Ulewa zmusiła przedsiębiorcę do złożenia konstrukcji stalowych w ukończonej, ale formalnie niedopuszczonej jeszcze do użytkowania hali. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego (PINB) nałożył za to na niego 75 tys. zł kary. W październiku 2012 r. sąd, do którego przedsiębiorca się odwołał, karę utrzymał. Stwierdził przy tym, że PINB przystąpił do czynności związanych z odbiorem hali po ustawowym terminie. Tyle że w przepisach „nie zawarto regulacji dotyczącej niedotrzymania przez organ (…) terminów”. Rzecz cała rozgrywała się w Wałczu. Tam od 1996 r. działa spółka Broset, laureatka trzech ostatnich edycji Gazel Biznesu. Firma specjalizuje się w produkcji konstrukcji stalowych, które sprzedaje głównie za granicę. Jak cały Wałcz ucierpiała podczas nawałnicy,która przeszła nad miastem 30 czerwca 2011 r.
— Na terenie firmy mamy oczko wodne, a w nim karasie. Ulewa trwała 3-4 godziny. Gdy się skończyła, karasie pływały po halach produkcyjnych — wspomina Eugeniusz Tyma, prezes i współwłaściciel Brosetu. Straty były jednak poważniejsze. Zalana została lakiernia.
— W kanałach wentylacyjnych było 60 tys. litrów wody. To była katastrofa. Terminy goniły. Groziło nam zerwanie kontraktów eksportowych. Straż pożarna była zajęta wypompowywaniem wody z innych obiektów. Musieliśmy czekać w kolejce albo radzić sobie sami — relacjonuje Eugeniusz Tyma. Zapadła decyzja, by osuszać lakiernię własnymi siłami. Wcześniej trzeba było z niej usunąć stalowe konstrukcje. Trafiły do dobudowanej do lakierni hali magazynowej — jeszcze bez pozwolenia na użytkowanie.
Twarde prawo…
Wniosek Brosetu o udzielenie pozwolenia na użytkowanie hali wpłynął do PIMB 17 dni przed ulewą. Wydanie zgody musi poprzedzić wizja lokalna. PINB ma na jej przeprowadzenie 21 dni od doręczenia wniosku inwestora. W Brosecie zrobił to 6 lipca 2011 r. — trzy dni po ustawowym terminie. PINB stwierdził, że hala jest użytkowana bez pozwolenia i nałożył na firmę 75 tys. zł kary. Dzień później potwierdził, że hala została wykonana zgodnie z zasadami sztuki budowlanej i wydał pozwolenie na jej użytkowanie. Broset chciał anulować karę w toku postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Szczecinie. Ten jednak podtrzymał decyzję PINB.
Na nic zdały się argumenty firmy, że do złożenia konstrukcji w hali magazynowej zmusiło ja nadzwyczajne zjawisko pogodowe. Sądu nie przekonał też argument, że elementy stalowe zostały złożone jedynie w niewielkiej części hali, a firma już wcześniej uzyskała zgodę na korzystanie z ciągów komunikacyjnych w celu obsługi lakierni. Sąd uznał, że by je tam umieścić, trzeba było wykorzystywać suwnicę, a to oznacza użytkowanie całego obiektu. Podkreślił przy tym, że prawo budowlane nie daje sądowi i PINB możliwości uwzględniania szczególnych okoliczności, w jakich rozpoczęło się użytkowanie hali.
…nie dla wszystkich
Odnosząc się do opóźnienia w przeprowadzeniu kontroli poprzedzającej wydanie pozwolenia na użytkowanie, sąd stwierdził zaś, że w prawie budowlanym „nie zawarto regulacji dotyczącej niedotrzymania przez organ (…) terminów”. W praktyce oznacza to, że opieszały nadzór budowlany może dowolnie blokować uruchomienie każdego obiektu przemysłowego.
— Przedsiębiorca dostaje termin i jeśli go nie dotrzyma, od razu jest karany, a urzędnik, który nie zrobi czegoś na czas, może śmiać się mu w nos. Nie mogę tego zrozumieć, bo to ja pracuję na jego pensję — mówi Eugeniusz Tyma.