kopalni, to na zbieranie finansowania przyjdzie czas za około dwa lata — mówi Robert Koński.

Sąsiad na dystans

Polski projekt Rathdowneya (o roboczej nazwie Olza) ma powstać w pobliżu ZGH Bolesław. Takie sąsiedztwo to często kłopot. Wystarczy przypomnieć Prairie Mining, która spiera się z sąsiednią państwową Bogdanką, czy kanadyjską Miedzi Copper, skonfliktowaną z państwowym KGHM. Rathdowney ma za sąsiada firmę prywatną, może stąd zgoda. W przeszłości przedstawiciele ZGH Bolesław entuzjastycznie reagowali na wzmianki o projekcie Olza i przekonywali, że chcą uczestniczyć w budowie nowej kopalni. Dziś jednak czuć chłód.

— Czekamy, nie rozmawiamy — mówi Bogusław Ochab, prezes ZGH Bolesław. ZGH samo ma kopalnie na wyczerpaniu, a wsad do huty uzupełnia recyklingiem i importem. W perspektywie kilku lat będzie potrzebować nowej kopalni. Tymczasem projekt Rathdowneya idzie wolniej, niż zakładano — firma uzyskała przedłużenie koncesji poszukiwawczych do 2020 i 2022 r.