Kowal zawinił, Cygana powiesili. Podobny wyrok szykuje się w przypadku Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Zawinił, jak zwykle, kapitalizm polityczny, a rozliczą, jak zwykle, prywatyzację.
Nie był to szczęśliwy przypadek prywatyzacji, albowiem dokonywała się ona pod presją potrzeb budżetu. Cena zapłacona przez Eureko została okupiona wyższym poziomem kontroli nad firmą, aniżeli usprawiedliwiały to nabyte udziały kapitałowe. Rodziło to problemy i spory, a zakończyło się arbitrażem i ugodą, na której używają sobie posłowie — biegli w krytyce, ale niezdolni do zaproponowania niczego bardziej sensownego. Źródłem zła nie jest jednak sam akt prywatyzacji, lecz kolonizacja PZU przez układy władzy — podobnie jak w Orlenie czy wcześniej w KGHM. Układy raz lewe, raz prawe. Te lewicowe, tonące (tonący brzydko się chwyta...), zwietrzyły w PZU okazję do rewanżu.
Nowa komisja śledcza to odpowiedź na urobek komisji dotychczasowych. Gdyby jej aktywność poszła, zgodnie z prawdą, w demaskowanie kapitalizmu politycznego, to pół biedy. Lecz przy takich okazjach, z pomocą polityków, piętnowana jest na ogół zmiana własnościowa, która w założeniu ma być procesem dekolonizacji gospodarki. Spowolniona lub wręcz zatrzymana zamraża obszar aferalnych, partyjnych podbojów. Te zaś, wykryte oraz zdemaskowane, i tak zostaną przezwane prywatyzacyjną aferą! W ten sposób koło się zamyka, otwierając kolejną rundę TKM...
Janusz Lewandowski, przewodniczący Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego